Dodaj do ulubionych

Pielgrzymka na Jasną Górę

22.08.04, 20:46
Wytłumaczcie mi bo nie rozumiem. Jeśli Bóg jest bardzo mądry i bardzo dobry,
to przecież jest bez sensu, żeby od ludzi wymagał takiego umęczenia, straty
czasu. Jeśli zaś jednak wymaga tego w zamian dając wstęp do nieba, to znaczy,
że jest bardzo niedobry i oczekuje żeby ludzie poniżali się przed nim. Jeśli
już to niebo jest nagrodą, to powinna być to nagroda po prostu za uczciwe
wypełnienie zadania, jakim jest życie tu na ziemi. Wykonywanie jakiś
obrządków tylko w celu uzyskania wstępu do nieba powinno być przez Boga wręcz
karane jako działanie próżne i z wyrachowania. Tak czy owak, jeśli Bóg i
niebo rzeczywiście istnieją w wydaniu spodziewanym przez m.in.
pielgrzymujących, to nie jest to interesujące miejsce, ani towarzystwo które
je zasiedla.
Obserwuj wątek
    • Gość: agnostic Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 23.08.04, 10:06
      Czy Pan Bóg w pierwszej kolejności spełnia życzenia ludzi z bąblami na stopach?
    • Gość: AWK Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 19:30
      Po dzisiejszym tekście przepraszam za poprzednie uszczypliwości. Tutaj w pełni
      podzielam Twoje racje, choć w związku z motorami mniej, ale częściowo też.
    • kuubaa Nikt mi nie chce pomóc?! 23.08.04, 23:20
      Zdawało mi się że dla wierzącego jednym z najważniejszych zadań i najwyżej
      punktowanym jest przekonanie niedowiarka. Hm, albo zadałem zbyt trudne pytania,
      albo wszyscy mądrzy są na pielgrzymce. Poczekam.
      • maruda a może po prostu... 24.08.04, 00:16
        A może po prostu wszystkim juz znudziły się dyskusje z Tobą? Mnie na ten przykład nie chce się już odpowiadać na Twoje pytania i prostować Twoje skrzywione spojrzenie na świat...
        • Gość: Aga Re: a może po prostu... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.04, 11:15
          Mnie tez ciekawi ten problem a odpowiedz w stylu "nie garb sie" swiadczy tylko
          o odpowiadajacym. Chyba Bog nie jest zadowolony z takiej marudy.
          • maruda ufff 24.08.04, 11:26
            Chciałbym napisać Ago, Kuboo, gdzie widzicie problem? zapytać skąd macie informacje z kogo Bóg jest zadowolony a z kogo nie...

            Dobrze, że w porę przypomniało mi się stare dobre zdanie "Proszę nie karmić trolli"...
            Zatem zmykam stąd, bo czuję, że tu ślisko.
      • Gość: fleurette Re: Nikt mi nie chce pomóc?! IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 24.08.04, 08:22
        no to Ci się tylko zdawało. a co do pielgrzymek: i tak nie zrozumiesz puki jesteś nastawiony zupełnie na nie.
        • Gość: agnostic Re: Nikt mi nie chce pomóc?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 10:05
          > i tak nie zrozumiesz puki jesteś nastawiony zupełnie na nie.

          a może odwrotnie? - to Ty nie potrafisz wytłumaczyć póki jesteś nastawiona
          totalnie na TAK (żeby nie powiedzieć "otumaniona")
          • Gość: fleurette Re: Nikt mi nie chce pomóc?! IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 24.08.04, 11:29
            nie mój drogi. nigdy nie byłam na pielgrzymce.
          • Gość: fleurette Re: Nikt mi nie chce pomóc?! IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 24.08.04, 11:35
            a poza tym, po co ci tłumaczyć skoro i tak nie jesteś zainteresowany pójsciem na pielgrzymkę? moge tłumaczyc ale po co?
            ludzie chodzą z różnych powodów, nie koniecznie wiary. np dla przygody, towarzystwa, inni się modla w ten sposób, w ten sposób znajduja skupienie, inni mają uczucie, że przez swą mękę naśladuja mękę chrystusa, że sie wykupią. satysfakcjonuje odpowiedź?
    • Gość: Michał M. Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.staszic.waw.pl / *.staszic.waw.pl 24.08.04, 11:27
      kuubaa napisała:

      > Wytłumaczcie mi bo nie rozumiem. Jeśli Bóg jest bardzo mądry i bardzo dobry,
      > to przecież jest bez sensu, żeby od ludzi wymagał takiego umęczenia, straty
      > czasu.

      Pielgrzymka to umęczenie. Ale zdrowe umęczenie, bo ruch na świezym powietrzu
      zawsze jest zdrowy. Miliony ludzi wypoczywa chodząc po górach i męcząc się. Ja
      nie bywam na pielgrzymkach, ale lubię góry i potrafię sobie wyobrazić, że na
      pielgrzymce jest cool ;-) (nie tylko pod względem religijnym).

      Stratą czasu tego nie nazywaj. Więcej czasu spędza rocznie przeciętny człowiek
      przed telewizorem niż pielgrzym w drodze do Częstochowy. Zresztą każdy może
      spędzać wolny czas tak jak lubi. I chyba lepszy spacer do Częstochowy niż
      powtórki "Klanu" ;-)


      > Jeśli zaś jednak wymaga tego w zamian dając wstęp do nieba, to znaczy,
      > że jest bardzo niedobry i oczekuje żeby ludzie poniżali się przed nim.

      Nie wymaga ale i nie zabrania. Dla wielu ludzi pielgrzymka może być sposobem na
      pogłębienie wiary. Idąc do Częstochowy stają się lepsi a jednocześnie nikomu
      nie szkodzą. Więc chyba nic w tym złego.

      Z poniżaniem też nie tak. Jak klęczałeś w kącie za karę na grochu, to było to
      upokarzające, ale jak klękasz przed jakąć dziewczyną żeby jej wyznać miłość to
      już nie.


      > Jeśli
      > już to niebo jest nagrodą, to powinna być to nagroda po prostu za uczciwe
      > wypełnienie zadania, jakim jest życie tu na ziemi.

      Oczywiście, jeśli ktoś wróci z pielgrzymki i nie będzie żył według Dekalogu, do
      nieba nie wejdzie. Nie ma przykazania "raz w roku będziesz szedł na
      pielgrzymkę" ale jest "będziesz miłował bliźniego".


      > Wykonywanie jakiś
      > obrządków tylko w celu uzyskania wstępu do nieba powinno być przez Boga wręcz
      > karane jako działanie próżne i z wyrachowania.

      Życie człowieka toczy się jednak głównie poza kościołem i pielgrzymką. Kościół
      i msza ma być czymś w rodzaju przerwy w meczu siatkarskim czy koszykarskim -
      trener udziela wtedy wskazówek, a zawodnicy nabożnie słuchają. Ale oceniana
      jest gra, a nie namawianie się poza boiskiem. Do kościoła człowiek idzie żeby
      przemyśleć to co robi, wyciągnąć wnioski na przyszłość. Na pielgrzymkę też po
      to. Ale na Sądzie Ostatecznym ocenią Twoje życie "cywilne", nie kościelne.


      > Tak czy owak, jeśli Bóg i
      > niebo rzeczywiście istnieją w wydaniu spodziewanym przez m.in.
      > pielgrzymujących, to nie jest to interesujące miejsce, ani towarzystwo które
      > je zasiedla.

      Nie wiemy jak wygląda niebo i piekło (o ile istnieją). Jeśli Bóg jest
      wszechmogący, to przecież nie możemy pojąć jego myśli ani planów według których
      urządził raj ;-)

      Bardziej profesjonalnych odpowiedzi udzielą być może pielgrzymi po powrocie z
      Częstochowy.
      • Gość: awka Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 15:57
        Wierzę w Boga i wydaje mi się, że sprawiam Mu przyjemnośc oczestnicząc w
        akcjach organizowanych przez Jego Kościół, choc pewna nie jestem, czy tak jest
        na pewno. Podobnie składam życzenia pzyjaciołom i znajomym w dniu ich imienin,
        choć może nie zawsze jest to im na ręke, bo odrywam ich od jakichś zajęć.Wydaje
        ni sie jednak,że tak być powinno.
        • Gość: agnostic Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 16:15
          > wydaje mi się, że sprawiam Mu przyjemnośc

          Naprawdę Twojemu Bogu jest miły widok bąbli na stopach?
          • Gość: Michał M. Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.staszic.waw.pl / *.staszic.waw.pl 24.08.04, 18:45
            Jeśli po przejściu 100 kilometrów masz bąble na nogach, to znaczy że źle
            dobierasz obuwie i tyle ;-) Panu Bogu niemiłe jest ubieranie się niewłaściwie
            do okoliczności.

            100 kilometrów w trzy dni... conajwyżej mięśnie mogą boleć, żadnych bąbli.

            Poza tym co się tak uczepiliście tych bąbli. Równie dobrze możecie komuś
            zarzucić, że nie pali aby dłużej żyć. Dłużej zyć, bo widocznie marzy o tym,
            żeby mieć zmarszczki na twarzy. Logika podobna.
          • Gość: Kowal Pielgrzymka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 20:34
          • Gość: Kowal Pielgrzymka i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 21:20
            W sprawach zwiazanych z religią nie powinni zabierać głosu ludzie, którzy
            uznają ,że jedynie ich światopoglad jest słuszny i pokpiwaja z przedstawicieli
            innych poglądów. Ludzie wierzacy - obojętnie jakiej religii - mają swoje
            motywacje do takich czy innych działań i dopóki to nie zagraza innym
            - nie nasleży ingerować, nawet pytaniami tego typu, jak:"Czy wasz Bóg
            wymaga... "itd. Nikt tego nie wie na pewno, a wierzący jest pewny tylko
            słuszności nakazów swojego kościoła i to jest jego wybór, choć nie zawsze
            samodzielny, ale jednak aprobowany.Ma do tego pełne prawo, choć i sam powinien
            być tolerancyjny. Jestem aateistą, ale mam szacunek do ludzi, których wiara nie
            jest jedynie formalna, choć rozumiem i tych "wierzacych ale niepraktykujacyvch".
        • kuubaa II nagroda 25.08.04, 01:08
          Za ludowy pragmatyzm (ale zdaje się że Pascal wcześniej na to wpadł) czyli co
          mi szkodzi, nic nie stracę a może zyskam
          > Wierzę w Boga i wydaje mi się, że sprawiam Mu przyjemnośc oczestnicząc w
          > akcjach organizowanych przez Jego Kościół, choc pewna nie jestem, czy tak
          > jest
          > na pewno.
    • Gość: o2 Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 24.08.04, 16:34
      nie mają sensu dyskusje z ludxmi, którzy prezentują postawę "na nie" i zupełnie
      nie są otwarci na innych ludzi. nie ma sensu zatem tłumaczenie autorowi listu
      po co są pielgrzymki. nie zrozumie, bo się zamyka.
    • kuubaa Dziękujemy, czas minął :-) 24.08.04, 22:52
      Ee no, rozczarowujecie mnie. Jedyne wytłumaczenie tych sprzeczności, to że Boga
      nie ma, po prostu. Jak Gagarin poleciał w kosmos to pierwsze pytanie
      Chruszczowa do niego było "No i jak tak towarzyszu, widzicie jakiegoś boga? Nie
      towarzyszu sekretarzu generalny, nie ma boga, nic nie ma, gwiazdy tylko".
      Mnóstwo ludzi się męczy od tysiącleci żeby znaleźć jakieś dowody, ale "ni ma
      nic, ni chu chu". W samej w Polsce na kilku specjalnych uczelniach i w jeszcze
      liczniejszych wydziałach powszechnych uniwersytetów mnóstwo profesorów prowadzi
      kosztowne badania, niejeden na tym habilitację zrobił - i nic, ani śladu. Może
      czujniki mają jeszcze za słabe?
      A tymczasem inni uczeni krok po kroku tworzą technologie, które ponoć tylko Bóg
      znał. Ruszyli Ziemię wstrzymali Słońce, uziemili pioruny, łebek szpilki pod
      mikroskopem zbadali, znaleźli przodków Adama i Ewy, znajdą inne życie
      pozaziemskie. Dokładnie odtworzyli od czego i kiedy wszystko się zaczęło,
      przewidzą kiedy i jak wszystko się skończy. Już niedługo stworzą syntetyczne
      życie, później syntetycznego człowieka (na obraz i podobieństwo swoje czy
      Stwórcy?). Jak będą chcieli stworzą też nowego boga, żeby ten stworzył nowy
      świat z nowymi ludźmi. A może właśnie tak już było i Bóg był-jest?
      • Gość: Michał M. Temu panu już dziękujemy IP: *.staszic.waw.pl / *.staszic.waw.pl 24.08.04, 23:13
        Co Twoja wyłożona tutaj filozofia ma wspólnego z pielgrzymkami?

        Twoje motto, jak wynika z tej wypowiedzi, to:

        Jeśli Bóg jest, to nie daj Boże
        Jeśli Boga nie ma, to dzięki Bogu!

        Idea (mem) Boga polega na tym, że nie można mierzyć czujnikami Jego istnienia.
        Z założenia. Na tym właśnie polega Jego wszechmoc... o ile On istnieje
        oczywiście ;-)

        I jeszcze jedno: Historyjka z Gagarinem i Chruszczowem to tak zwana miejska
        legenda. Nieprawdziwa ale świetnie się sprzedająca.
        • Gość: byłylogowany Re: Temu panu już dziękujemy IP: *.radogoszcz.arise.pl 24.08.04, 23:27
          O gościach takich jak kuubaa, ludzie niekoniecznie wykształceni, za to
          wykazujący się nie tylko tzw mądrąścią życiową, ale i zwyczajnym pragmatyzmem,
          mówią krótko: mądry głupek. Dużo bliżej mi do tych rozumnych ludzi, niż do
          wszelkiej maści "naukowców", którymi podpiera się założyciel wątku.
          • kuubaa III nagroda 25.08.04, 01:14
            Za upór/odporność (w wierze?)
            >>A tymczasem inni uczeni krok po kroku tworzą technologie, które ponoć tylko
            >>Bóg
            >>znał. Ruszyli Ziemię wstrzymali Słońce, uziemili pioruny, łebek szpilki pod
            >>mikroskopem zbadali, znaleźli przodków Adama i Ewy, znajdą inne życie
            >>pozaziemskie. Dokładnie odtworzyli od czego i kiedy wszystko się zaczęło,
            >>przewidzą kiedy i jak wszystko się skończy.
            > Dużo bliżej mi do tych rozumnych ludzi, niż do
            > wszelkiej maści "naukowców", którymi podpiera się założyciel wątku.
        • kuubaa I nagroda. 25.08.04, 01:02
          Za interesującą interpretację.
          > Jeśli Bóg jest, to nie daj Boże
          > Jeśli Boga nie ma, to dzięki Bogu!
          Oraz nagroda specjalna publiczności za przynoszące ulgę odkrycie
          > Idea (mem) Boga polega na tym, że nie można mierzyć czujnikami Jego
          > istnienia.
          • Gość: Michał M. Osobowość mnoga i skleroza IP: *.staszic.waw.pl / *.staszic.waw.pl 25.08.04, 14:14
            Oto mamy przykład gościa chorego na 2 choroby na raz. Należy współczuć. Po
            pierwsze sklerozę. Najpierw pisze o poszukiwaniu Boga:

            > W samej w Polsce na kilku specjalnych uczelniach i w jeszcze
            > liczniejszych wydziałach powszechnych uniwersytetów mnóstwo profesorów
            > prowadzi kosztowne badania, niejeden na tym habilitację zrobił - i nic, ani
            > śladu. Może czujniki mają jeszcze za słabe?

            Po pierwsze nie podaje na jakich to uniwersytetach, ale darujmy mu zmyślanie,
            młody jest. Ale za chwilę cytuje moje słowa:

            > Oraz nagroda specjalna publiczności za przynoszące ulgę odkrycie
            > > Idea (mem) Boga polega na tym, że nie można mierzyć czujnikami Jego
            > > istnienia.

            I sobie z nich żartuje, uważając, że to ja zacząłem o tych czujnikach. Nic
            dodać nic ująć - skleroza.

            A dlaczego osobowość mnoga? Otóż zacytujmy po raz kolejny:

            > Oraz nagroda specjalna publiczności za przynoszące ulgę odkrycie

            W ten sposób autor wątku stał się jednocześnie organizatorem konkursu,
            publicznością i jury.

            A dla wszystkich nauka. Często się zdarza, że ludzie jak kubaaa, nie mający
            absolutnie nic do powiedzenia, zabierają głos na różnych forach, zadają pytania
            i nie słuchają odpowiedzi. Taki właśnie przykład tutaj mieliśmy.

            Wszystkich przepraszam, że swoimi odpowiedziamy karmiłem trolla, więcej się w
            wątku nie odezwę, szkoda mi czasu na próżną dyskusję.

            Ale nie ma tego dobrego co by na złe nie wyszło ;-) Pisząc w tym wątku,
            podbijamy pozycję Łodzi w klasyfikacji najaktywniejszych forów GW ;-)

            Pozdrawiam myślących
    • Gość: Łukasz Głowacki Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 05:47
      > Wytłumaczcie mi bo nie rozumiem. Jeśli Bóg jest bardzo mądry i bardzo dobry,
      to przecież jest bez sensu, żeby od ludzi wymagał takiego umęczenia, straty
      czasu. Jeśli zaś jednak wymaga tego w zamian dając wstęp do nieba, to znaczy,
      że jest bardzo niedobry i oczekuje żeby ludzie poniżali się przed nim. Jeśli
      już to niebo jest nagrodą, to powinna być to nagroda po prostu za uczciwe
      wypełnienie zadania, jakim jest życie tu na ziemi. Wykonywanie jakiś obrządków
      tylko w celu uzyskania wstępu do nieba powinno być przez Boga wręcz karane jako
      działanie próżne i z wyrachowania. Tak czy owak, jeśli Bóg i niebo rzeczywiście
      istnieją w wydaniu spodziewanym przez m.in. pielgrzymujących, to nie jest to
      interesujące miejsce, ani towarzystwo które je zasiedla.

      Właśnie wróciłem z pielgrzymki na Jasną Górę. Dlatego moje zdanie będzie bardzo
      subiektywne. Otóż między nadzieją a wymaganiem jest istotna różnica. Bóg od
      nikogo nie wymaga, żeby szedł w pielgrzymce. Ja natomiast mam nadzieję, że
      poświęcając czas i jakiś trud, choć trochę odpowiadam na Jego nadzieję wobec
      mnie. Dlatego idę i robię to po raz kolejny.

      Dalsze rozważania na temat ewentualności, że Bóg wymaga takiej formy aktywności
      są zatem bezcelowe. Równie bezcelowa jest analiza socjologicznego przekroju
      społeczności zamieszkującej "niebo" oraz portretu psychologicznego tak
      nakreślonego Boga. Ale nie bierz tego do siebie - ta uwaga związana jest z
      logiczną konstrukcją Twego postu.

      Warto natomiast sprostować istotę Twojej wypowiedzi. Otóż pielgrzymi nie idą na
      Jasną Górę, aby dostać się do nieba. Nawet gdyby tak było, to w pielgrzymce
      zrozumieją, że owszem to może się "przydać", ale nie jest wystarczające. Choćby
      wczoraj, w jednej z grup młodzieżowych ksiądz o tym mówił - nawet prawdziwa
      pobożność nie wystarczy, jeśli człowiek zapomina, że powinien "uczciwie
      wypełniać zadanie, jakim jest życie tu na ziemi".

      Głównym powodem, dla którego część ludzi idzie na pielgrzymkę, jest prośba. O
      bardzo różne rzeczy - głównie dotyczące innych (sąsiad modli się o wyzdrowienie
      sąsiadki, ojciec - córki, syn - matki; młoda dziewczyna prosi o dobrego męża;
      młode małżeństwo, które straciło dziecko prosi o dar poczęcia kolejnego itd.).
      Część idzie w pielgrzymce, żeby podziękować Bogu za pośrednictwem Maryi za
      dobra, których doświadczyli (łaski). Spotkałem dzisiaj przed szczytem parę,
      która w ubiegłym roku zaręczyła się, a teraz są już po ślubie. Szli, żeby
      podziękować za to, że się kochają i są razem. Szła kobieta, która przez
      przypadek dowiedziała się, że ma raka i dzięki temu przypadkowi żyje.

      Oczywiście można wątpić, czy te nadzieje pielgrzymów mają jakiekolwiek
      uzasadnienie. Ja wierzę, że tak. Podobnie myśli pewnie te 2 i pół tysiąca osób,
      które szły w pielgrzymce z Łodzi.

      Część osób idzie również dlatego, że jest to świetna forma na spędzenie wolnego
      czasu - forma taniego obozu wędrownego pozbawionego wprawdzie atrakcji typowo
      turystycznych, ale zapewniającego towarzystwo wielu równolatków. Ci ludzie mają
      swoje życie, swoje przyzwyczajenia i podczas pielgrzymek specjalnie tego nie
      zmieniają. Ale czy to oznacza, że nie powinni chodzić na pielgrzymkę? Ja myślę,
      że nie. Z punktu widzenia organizatora (czyli łódzkiego Kościoła Rzymsko-
      Katolickiego) ci ludzie także uczestniczą w pielgrzymce. Do nich również
      trafiają słowa, które można usłyszeć na trasie. I możesz mi wierzyć lub nie -
      nie oni decydują (także liczbowo) o obliczu pielgrzymki.

      Opiszę Ci zwyczajny dzień na pielgrzymce - przy założeniu, że pielgrzym idzie w
      zgodzie z "regulaminem" (każdy musi się z nim zapoznać podczas zapisów).

      1. Pobudka jest dość wcześnie - około godz. 6.00 rano (czwartego dnia jeszcze
      wcześniej). Szybka toaleta, uzależniona od warunków noclegowych (zimny prysznic
      pod wężem, mycie w chłodnej wodzie przygotowanej przez goszczącego gospodarza,
      normalne mycie w zwykłej łazience). Pakowanie bagażu zasadnicznego, wędrówka do
      miejsca, w którym należy go złożyć, a potem Msza święta. Po Mszy jest czas na
      śniadanie (u gospodarzy albo na trawie). Problemu z kupieniem herbaty albo kawy
      nie ma. Za darmo można dostać połówkę albo ćwiartkę pokrojonego chleba. Potem
      krótka modlitwa na powitanie dnia i w drogę. Pierwszy odcinek ma od 8 do 11
      kilometrów. Kolejne podobnie. Codziennie trzeba przejść ok. 30 kilometrów.

      2. Co się dzieje w drodze? W Większości grup większość czasu spędzisz na
      śpiewaniu pieśni i piosenek religijnych. Gros stanowią energiczne, rytmiczne
      utwory, które pomagają w marszu. Dużo jest modlitwy - zwykle Godzinki,
      Różaniec, czasem Droga Krzyżowa, Brewiarz, litanie. Jako że jest to pielgrzymka
      na Jasną Górę, różaniec jest bardzo ważnym elementem dnia. Podczas jego
      odmawiania pielgrzymi na małych kartkach przekazują prowadzącym swoje intencje.
      Jeśli masz ochotę, możesz trochę pomóc - na przykład dźwigając tubę z
      nagłośnieniem albo pchając wózek z tymże. Na niektórych odcinkach pojawiają się
      osoby, które mają coś do powiedzenia, np. o duchowej adopcji, uzależnieniach,
      misjach czy Szkaplerzu. Są również homilie. Musisz słuchać służb ruchu, które
      czasem nazbyt zdecydowanie przywołują Cię do porządku (czyli trzymania się
      grupy i nie wychodzenia poza środek jezdni).

      3. Na trasie jest kilka postojów - kilkudziesięciominutowych. W ich trakcie
      możesz przede wszystkim odpocząć, pójść do punktu sanitarnego (w razie awarii
      systemu fizjologicznego), napić się kawy zbożowej lub mięty (za darmo), w
      środku dnia zjeść zupę (talerz za 1,50 zł). Jeśli mimo pomocy medycznej nie
      dajesz rady przejść tego odcinka, zabierze Cię specjalny autobus.

      4. Późnym popołudniem docierasz do celu, czyli miejscowości, w której
      zaplanowany jest nocleg. Dach nad głową załatwiasz sobie sam. Jeśli masz
      znajomych, którzy już wcześniej byli na pielgrzymce, idziesz z nimi - oni
      wiedzą jak to zorganizować. Jeśli idziesz po raz pierwszy i idziesz sam,
      zgłaszasz się do kierownika grupy, a on jest od tego, żeby Ci pomóc (może nie
      osobiście, ale przez tych, którzy potrafią to zrobić). Jeśli wolisz spać pod
      namiotem, szukasz pola namiotowego albo wolnego kawałka ziemi u gospodarza.
      Odbierasz bagaż z wiozącego go samochodu, idziesz na "nocleg" i wieczorem
      przychodzisz na nabożeństwo (np. pierwszego dnia pokutne). Po nabożeństwie
      idziesz spać. Śpisz zwykle krócej niż potrzebujesz i patrz punkt 1.

      Długo. Ale pielgrzymka z Łodzi to jednak cztery doby marszu, potem dwie doby na
      Jasnej Górze i (ewentualnie) cztery doby w drodze powrotnej. Nie da się tego
      podać w formie krótszej.

      Ukłony
      Łukasz Głowacki

      P.S. W późniejszych postach piszesz o bąblach. Cała zabawa polega na tym, że
      większość ludzi, nawet z bąblami, nie ogłasza wszem i wobec, że cierpi. Idą
      raczej uśmiechnięci. Jeśli spotkasz kiedyś kogoś, kto będzie mówił, że jakieś
      poświęcenie czyni dla Boga, to możesz mu odpowiedzieć, że "nagrodę" w postaci
      Twojego na przykład podziwu już otrzymał. I teraz musi wymyśleć coś innego, co
      wykona nieco ciszej i bez specjalnego rozgłosu.
      • Gość: agnostic Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 08:56
        > Głównym powodem, dla którego część ludzi idzie na pielgrzymkę, jest prośba.

        Po raz czwarty się więc pytam - czy Jahwe w pierwszej kolejności spełnia
        życzenia ludzi - już nie napiszę "z bąblami na stopach" bo ktoś mi słusznie
        zwrócił uwagę, a więc - ludzi zmęczonych? Ze zużytymi zelówkami? Zakurzonych?
        Brudnych?

        Czy Wasz Bóg nie mógłby po prostu spełniać wszystkich życzeń jak leci? Na
        przykład w kolejności ich ważności? Albo w kolejności zgłoszeń?

        Co więcej, czy nie mógłby na przykład w swojej nieskończonej mądrości sam
        przewidywać jakie kto chce mu złożyć zapotrzebowanie i go spełniać na podstawie
        kryteriów np. pobożności albo ilości popełnionych przez wnioskodawcę grzechów?

        Trudno mi zrozumieć sens chodzenia piechotą do Częstochowy, w dobie pociągów i
        samochodów, a przecież i tak Bóg (czy Matkaboska) są wszędzie, także w Zgierzu
        i Pabianicach, może tam byłoby szybciej dojść i zaoszczędzony czas poświęcić na
        czynienie dobra w najbliższym otoczeniu?
        • Gość: Łukasz Głowacki Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.wsd.lodz.pl 25.08.04, 09:52
          > Po raz czwarty się więc pytam - czy Jahwe w pierwszej kolejności spełnia
          > życzenia ludzi - już nie napiszę "z bąblami na stopach" bo ktoś mi słusznie
          > zwrócił uwagę, a więc - ludzi zmęczonych? Ze zużytymi zelówkami? Zakurzonych?
          > Brudnych?

          Chyba nie.

          > Czy Wasz Bóg nie mógłby po prostu spełniać wszystkich życzeń jak leci? Na
          > przykład w kolejności ich ważności? Albo w kolejności zgłoszeń?

          Nie wiem.

          > Co więcej, czy nie mógłby na przykład w swojej nieskończonej mądrości sam
          > przewidywać jakie kto chce mu złożyć zapotrzebowanie i go spełniać na
          podstawie kryteriów np. pobożności albo ilości popełnionych przez wnioskodawcę
          grzechów?

          Chyba można mu to zaproponować w rozmowie bezpośredniej lub pośredniej.

          > Trudno mi zrozumieć sens chodzenia piechotą do Częstochowy, w dobie pociągów
          > i samochodów,

          Rozumiem ów brak zrozumienia.

          > a przecież i tak Bóg (czy Matkaboska) są wszędzie, także w
          > Zgierzu i Pabianicach, może tam byłoby szybciej dojść i zaoszczędzony czas
          > poświęcić na czynienie dobra w najbliższym otoczeniu?

          Na pewno byłoby szybciej dojść właśnie tam. Podobnie znacznie łatwiej jest żyć
          w mieszkaniu z łazienką, stałym łączem i innymi udogodnieniami. A na Zachodzie
          coraz więcej osób decyduje się na życie pustelnicze. Tak sobie myślę, że w ten
          sposób łatwiej się modlić (czyli rozmawiać z Bogiem). A modlitwa jest jedną z
          powinności chrześcijanina. Dla ludzi wierzących modlitwa w ich intencji jest
          czynieniem dobra. Oczywiście jedno należy czynić, drugiego nie zaniedbywać.
          Dlatego na pielgrzymce ludzie starają się sobie nawzajem pomagać. Czy można to
          określić mianem najbliższego otoczenia?

          Ukłony
          Łukasz Głowacki
          • Gość: agnostic Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 10:55
            > A na Zachodzie coraz więcej osób decyduje się na życie pustelnicze.
            > Tak sobie myślę, że w ten sposób łatwiej się modlić (czyli rozmawiać
            > z Bogiem). A modlitwa jest jedną z powinności chrześcijanina

            Trudno mi zrozumieć Waszą religię. Chyba nie jest ona na dzisiejsze czasy.

            • Gość: Łukasz Głowacki Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.wsd.lodz.pl 25.08.04, 13:49
              > Trudno mi zrozumieć Waszą religię. Chyba nie jest ona na dzisiejsze czasy.

              Czy ja wiem? Pomaga w szukaniu odpowiedzi na pytania, które stawiało się
              kiedyś, stawia się dzisiaj i pewnie będzie stawiać.

              Ukłony
              Łukasz Głowacki
              • Gość: agnostic Re: Pielgrzymka na Jasną Górę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 16:32
                > Pomaga w szukaniu odpowiedzi na pytania, które stawiało się
                > kiedyś, stawia się dzisiaj i pewnie będzie stawiać.

                Nie chcę CIę obrazić, ale w moim przekonaniu są to dość proste pytania, a
                poszukiwanie na nie odpowiedzi w rozmaitych gusłach, obrzędach albo "rozmowach
                z Bogiem" świadczy, IMvHO, o dziecinnej naiwności.
                Ale oczywiście każdy sam decyduje o swoim życiu i jeśli sprawia mu przyjemność
                wielodniowe chodzenie piechotą do innego miasta, do którego można dojechać
                samochodem w godzinę, to oczywiście nie jest to moja sprawa. Przykro mi, ale
                zrozumieć tego nie mogę ni w ząb.
      • kuubaa Jestem pod wrażeniem. 25.08.04, 15:23
        Jestem autentycznie pod wrażeniem tego co przeczytałem. Aż mi w pewnym sensie
        przykro, że naraziłem Cię na tyle pracy włożonej w napisanie tego posta z
        przyczyny mojego (nieco) żartu. Wiele się z niego dowiedziałem i zrozumiałem.
        Nie przekonałeś mnie do większości spraw, lecz jestem pełen podziwu dla
        konsekwencji i logiki w rozumieniu Twojej wiary. Pełen szacunek! Pozdrawiam!
        • Gość: Łukasz Głowacki Re: Jestem pod wrażeniem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 21:52
          Na zdrowie!
    • medeiros Re: Pielgrzymka na Jasną Górę 01.09.04, 23:27
      kuubaa napisał:

      > Wytłumaczcie mi bo nie rozumiem. Jeśli Bóg jest bardzo mądry i bardzo dobry,
      > to przecież jest bez sensu, żeby od ludzi wymagał takiego umęczenia, straty
      > czasu. Jeśli zaś jednak wymaga tego w zamian dając wstęp do nieba, to znaczy,
      > że jest bardzo niedobry i oczekuje żeby ludzie poniżali się przed nim. Jeśli
      > już to niebo jest nagrodą, to powinna być to nagroda po prostu za uczciwe
      > wypełnienie zadania, jakim jest życie tu na ziemi. Wykonywanie jakiś
      > obrządków tylko w celu uzyskania wstępu do nieba powinno być przez Boga wręcz
      > karane jako działanie próżne i z wyrachowania. Tak czy owak, jeśli Bóg i
      > niebo rzeczywiście istnieją w wydaniu spodziewanym przez m.in.
      > pielgrzymujących, to nie jest to interesujące miejsce, ani towarzystwo które
      > je zasiedla.

      Byłem. I nie poszedłem po to, żeby uzyskać wstep do nieba. Mam za co dziękować,
      bo wiele dobrego wydarzyło się w moim życiu. I nie wydaje mi się, żeby to było
      z mojej strony poniżenie wobec Boga. Kiedyś rozmawiałem z człowiekiem, który
      pielgrzymował chyba z Gdańska na Jasną Górę odmierzając tę odległość swoim
      ciałem - kładł się na ziemi, rozkładał ręce, wstawał, przechodził chyba ze trzy
      kroki i znowu na ziemię. On też się nie poniżał i szedł (?) z jakąś ważną
      intencją (swoją drogą akurat taka forma to dla mnie lekkie przegięcie).

      Pozdrawiam
      Grześ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka