Gość: Pytający.
IP: 212.51.205.*
09.11.04, 08:09
Wstaję rano idę do kiosku i pani sprzedaje mi GAZETKĘ i BILECIKI. Potem w
piekarni kupuję BUŁECZKI, MASEŁKO, SEREK, SOCZEK a pani wydaje mi 10
GROSICZKÓW reszty. W pracy koleżanka się pyta czego bym się napił: HERBATKĘ
czy KAWUSIĘ? Na obiad w knajpie dostaję ZIEMNIACZKI z KOTLECIKIEM i do tego
BIGOSIK, oczywiście płacę PIENIĄŻKAMI. OCzywiście pani się pyta: PARAGONIK
czy FAKTURKĘ pan sobie życzy? W banku pani prosi o PODPISIK w RUBRYCZCE bo
inaczej WNIOSECZEK nie będzie rozpatrzony.
Czy my nie umiemy już mówić normalnie? Wszystko trzeba zdrabniać????