Gość: Wicek
IP: 217.153.156.*
27.07.04, 14:18
Ponieważ na forum zauważyłem ostatnio pytania o sens istnienia lotniska w
Łodzi, chciałbym przedstawić w tym miejscu własną wersję.
Jest to moja prywatna wypowiedź, uprzejmie proszę o nie traktowanie jej jako
oficjalnego stanowiska Spółki.
Spośród wszystkich lotnisk w Polsce, tylko dwa są dochodowe. Pozostałe
przynoszą straty - sięgające nawet 8-10 mln złotych. W tej statystyce Łódź
Lublinek ma stosunkowo najmniejszą stratę.
Porównywalnie: straty sięgające kilku milionów euro ma również Port Lotniczy
w Charleroi - baza Ryan Air.
Celem Spółki zarządzającej Portem Lotniczym jest zapewnienie obsługi
pasażerów i towarów w Regionie, a nie samo osiąganie zysku (nie chodzi przy
tym o tworzenie strat - proszę o życzliwe zrozumienie tej kwestii).
Korzyści z tytułu posiadania lotniska przekładają się w pierwszej kolejności
na Region. Widać to doskonale po Charleroi.
Przyjmuje się, że każde 100 tys.pasażerów zostawia w Regionie co najmniej 10
mln euro. Są to pieniądze na hotel, restauracje, taxi, upominki, a ponieważ z
reguły przyjeżdża się na dłużej niż 1 dzień, kwota 100 euro jest wielkością
zdecydowanie minimalną.
Polskim przykładem jest tutaj Wrocław. Dzisiaj wydaje się to nieomal
niemożliwe, ale jeszcze na początku lat 90-tych po Rynku we Wrocławiu można
było jeździć tramwajami i autobusami, po 19-tej nie było żadnej
otwartej "knajpki" a na Rynek po zmroku strach było w ogóle wejść. Pierwszy
międzynarodowy lot z Wrocławia do Frankfurtu odbył się tam w lutym 1993 r.
Boom inwestycyjny we Wrocławiu zaczął się właśnie od tego momentu - od
uruchomienia międzynarodowych połączeń lotniczych.
Na lotnisko w Łodzi można również spojrzeć z innego punktu widzenia. Rocznie
na dotację dla komunikacji miejskiej w Łodzi Miasto wydaje 208 mln zł. Ta
kwota starczyłaby na 100 lat utrzymania lotniska, które dotychczas
potrzebowało mniej więcej 2 mln zł dotacji rocznie.
Komunikacja miejska jest bardzo ważna, bo wozi ludzi do pracy. Tymczasem
komunikacja lotnicza - oprócz ruchu turystycznego - wozi tych, którzy tą
pracę organizują.
Jest sprawą oczywistą, że tam gdzie nie można dojechać tam nie powstają
inwestycje i nowe miejsca pracy.
Władze Miasta pozyskały ostatnio dla Łodzi wiele imponujacych inwestycji.
Ulgi dla inwestorów prędzej czy później jednak się skończą. Jeżeli nie
zostanie przygotowana infrastruktura komunikacyjna (w tym lotnicza), to za
kilka lat, z chwilą przstąpienia do Unii Europejskiej Bułgarii, Rumunii czy
Ukrainy - inwestorzy pójdą tam gdzie po pierwsze będzie taniej, a po drugie
gdzie będzie można dolecieć/dojechać.
Ewentualne lotnisko międzykontynentalne pomiędzy Łodzią, a Warszawą nie
stanowi żadnego zagrożenia dla Lublinka.
Przede wszystkim Lublinek nigdy nie będzie obsługiwał lotów
międzykontynentalnych, a jedynie loty wewnątrzeuropejskie.
Zresztą można porównywalnie popatrzeć na Niemcy. Lotniska w Kolonii,
Duesseldorfie, Dortmundzie są od siebie w odległości niecałej godziny
samochodem, a rozwijają się doskonale.
Tyle w wielkim skrócie w sprawie sensu istnienia lotniska w Łodzi.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów,
W.Błasiak
W-ce Prezes Lublinka