Gość: winc
IP: 204.52.187.*
26.11.04, 14:48
25 listopada 2004, Puls Biznesu (str. 3)
Marlena Gałczyńska
Debata nad wyborem lokalizacji pod drugie centralne lotnisko rozpoczęła się w
maju 2003 r. — uczestniczyło w niej 6 gmin, m.in. Sochaczew i Modlin.
Przygotowywanie studium wykonalności dla wybranych z tego grona 4
lokalizacji — notabene przez nikomu nieznaną hiszpańską firmę — się
przedłuża. Sochaczewianie postawili na własną inicjatywę i podjęli trud
stworzenia u siebie i za własne pieniądze lotniska dla tanich linii
lotniczych. Pomysł trafny, bo zaraz po ogłoszeniu w prasie („PB”, 21
października 2004 r.), ideę podchwycił Modlin. Teraz sam chce być takim
portem... I otrzymał na ten cel od władz 50 mln zł.
„Informacja ta wzbudziła konsternację wśród osób zaangażowanych w projekt
budowy takiego samego portu w Sochaczewie. Oba projekty są w zasadzie takie
same, z jedną zasadniczą różnicą — projekt w Sochaczewie ma być w całości
sfinansowany ze środków prywatnych. Plany MI są tym bardziej niezrozumiałe w
sytuacji, kiedy Modlin był wymieniany jako faworyt wciąż niezakończonego
procesu wyłaniania nowej lokalizacji na lotnisko dla Warszawy. Można odnieść
wrażenie, że MI samo postanowiło rozstrzygnąć, gdzie będzie lotnisko nie
czekając na oficjalny finał” — napisał w liście do posła Janusza
Piechocińskiego, przewodniczącego Sejmowej Komisji Infrastruktury, Rafał
Jabłoński ze Stowarzyszenia e-Sochaczew.pl. Trudno dziwić się zaskoczeniu
sochaczewian, którzy nawet znaleźli inwestora gotowego wyłożyć 200 mln zł.
„Na wszystkich lotniskach powojskowych wokół Warszawy trwały i trwają prace z
inicjatywy lokalnych samorządów dla przywrócenia ich do funkcji lotniskowych.
W tym samym czasie rząd deklarował ograniczenie uciążliwości lotniska Okęcie
dla mieszkańców aglomeracji warszawskiej. Rok 2005 będzie rokiem intensywnej
budowy terminalu II na Okęciu. Pogorszy to znacząco jakość obsługi pasażerów
w terminalu I. Padły zapewnienia przy opracowaniu obszaru ograniczonego
użytkowania wyprowadzenia lotów nocnych, czarterów i tanich przewoźników. To
powodowało, że na mój wniosek Sejmowa Komisja Infrastruktury wydała opinię do
budżetu państwa, wskazując Komisji Finansów Publicznych potrzebę umieszczenia
kilkudziesięciu milionów złotych na szybką modernizację lotniska w Modlinie —
na potrzeby cargo i tanich linii. Koncepcja ta zapewnia powstanie spółki
tylko i wyłącznie o kapitale publicznym dla szybkiej (czerwiec 2005)
realizacji tego zadania. Nie oznacza to, że uruchomienie, alternatywnego dla
Okęcia, lotniska dla cargo i tanich linii w Modlinie przekreśla szanse
podobnego, budowanego z kapitałem prywatnym, lotniska w Sochaczewie. Zwracam
też uwagę na to, że lotnisko w Sochaczewie, zdaniem niektórych ekspertów,
koliduje z korytarzami Okęcia, które będzie funkcjonować jeszcze przez co
najmniej 20 lat. W żadnym zakresie działania dotyczące małego lotniska w
Modlinie nie są więc próbą rozstrzygania, która lokalizacja jest bardziej
korzystna” — odpowiedział Janusz Piechociński, poseł ziemi mazowieckiej. Czy
wątpliwości zostały rozwiane? Krzysztof G. Brymora, prezes Stowarzyszenia
Port Lotniczy Sochaczew, zadał kolejne pytania posłowi.
„Kto i na podstawie jakich analiz zdecydował, że publiczne pieniądze mają
pójść na uruchomienie lotniska akurat w Modlinie? Na podstawie jakich
wyliczeń proponuje się kwotę 50 mln zł? Kto robił te wyliczenia? Skąd termin
6 miesięcy na uruchomienie lotniska? I czym podyktowany jest tak duży
pośpiech? Według naszych specjalistów, czas potrzebny na uruchomienie tego
lotniska to minimum 1,5 roku, a koszty to nie 50, ale co najmniej 100 mln i
nie złotych, ale euro (remont kompletnie zdewastowanego pasa w Modlinie i
infrastruktury itd.). Wybór modlińskiej lokalizacji jako najlepszej dla
przewozów cargo i tanich linii jest o tyle dziwny, że od wielu lat obiekt
ten, wystawiony na sprzedaż przez AMW, nie znalazł nabywcy. A domniemana
kolizyjność Sochaczewa z lotniskiem Okęcie? Jeśli jest to argument
przemawiający na niekorzyść naszej lokalizacji, chętnie poznalibyśmy
dokument, opinie ekspertów. Jeżeli obiekt w Sochaczewie jest kolizyjny, to
dlaczego nie odpadł z konkursu o nową lokalizację dla lotniska krajowego?
Obawiamy się, że Pana eksperci posiłkują się danymi z ubiegłego stulecia,
kiedy to jako lotnisko wojskowe obsługiwane przez zupełnie inny system
kontroli lotów — było częściowo kolizyjne z Okęciem (mimo to funkcjonowało).
W planowanym, zintegrowanym systemie kontroli nie może być mowy o
kolizyjności.”
Kto ma rację? Pan poseł, czy rozczarowani sochaczewianie? Może mylą się w
ocenie? W końcu, pańskie oko konia tuczy...
www.e-sochaczew.pl
www.pb.pl