topjes
04.11.04, 18:32
Witam,
Czy ktoś może mi coś wyjaśnić? Bo zdębiałem dziś lekko. Proszę o
wytłumaczenie bo może po prostu w lecznictwie są trochę inne zasady
ewidencjonowania przychodów i tego typu historia jest legalna...
Przychodzę sobie do lekarza w Dermedzie. Wizyta - 80 zł. OK, płacę. Pani w
rejestracji bierze pieniądze i... wrzuca do szuflady jakiejś. Myślę sobie -
no nic to. Podczas wizyty okazuje się, że trzeba jeszcze wykonać zabieg i za
niego zapłacić. Po zabiego z karteczką z ceną idę do rejestracji. Daje pani
kasę za zabieg. Pani na to "dziękuję" i po sprawie.
Więc ja mówię, że chce paragon na te usługi. Tutaj konsternacja i bunt w
oczach, ale pani ok - nabija tę wartość na kasę fiskalną i chowa pieniądze do
kasy fiskalnej.
Ja proszę o paragon także na wizytę. Pani więc wystukuje drugi paragon na 80
zł i... wyciąga ze zwykłej szuflady owe 80 zł po czym przekłada je do kasy
fiskalnej.
Mam zatem pytanie - gdzie idą pieniądze nieewidencjonowane? Czy w służbie
zdrowia jest jakaś legalna droga sprzedawania bez żadnej ewidencji? A może GW
się tym zainteresuje?
pzdr
topjes