Lodz i nie tylko

29.08.01, 10:04

Gos''c'' portalu: Rychu napisa?(a):

> ?ódz. - miasto o niepowtarzalnym klimacie , godne
bliz.szego poznania. > Zapraszamy do odwiedzenia ?odzi
i ?ódzkiego forum. > Pozdrowienia dla Poznania

Tak sobie zagladnolem na to forum w gazecie, jak
zkladalem konto email. I szokuja mnie wypowiedzi.
Niektorych rodaczkow. Przeczytalem jako piersze ze
facet nie cierpi czarnych. Mieszka w polsce, ale nie
nawidzi. Ciekawa postawa. Nie lubie nietolerancji wiec
odpisalem mu cos ostro, no i narazilem sie na potok
chamstwa. W zasadzie to ja powinienem usmarzyc jakiegos
czerbego jak spalil mi samochod, a wtedy wlasnie nie
mialem ubezpieczenia. Mysle ze mam powod, aby sie
wyrazac o nich z emocja. No i co z tego to byl tylko
glupi marny czlowieczek, a ze koloru czarnego to juz
jego problem. Spotkalem takze bardzo glupich bialych.
Czego to dowodzi. Dalczego tak zaczynam, bo pisanie to
ja jestem z L................ a ja z W.......... a ja z
K............ i tak dalej ma zanaczenie emocjonalne dla
tego ktory tam sie urodzil. Powino mu sie podobac jego
miasto. Tam przeciez stawial piersze kroki w swoim
zyciu. No to co z tego ze to moze byc dziura, ale to
jest jego dziura i juz. To tak jak teraz widze czesc
mlodziezy "opluwa wlasny dom" no fajnie, ale co bedzie
za kilka lat jak on bedzie mial - moze swoj dom i ktos
bedzie opluwal jego dom ten w przyszlosci. Wiele lat
temu w spotkaniu z jakims amerykaninem uslyszlem ze
Krakow to male mile prowincjonalne miasteczko. Mialem
go ochote opluc. No bo Los Angeles to duze miasto. I
pomysalem sobie co mi on tam bedzie p..... jak duze dwa
trzy razy. Ja wiem lepiej baran jeden. Po kilku latach
zawitalem do tego miasta samo miasto liczy tylko 10
razy wiecej mieszkancow co Krakow, a jak policzymy
wszystko co tu jest do okola, bo miata maja tu
specyficzna strukture. To jak pojade od konca jednego
miasta po przez inne "miasteczka" miasta duze ktore
przechodza jedne w drugie to odleglosc od konca do
konca jest jak z Krakowa do Warszawy. Dawno temu jakis
czlowiek sie smiertelnie na mnie obrazil ze go w balona
robie. Teraz to takze moje miasto. A co z Krakowem, ano
jest to piekne male stare miasto w europie w ktorym sie
urodziem.

Co to jest lodz to piekne miasto majace swoje tradycje.
Ciekawie pokazane w filmie Wajdy Ziemia Obiecna.
Warszawa Niestety zniczona przez niemcow i komunistow.
Przypomnijcie sobie co mowil Waldorf na temat Warszawy.
Nawet mieszaklem tam rok czy chcialbym dalej, nie wole
Los Angeles. Poznan nigdy nie mieszkalem, ale to masto
ma cos w sobie. Bylem w prawie wszystkich duzych
miastach polski oprocz Szczecina i Zielonej Gory i
Kolszalina. Powinna cechowac nas duma a zarazem
tolerancja. Nam sie moze podobac to, a komus co innego.
Nie wymieniam innych miast bo sie nie chce rozpisywac,
ale na pewno opisze niektore na stenie web. nad ktora
pracuje. I nie tylko to, ale takze co robilismy z zona,
aby nasze malzenstwo przez 24 lata bylo wspaniale i
szczesliwe.

Nie pozdrawiam zadnego miata bo musialbym wyliczyc ich
setki.. W tylu miatach i masteczkach i wsiach bylem.
Bylem nawet tam gdzie sami mieszkancy mowili ze stamtad
to nawet ptaki zawracaja. Polska jest piekna. Tylko
razem mozemy ja rekamowac na zachodzie.

To co czyni ja zla w niektorych miejscach to tylko
glupi ludzie. Ale to osobny temat.

Pozdrowiena dla wszystkich otwartych rodakow

Witold Wolkowski email Witold@volny.com

ps strona jest w budowie, ale jej male czesci juz sa gotowe
    • Gość: Warschau Re: Lodz i nie tylko IP: *.nm.matrix.pl 29.08.01, 10:17
      Bardzo ciekawie i mądrze napisane....
      Pozdrawiam z Warszawy!!!
      • jasam Re: Lodz i nie tylko 29.08.01, 11:20
        Z pewnością zaczynamy fan-club Instytutu Tolerancji.
        pozdr.
    • Gość: NINNA Re: Lodz i nie tylko IP: 138.227.189.* 29.08.01, 11:10
      Wszystkie miasta i miejscowosci sa piekne na swoj sposob. Ja mam uczucie do
      Lodzi bo tu mieszkalam przez 15 lat. A teraz moim miastem jest Västerås, bo tu
      mieszkam od 10 lat.

      //NINNA

      ps: ile mam lat? retoryczna zagadka.... ;)
      • jasam Re: Lodz i nie tylko 29.08.01, 11:22
        Niedługo skończysz 18 ????
        pozdr.
        • Gość: NINNA Re: Lodz i nie tylko IP: 138.227.189.* 29.08.01, 12:38
          Dziekuje i sie gleboko klaniam.

          Ale sie zastanawiam czy to mily gest, czy zla matematyka ;)

          //NINNA
          • jasam Re: Lodz i nie tylko 29.08.01, 16:55
            Dla miłej kobiety zawsze warto..............
      • Gość: Warschau Re: Lodz i nie tylko - do NINNY IP: *.nm.matrix.pl 29.08.01, 12:50
        Byłem w Vasteras - pracował tam mój ojciec (w zakładach ASEA)i pojechałem go
        odwiedzić...Piękne miasto!
        • kropka. Re: Lodz i nie tylko 29.08.01, 13:27
          Jak miło,że nas odwiedziłeś, zapraszamy częściej!
          Zazdroszczę Ci Twojej znajomości Polski i podziwiam.
          Nie dziw się, ze znajdujesz na naszych forach różne opinie o naszych rodzinnych
          miastach. Ale widzisz, to jest właśnie tzw. "lokalny patriotyzm" i ma swoje
          dobre, a czasem nawet bardzo dobre strony:
          Jakis poznaniak był w Łodzi i pisze, że to miasto szare, brudne i wogóle do
          niczego. Wtedy łodzian szlag trafia i zaczynają wyliczać zalety miasta. A że
          przy tym klną w żywe kamienie? No cóż, przecież ktoś opluwa ich Lodź. To
          niedopuszczalne! Z drugiej strony jako łodzianka widzę każdy kąt w moim mieście
          i znam jego wady i zalety, ale chcę, żeby było lepiej, więc wytykam wszystkie
          brudy, dziury i bzdury. Mam prawo, a nawet obowiązek, bo to moje miasto.
          To trochę jak z dzieckiem. Wrzeszczę na nie, czasem wtłukę, wytykam
          bałaganiarstwo, ale jak to samo zrobi sąsiadka - oczy wydrapię, bo to moje,
          kocham je i już.
          Znajdź na naszym forum tematy dotyczące Łodzi. Zobaczysz, jak dobrze ją znamy
          i, mimo że często się do tego nie przyznajemy (bo to takie nie-męskie), w sumie
          trochę je lubimy. Może nawet więcej, niż trochę?!
          Pozdrowienia
          • jasam Re: Lodz i nie tylko 29.08.01, 17:01
            kropka. napisał(a):


            > i, mimo że często się do tego nie przyznajemy (bo to takie nie-męskie), w sumie
            > trochę je lubimy. Może nawet więcej, niż trochę?!

            Potrafisz wycinąć łezkę w oku ;-)
            pozdr.
            • kropka. Re: Lodz i nie tylko 29.08.01, 20:56
              jasam napisał(a):

              > Potrafisz wycinąć łezkę w oku ;-)

              Bo i list Wiktora mnie wzruszył! Domyślam się z treści i formy, że to nie nasze
              pokolenie, że długo i dużo w obcych krajach przebywa, pewnie żyje w innym, naszym
              zdaniem lepszym, świecie... a jednak...Ile trudu i serca...żeby nas odnaleźć na
              łódzkim forum! Hej, jak tak zatrzymać się, pomyśleć chwilkę...łza się w oku
              kręci... Cholera, jaka ja jestem sentymentalna!!!!!!!!!!!

              • jasam Re: Lodz i nie tylko 29.08.01, 23:08
                kropka. napisał(a):

                > Bo i list Wiktora mnie wzruszył! Cholera, jaka ja jestem
                sentymentalna!!!!!!!!!!!

                I stąd te emocje dotyczące "ziemii obiecanej"
                A ostatnio i nerwy dotyczące postów na forum.
                A on pisze o spokoju duszy.....
                Jak to pogodzić?
                pozdr.
          • Gość: volny Re: Lodz i nie tylko do kropki IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 29.08.01, 17:39
            kropka. napisał(a):

            > Jak miło,że nas odwiedziłeś, zapraszamy częściej!
            > Zazdroszczę Ci Twojej znajomości Polski i podziwiam.
            > Nie dziw się, ze znajdujesz na naszych forach różne opinie o naszych rodzinnych
            >
            > miastach. Ale widzisz, to jest właśnie tzw. "lokalny patriotyzm" i ma swoje
            > dobre, a czasem nawet bardzo dobre strony:
            > Jakis poznaniak był w Łodzi i pisze, że to miasto szare, brudne i wogóle do
            > niczego. Wtedy łodzian szlag trafia i zaczynają wyliczać zalety miasta. A że
            > przy tym klną w żywe kamienie? No cóż, przecież ktoś opluwa ich Lodź. To
            > niedopuszczalne! Z drugiej strony jako łodzianka widzę każdy kąt w moim mieście
            >
            > i znam jego wady i zalety, ale chcę, żeby było lepiej, więc wytykam wszystkie
            > brudy, dziury i bzdury. Mam prawo, a nawet obowiązek, bo to moje miasto.
            > To trochę jak z dzieckiem. Wrzeszczę na nie, czasem wtłukę, wytykam
            > bałaganiarstwo, ale jak to samo zrobi sąsiadka - oczy wydrapię, bo to moje,
            > kocham je i już.
            > Znajdź na naszym forum tematy dotyczące Łodzi. Zobaczysz, jak dobrze ją znamy
            > i, mimo że często się do tego nie przyznajemy (bo to takie nie-męskie), w sumie
            >
            > trochę je lubimy. Może nawet więcej, niż trochę?!
            > Pozdrowienia

            Dziekuje Ci Kropka jestes nie liczna przedstawicielka ODWAZNYCH OSOB NA TYM BORDZIE.
            Oraz sposob w jaki odpowiadasz sklania do wypowiedzenia stwierdzenia ze reagujesz uczuciowo
            do rzeczy ktore Cie otaczaja. Przedewszyskim nie boisz sie swoich pogladow. Nie piszesz jako anonim.
            NA tym bordzie chyba 99.9 % osob nie podaje jak to sie mowi adresu zwrotnego.
            A duza czesc traktuje ten bord nie obrazajac niko jako kibel z duzo iloscia scian do skrobania idotyzmow.
            No bo ich mysl jest bardzo podobna do tych co skrobia w kiblach JAK NIKT NIE WIDZI TO MOZEMY
            PISAC CO CHCEMY - TO SAMO WIDZE NA TYM BORDZIE. SMUTNE JEST TO ALE PRAWDZIWE.
            .....
            Ale przejdzmy do bardzo pozytywnych rzeczy. Ponizej zamieszaczam urywek z ksiazki ktora pierwszy raz
            przytalem w 1993. Byl to prezent od wspanialych ludzi ktorzy mieszkali w CUDOWNYM malusienkim
            miasteczku w ktorym bylem wtedy piewszy raz w ZAMOSCIU. Pozniej wilokrotnie podrozowalem w tamte
            strony najpierw z Warszawy a pozniej z Krakowa. Ludzie tak malo wiedza na temat regionu zamojskiego i
            Samego Zamojskiego.
            Tak wiem co to oznacza duma z czegos z czego sie cieszymy i lubimy. Ja dawno temu pewnie tez bym
            reagowal jak TY Kropka ( ale wtedy nie bylo komputerow i internetu )
            Te ksiazki od tych cudownych ludzi byly dla mnie i mojej zony prawdziwym KATALIZATOREM rozwoju i
            nauki.. Bardzo wazne rzeczy przeczytalem i wysluchalem w pod koniec lat 80.
            Tak ze bylem bardzo otwary na takie rzeczy w 1993 roku kiedy to do Polski zaczela naplywac fala
            pozytywnych ksiezek z ameryki. Wydawalo mi sie wtedy ze przyszly one wszystkie za mna.
            Piewsza ksiazke tego typu kuplem w Warszawie na poczatku 1993 roku. Pozniej te ksiazki z Zamoscia.
            Kazdy moglby pomyslec kto w takiej dziurze moze mieszkac. JA NAPISZE WIELE WSPANIALYCH LUDZI.
            Pozniej poznalem poprzez Andrzeja i Ule wiele innych wspanalych osob.
            Byly to cudowne chwile w moim zyciu. Czy sie skonczyly ? Nie to byl nowy poczatek. Historia jest bardzo
            dluga. Tak wiec pod tego czasu zaczolem czytac wszystko co tlumaczono w polsce z angielskiego na
            polski. Znam oczywisie angielski., ale te wazne ksiazki przeczytalem po polsku.
            Po przeczytaniu 150 roznych ksiazek zwolnilem tepo. Sa ludzie ktorzy czytaja i zapominaja ciagle czegos
            szukaja. Ja czytalem niektore ksiazki po kilka razy. A niektore staly sie jak by podrecznikami.
            Byly takie ktore ja i moja zona mamy po jednym egzemplarzu dla siebie.
            Dlaczego to pisze bo po pewnym czasie jezeli wybiezemy droge rozwoju osobistego sposoby obrony
            rzeczy ktore sa nam drogie ulegaja zmianie.
            Przygotowuje jak by przewodnich po tych pierszych ksiazkach, jakie przeczytalem, co mozna sie z nich
            nauczyc i jaki wplyw miala na moje i mojej zony zycie, a tazke na zycie osob innych ktore te ksiazki
            zaczolem polecac.

            Specjalnie nie pisze tytulu i autora. Jestem ciekawy czy ktos wie co to jest ORAZ kiedy to bylo napisane.!
            Oczywiscie czytalem te ksiazki pare razy, ale dlatego moze ze sa pisane jak by starym jezykiem
            Pozniej wracalem do nastepnych ksiazek jak by traktujac ze to juz wiem, a zobacze jak inni pisza na ten
            sam temat. Jestem spowrotem pod wrazeniem tych ksiazek. Zawsze tak bywa ze jak sie czyta nastepny i
            nastepny raz znajdujemy coraz inne rzeczy jak by nowe. Tym razem nie sa to rzeczy nowe dla mnie, ale
            jestem pod wrazemiem jak prosto i trafnie autor wszystko opisal.

            Czyba sie rozpisalem, Jestem gadula jak mnie cos interesuje, pewnie dlatego pisze i pisze.
            Kropla pozwole sobie wyslac Ci email o tym co tu napisalem bo nie wiem jak czesto zagladasz na to
            forum
            Staram sie pisac tak zeby moj polski email byl na gorze, ale preferuje emal ktory podam ponizej.
            Stram sie szybko odpisywac

            Witold Wolkowski
            email Witold@volny.com

            Z JAKIEJ TO KSIAZKI, AUTORA I KIEDY NAPISANE

            <<<<Ludzkość dzisiejsza przechodzi w rozwoju swoim przez stadium krytyczne: ma już dość siły ducha,
            aby popełniać niebotyczne błędy, ale i cierpi, może więcej niż kiedykolwiek, od wyżej wymienionych, a
            nieubłaganych sankcji naturalnych i wskutek tego żyje w piekle wzajemnych nienawiści. Tylu i tak
            różnorodnych form nienawidzenia się nie było z pewnością jeszcze nigdy: nienawidzi się już nie tylko
            warstwami i kastami, poziomo i pionowo, ale i po przekątnej, od narodu do narodu, "patriotycznie", i w
            poprzek, od partii do partii... Pomiędzy zaś tymi głównymi nienawistnych uczuć kierunkami biegną
            zygzakowate, jak żyłki poboczne na ciele ludzkości, niezliczone nienawiści między jednostkami, od serca
            do serca, sposobem prywatnym.>>>>
        • Gość: NINNA Re: Lodz i nie tylko - do NINNY - od NINNY ;) IP: 138.227.189.* 29.08.01, 13:31
          Teraz to sie nie nazywa ASEA tylko ABB. Bez ABB chyba by Västerås umarlo.
          Wlasnie robie moja prace egzaminacyjna w Robotics (czesc ABB ktoja produkuje
          roboty).

          A co do Västerås, to chyba to jest najzeloniejsze miasto na swiecie. Tutaj nie
          ma parkow, bo zielen jest pomiecy kazda grupka mieszkan.

          :)

          No wlasnie, az sie zaplonilam na mysl o moim drugim miescie. Ale najbardziej
          tutaj w Szwecji mi sie podoba Östersund, troche dalej na polnocy, nad jeziorem
          Storsjön. Jest male, ale ma wyglad troche podobny do Lodzkiego - centralne
          ulice to sa kamiennice. Roznica polega na tym ze lezy blisko gor i ulice pna
          sie w gore (albo w dol zalezy jak patrzysz). Do tego lezy czesc miasta na
          wyspie na jeziorze. Sztokholm jest tez piekny, cos posrodku Warszawy i Gdanska.
          Duza czesc miasta lezy na wysepkach na Baltyku z krotkimi mostami pomiedzy
          ladem a wysepkami. Nazywaja Sztokholm Wenecja polnocy. Jest tutaj jeszcze duzo
          innych wspanialych miast i miejscowosci. Na przyklad na polnocy mieszka bardzo
          malo ludzi - troche jak w Australii. Do tego maja tutaj swoich wlasnych niby
          Indianow, nazywanych tutaj Sami (albo Laponczycy).

          Ale sie rozgadalam. Chyba wystarczy....

          //NINNA
          • Gość: Warschau Re: Lodz i nie tylko - do NINNY - od Warschau IP: *.nm.matrix.pl 29.08.01, 13:36
            Gość portalu: NINNA napisał(a):

            > Teraz to sie nie nazywa ASEA tylko ABB. Bez ABB chyba by Västerås umarlo.
            > Wlasnie robie moja prace egzaminacyjna w Robotics (czesc ABB ktoja produkuje
            > roboty).

            Wiem, że teraz nazywa się ABB. Nastapiło to po fuzji ze szwajcarskim ABB. A mój
            ojciec właśnie zajmuje się robotami i automatyką przemysłową...
            Pozdrawiam
            • Gość: NINNA Re: Lodz i nie tylko - do NINNY - od Warschau IP: 138.227.189.* 30.08.01, 09:04
              Gość portalu: Warschau napisał(a):

              > Wiem, że teraz nazywa się ABB. Nastapiło to po fuzji ze szwajcarskim ABB. A mój
              >
              > ojciec właśnie zajmuje się robotami i automatyką przemysłową...
              > Pozdrawiam

              Fuzja byla miedzy Szweckim Assea i Szwajcarskim Brown Boveri - i nowa nazwa jest
              Assea Brown Boveri -> ABB

              To jest smieszne bo duzo ludzi myli Szwecje z Swajcaria, no i teraz nie musza :)

              //NINNA

              ps: co produkuje ABB Elta w Lodzi? Wiem ze tu istnieje.

    • Gość: flip Re: Lodz i nie tylko IP: *.p.lodz.pl 29.08.01, 15:37
      Bede zlosliwy - uwaga.
      Wcale mnie nie dziwi, ze ktos majacy doswiadczenie LA uwaza za ladne miasta w
      Polsce. Podobnego koszmaru jak typowe wielkie miasto USA (ktorego LA jest do
      pewnego stopnia symbolem, choc nieco "lepszej miary") na szczescie prawie w
      Europie nie ma. I z tego mozna byc dumnym. Cos jeszcze, oprocz mamony, tutaj
      sie liczy. A co - to juz rzecz do dyskusji. Nie zamienilbym nigdy np. Brna na
      LA - chyba, ze za jakies ogromne pieniadze. Ta cena w przypadku Lodzi jest
      nieco nizsza, ale jakas jest, wcale nadal niezla.
      Sek w tym, ze na tle tytejszego kontynentu polskie miasta wygladaja na ogol
      bardzo nieciekawie (sa oczywiscie wyjatki). Standard europejski jest dla
      lodzian naturalnym punktem odniesienia, nie zas spalonych amerykanskich
      molochow.
    • Gość: VOLNY Re: Lodz i nie tylko IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 29.08.01, 17:41
      kropka. napisał(a):

      > Jak miło,że nas odwiedziłeś, zapraszamy częściej!
      > Zazdroszczę Ci Twojej znajomości Polski i podziwiam.
      > Nie dziw się, ze znajdujesz na naszych forach różne opinie o naszych rodzinnych
      >
      > miastach. Ale widzisz, to jest właśnie tzw. "lokalny patriotyzm" i ma swoje
      > dobre, a czasem nawet bardzo dobre strony:
      > Jakis poznaniak był w Łodzi i pisze, że to miasto szare, brudne i wogóle do
      > niczego. Wtedy łodzian szlag trafia i zaczynają wyliczać zalety miasta. A że
      > przy tym klną w żywe kamienie? No cóż, przecież ktoś opluwa ich Lodź. To
      > niedopuszczalne! Z drugiej strony jako łodzianka widzę każdy kąt w moim mieście
      >
      > i znam jego wady i zalety, ale chcę, żeby było lepiej, więc wytykam wszystkie
      > brudy, dziury i bzdury. Mam prawo, a nawet obowiązek, bo to moje miasto.
      > To trochę jak z dzieckiem. Wrzeszczę na nie, czasem wtłukę, wytykam
      > bałaganiarstwo, ale jak to samo zrobi sąsiadka - oczy wydrapię, bo to moje,
      > kocham je i już.
      > Znajdź na naszym forum tematy dotyczące Łodzi. Zobaczysz, jak dobrze ją znamy
      > i, mimo że często się do tego nie przyznajemy (bo to takie nie-męskie), w sumie
      >
      > trochę je lubimy. Może nawet więcej, niż trochę?!
      > Pozdrowienia

      Dziekuje Ci Kropka jestes nie liczna przedstawicielka ODWAZNYCH OSOB NA TYM BORDZIE.
      Oraz sposob w jaki odpowiadasz sklania do wypowiedzenia stwierdzenia ze reagujesz uczuciowo
      do rzeczy ktore Cie otaczaja. Przedewszyskim nie boisz sie swoich pogladow. Nie piszesz jako
      anonim.
      NA tym bordzie chyba 99.9 % osob nie podaje jak to sie mowi adresu zwrotnego.
      A duza czesc traktuje ten bord nie obrazajac niko jako kibel z duzo iloscia scian do skrobania
      idotyzmow.
      No bo ich mysl jest bardzo podobna do tych co skrobia w kiblach JAK NIKT NIE WIDZI TO MOZEMY
      PISAC CO CHCEMY - TO SAMO WIDZE NA TYM BORDZIE. SMUTNE JEST TO ALE PRAWDZIWE.
      .....
      Ale przejdzmy do bardzo pozytywnych rzeczy. Ponizej zamieszaczam urywek z ksiazki ktora pierwszy
      raz przytalem w 1993. Byl to prezent od wspanialych ludzi ktorzy mieszkali w CUDOWNYM
      malusienkim miasteczku w ktorym bylem wtedy piewszy raz w ZAMOSCIU. Pozniej wilokrotnie
      podrozowalem w tamte strony najpierw z Warszawy a pozniej z Krakowa. Ludzie tak malo wiedza na
      temat regionu zamojskiego i Samego Zamojskiego.
      Tak wiem co to oznacza duma z czegos z czego sie cieszymy i lubimy. Ja dawno temu pewnie tez
      bym reagowal jak TY Kropka ( ale wtedy nie bylo komputerow i internetu )
      Te ksiazki od tych cudownych ludzi byly dla mnie i mojej zony prawdziwym KATALIZATOREM rozwoju i
      nauki.. Bardzo wazne rzeczy przeczytalem i wysluchalem w pod koniec lat 80.
      Tak ze bylem bardzo otwary na takie rzeczy w 1993 roku kiedy to do Polski zaczela naplywac fala
      pozytywnych ksiezek z ameryki. Wydawalo mi sie wtedy ze przyszly one wszystkie za mna.
      Piewsza ksiazke tego typu kuplem w Warszawie na poczatku 1993 roku. Pozniej te ksiazki z
      Zamoscia.
      Kazdy moglby pomyslec kto w takiej dziurze moze mieszkac. JA NAPISZE WIELE WSPANIALYCH
      LUDZI.
      Pozniej poznalem poprzez Andrzeja i Ule wiele innych wspanalych osob.
      Byly to cudowne chwile w moim zyciu. Czy sie skonczyly ? Nie to byl nowy poczatek. Historia jest
      bardzo dluga. Tak wiec pod tego czasu zaczolem czytac wszystko co tlumaczono w polsce z
      angielskiego na polski. Znam oczywisie angielski., ale te wazne ksiazki przeczytalem po polsku.
      Po przeczytaniu 150 roznych ksiazek zwolnilem tepo. Sa ludzie ktorzy czytaja i zapominaja ciagle
      czegos szukaja. Ja czytalem niektore ksiazki po kilka razy. A niektore staly sie jak by podrecznikami.
      Byly takie ktore ja i moja zona mamy po jednym egzemplarzu dla siebie.
      Dlaczego to pisze bo po pewnym czasie jezeli wybiezemy droge rozwoju osobistego sposoby obrony
      rzeczy ktore sa nam drogie ulegaja zmianie.
      Przygotowuje jak by przewodnich po tych pierszych ksiazkach, jakie przeczytalem, co mozna sie z nich
      nauczyc i jaki wplyw miala na moje i mojej zony zycie, a tazke na zycie osob innych ktore te ksiazki
      zaczolem polecac.

      Specjalnie nie pisze tytulu i autora. Jestem ciekawy czy ktos wie co to jest ORAZ kiedy to bylo
      napisane.!
      Oczywiscie czytalem te ksiazki pare razy, ale dlatego moze ze sa pisane jak by starym jezykiem
      Pozniej wracalem do nastepnych ksiazek jak by traktujac ze to juz wiem, a zobacze jak inni pisza na
      ten sam temat. Jestem spowrotem pod wrazeniem tych ksiazek. Zawsze tak bywa ze jak sie czyta
      nastepny i nastepny raz znajdujemy coraz inne rzeczy jak by nowe. Tym razem nie sa to rzeczy nowe
      dla mnie, ale jestem pod wrazemiem jak prosto i trafnie autor wszystko opisal.

      Czyba sie rozpisalem, Jestem gadula jak mnie cos interesuje, pewnie dlatego pisze i pisze.
      Kropla pozwole sobie wyslac Ci email o tym co tu napisalem bo nie wiem jak czesto zagladasz na to
      forum
      Staram sie pisac tak zeby moj polski email byl na gorze, ale preferuje emal ktory podam ponizej.
      Stram sie szybko odpisywac

      Witold Wolkowski
      email Witold@volny.com

      Z JAKIEJ TO KSIAZKI, AUTORA I KIEDY NAPISANE

      <<<<Ludzkość dzisiejsza przechodzi w rozwoju swoim przez stadium krytyczne: ma już dość siły
      ducha, aby popełniać niebotyczne błędy, ale i cierpi, może więcej niż kiedykolwiek, od wyżej
      wymienionych, a nieubłaganych sankcji naturalnych i wskutek tego żyje w piekle wzajemnych
      nienawiści. Tylu i tak różnorodnych form nienawidzenia się nie było z pewnością jeszcze nigdy:
      nienawidzi się już nie tylko warstwami i kastami, poziomo i pionowo, ale i po przekątnej, od narodu
      do narodu, "patriotycznie", i w
      poprzek, od partii do partii... Pomiędzy zaś tymi głównymi nienawistnych uczuć kierunkami biegną
      zygzakowate, jak żyłki poboczne na ciele ludzkości, niezliczone nienawiści między jednostkami, od
      serca do serca, sposobem prywatnym.>>>>
Pełna wersja