Gość: Wilczy
IP: *.p.lodz.pl
23.12.04, 09:37
A propos wątku "Kolejna kamienica znika..." oto taki cytat:
***
Była raz sobie w Łodzi taka mała kamieniczka. Z balkonem. Niezamieszkała,
obdrapana, z tablicą: "Do wyburzenia". No, to wiadomo, że za jakiś czas jej
nie będzie. Świadomość przemijania zakodowana, bo uprzedzona informacyjnie.
Brzydka była, ale za czasów swej kamienicznej młodości musiała być bardzo
urokliwym domem - i coś z tego uroku zostało jej nawet w tej brzydocie
opuszczonej.
Co dzień widziałam i kamieniczkę i balkon. A na balkonie stała nawet skrzynka,
w której - mimo braku mieszkańców - z uporem rosły wciąż jakieś kwiatki. Takie
znajome miejsce, o którym można było sobie pomyśleć "Ciekawe jak tam się
mieszkało? Kto tam żył?". Zwyczajnie - dywagacje urbanistyczne.
Aż nagle ("nahle!" rzec by nawet można) - kamieniczkę wyburzają. Teraz są same
gruzy, niedługo nie będzie już nawet ich.
Balkonu i kwiatków na nim już nikt nie będzie oglądał.
Smutne w jakiś sposób, chociaż od początku było wiadomo, że kiedyś ta
kamieniczka zniknie.
"Nothing lasts forever
even..."
***
Taki tekścik znalazłem na stronie Jayin, obecnie mieszkającej i pracującej w
Łodzi (w Stołecznym Mieście Uć, jak to ona pisze). Pochodzi z Pomorza i
nieustannie do niego tęskni. Mówi, że Łódź dość często nastraja ją smutno, ale
(i to warto docenić!) jeśli gdzieś opisuje nasze miasto to właśnie pod kątem
tego co dobre, nietuzinkowe, pozytywnie zaskakujące, a czasem piękne :)
Okazało się, że ten tekst mówi właśnie o kamieniczce na rogu Zielonej i
Wólczańskiej!