pasikona
08.02.13, 11:01
Mieszkam w Centrum. Mam samochód. Od grudnia moja kamienica jest w strefie płatnego parkowanie. Po wykupieniu karty umożliwiającej mi parkowanie przed domem za opłatą roczną 120zł dowiedziałem się, że zmieniła się uchwala Rady Miejskiej i teraz moja karta upoważnia mnie do parkowania tylko we fragmencie strefy, a nie jak kiedyś w całej SPP. Zastanawiam się jakie jeszcze plany mają nasi radni i władze na utrudnienie życia tym resztkom Nieżuli (do których się zaliczam) zamieszkującym w centrum Łodzi. Staram się nie używać samochodu. Mieszkanie w środku miasta daje mi komfort dotarcia piechotą do niemal wszystkich miejsc, w których bywać muszę. Jednak czasem auto jest potrzebne, np. żeby dowieźć dzieci w czasie złej pogody, kiedy autobusy się spóźniają, do szkoły (na codzień jeździmy autobusem lub chodzimy). I wtedy okazuje się że szkoła jest w sąsiedniej strefie i płacić za parkowanie muszę. Czy tak nasze władze pojmują ułatwianie życia mieszkańcom śródmieścia, czy tak chcą promować to miejsce i nakłaniać "normalnych" ludzi do zamieszkiwania odnowionych kamienic? Przecież to jest jawne dokładanie obowiązków fiskalnych. Czemu jesteśmy dodatkowo poszkodowani chociaż trwamy wśród brudnych chodników, zakurzonych do oporu wiosną ulic, w hałasie przejeżdżających pod naszymi oknami autobusów, a przy tym nie używamy tak często naszych pojazdów jak mieszkańcy osiedli, bo wszędzie mamy blisko. Może przydałaby się dyskusja na temat planów skomunikowania Centrum z resztą świata w świetle pomysłów Archtekta Miasta na rozwój Łodzi? Może trzeba zapraszając ludzi do mieszkania w jakimś miejscu ułatwiać im życie, a nie utrudniać? Nie domagam się jakichś szczególnych przywilejów, ale kiedy MPK utrudnia życie niepunktualnością, brudem, zatłoczeniem; na rower dwójki dzieci z tornistrami się nie da zapakować, a samodzielne chodzenie ośmiolatka przez kilka zawalonych samochodami skrzyżowań jest niemożliwe oczekuję przynajmniej nieutrudniania życia.