tulka
13.05.02, 09:30
Na wątku o bezrobotnych dyskusja zboczyła nieco w stronę ściągania. Proponuję
przenieść ją na wątek osobny, bo temat jest- moim zdaniem- ciekawy.
Do. wyraziła pogląd, że tolerowanie ściągania w szkole prowadzi do wyrabiania w
człowieku poczucia, że oszustwo popłaca. Czy zgazacie się z tym?
Ja ściągania nie popieram. Nie zdarzyło mi się robić tego na egzaminach na
studiach. Na maturze również- własnych ściąg nie miałam, a z "kanapkowych" nie
korzystałam. Ale zdarzało mi się ściągać w liceum. I mimo to myśl o popełnieniu
jakiegokolwiek oszustwa w "dorosłym" życiu (np. wyłudzenia zasiłku dla
bezrobotnych) nie postała mi w głowie.
Był kiedyś artykuł w GW o człowieku, który przez wiele lat żył w Stanach, a
potem przyjechał do Polski z zaczął uczyć angielskiego. Bardzo surowo traktował
ściągających, bo w USA było to zjawisko rzadko występujące i tępione właśnie
jako oszustwo. Ale polscy uczniowie bardzo się takim reakcjom sprzeciwiali, bo
przecież ściąganie jest "normalne" i nikt nie wyobraża sobie, żeby za to
wyrzucać ze szkoły.
Zgadzam się z Do. i ze wszystkimi, którzy twierdzą, że tak być nie powinno. Ale
z drugiej strony sama napisałam, że w szkole czasem ściągałam. Podam
przykład "klasówki" z geografii, której napisania nie wyobrażam sobie
bez "pomocy". Na klasówce rozdano nam mapki Polski (same kontury i ważniejsze
miasta), na których musieliśmy zaznaczać np. przebieg izoterm (sic!) Zrobiłam
sobie ściągę, na której napisałam, że izoterma, powiedzmy, 18 stopni w lipcu
przebiega na linii Zielona Góra-Bydgoszcz-Grudziądz itd. Tych danych było dużo
więcej i po prostu nie zdołałbym sie tego nauczyć. I po jakie licho taka
klasówka? Przecież po to są atlasy, gdzie każdy może sobie ten rozkład izoterm
sprawdzić! Po co uczyć się tego na pamięć?
Moim zdaniem dopóki w polskich szkołach bedzie się wymagało przyswojenia tego
typu wiedzy, uczniowie będą ściągać i nic nie da się z tym zrobić. I
niekoniecznie musi to miec wpływ na postawy w późniejszym życiu. Choc
niewykluczone, że będą ludzie, którzy zaliczając w ten sposób kolejne partie
niepotrzebnej wiedzy dojdą do wniosku, że również załatwiając inne sprawy uda
się kogoś przechytrzyć...
A co Wy o tym myślicie?
Pozdrawiam
Tulka