Dodaj do ulubionych

Zagrożony zabytek

05.08.04, 12:25
Zniszczą, zadepczą, zdewastują...
Drodzy Państwo, czy my mówimy o chuliganach, menelach, kibolach, czy o
studentach kulturoznawstwa i historii sztuki? Chyba ci drudzy dysponują
jednak świadomością wartośći miejsca w którym przyjdzie im się uczyć. Tylko
pozazdrościć.
Popatrzmy też na przykłady innych uniwersytetów, czy studenci Londynu, Paryża
i Dublina dopuścili się dewastacji Oxfordu, Sorbony czy Świętej Trójcy? Tamte
uniwersytety swą historią sięgają średniowiecza, a nadal zajęcia odbywają się
w tych samych salach.
Pozdrawiam
M..M
Obserwuj wątek
    • Gość: zefi Re: Zagrożony zabytek IP: *.bremultibank.com.pl 05.08.04, 15:16
      Całkowicie popieram!!!
      Kilka lat temu skończyłam kulturoznawstwo. Zajęcia odbywały się w budynku przy
      Sienkiewicza i Traugutta - wnętrza ładne, ale jak zwykle brakowało pieniędzy na
      remont. Dlatego również zazdroszczę studentom nowego miejsca do nauki i jestem
      przekonana, że go nie zdewastują. Przecież... ci ludzie kochają sztukę...
    • Gość: basil Jednak zagrożony zabytek IP: *.ericsson.net 05.08.04, 16:57
      Niestety srodowisko "kiboli" sklada sie takze ze studentow. Innymi slowy to, ze
      ktos jest studentem, nawet kulturoznawstwa, nijak nie zabezpiecza srodowiska w
      ktorym on przebywa.
    • Gość: też student Re: Zagrożony zabytek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.04, 20:27
      jestem przeciwny przeprowadzce się tam studentów
    • kuubaa A to ciekawe. 05.08.04, 23:03
      Załóżmy że kupiłem sobie zabytkowy fotel. A właściwie starego grata z kórego
      mało co zosatło. Ale go pieczołowicie, za duże i własne pieniądze, pod czujnym
      okiem specjalistów - historyków sztuki wyremontowałem.
      Miałem zamiar trzymać go pod folią i tylko czasami samemu z najbiższymi
      delikatnie na nim siadać. Doszedłem jednak do wniosku że to piękny mebel, wart
      pokazania wszystkim chętnym. I niech sobie siadają, rozkoszują się dawnymi
      czasami! A jak się znowu zniszczy to go znowu wyremontuję, tym bardziej że z
      oryginału mało co zostało. Stać mnie, a co!
      Czy jakiś urzędnik może mi tego zabronić? Czy to nie byłoby ograniczenie praw
      właściciela? Czy tu (i tam) jest choć odrobina logiki? Czy ktoś się za bardzo,
      dużo za bardzo, nie zagalopował z wtrynianiem nosa w nieswoje rzeczy?!
      Mnie się zdaje że w Łodzi w ogóle jest jakieś przewrażliwienie na punkcie na
      siłę robionych lub wręcz wyimaginowanych zabytków. Ostatnio gdzieś było że po
      Piotrkowskiej lata SM i wlepia mandaty za reklamy na budynkach zrobione bez
      akceptacji stosownych władz zabytkowo-plastycznych. Jako przykład podany był
      bank. Z ciekawości przechodząc sprawdziłem - napiętnowane reklamy znajdują się
      na... plombie! Budynek, nadzwyczaj banalny, jest na oko międzywojenny lub tuż
      powojenny.
      Jak nie wiadomo o co chodzi to... Za projekt i akceptację jedynie słusznej
      koncepcji reklamy chyba się płaci?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka