Gość: Bartosz
IP: *.play-internet.pl
01.01.13, 12:19
Dojadą w pięć minut? To chyba jakaś kpina! Przed wyjściem na zabawę sylwestrową ok 20:30 dzwonię po taxi i ok zlecenie przyjęte - ma być w ciągu 5-10 minut. OK czekam. O 20:50 nikogo nie ma więc dzwonię jeszcze raz, pani prosi o cierpliwość i mówi że potrwa to jeszcze max 10 minut. O 21 obdzwoniłem inne korporacje nikt nie odbierał, moje taxi nie przyjechało więc postanowiłem poszukać szczęścia machając ręką na ulicy. Udało się, czwarta taksówka, która przejeżdżała zatrzymała się i zabrała na imprezę. Wniosek? Olewają klientów dzwoniących i zamawiających na konkretny adres? PS jak wracałem nad ranem to na postoju ludzie czekali za taxi a nie odwrotnie, obrazek jak 30 lat temu :)