Gość: łażej
IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
21.01.05, 08:32
Nie wiem dlaczeg tego nie ma na forum łódzkim, więc wrzucam.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2504853.html
"Miasto przegrało utrzymywany przez władze w tajemnicy proces ze
spadkobiercami dawnego fabrykanta. Na gruntach przedsiębiorcy wybudowano
nielegalnie największą inwestycję w regionie - Grupową Oczyszczalnię Ścieków.
Gra idzie o ponad półtora miliarda złotych.
Kilka dni temu na "kolegium prezydenckim" - spotkaniu prezydenta Jerzego
Kropiwnickiego z zastępcami prawnicy magistratu powiedzieli "przegraliśmy".
Zapadła grobowa cisza. Wszyscy wiedzieli, że wyrok oznacza otwartą drogę do
zasądzenia kolosalnego odszkodowania, którego domaga się od gminy czworo
spadkobierców przedwojennego fabrykanta. Teraz władze Łodzi wynajmują
najlepszych prawników cywilistów w kraju, by odwrócić bieg wydarzeń. Grupowa
Oczyszczalnia Ścieków to od wielu lat największa, finansowana z budżetu
centralnego oraz kasy gminy inwestycja w regionie - ma czyścić ścieki całej
Łodzi i regionu. Budowę GOŚ rozpoczęto w połowie lat 70., m.in. na terenach
przedwojennego Folwarku Smulsko (dziś osiedle na obrzeżach Łodzi). Teren
należał do zmarłego w 1939 r. fabrykanta Teodora Tietzena.
W 1995 r. skarb państwa przekazał teren z częściowo zbudowaną oczyszczalnią
gminie Łódź. Dwa lata później Najwyższa Izba Kontroli, badając finanse GOŚ,
zwróciła przy okazji uwagę na nieuregulowaną sytuację prawną części gruntów.
W księdze wieczystej jako właściciel nadal figurował fabrykant Tietzen!
Miasto niemal natychmiast wystąpiło do łódzkiego sądu rejonowego o uznanie,
że teren już dawno "zasiedział" skarb państwa i to on jest właścicielem ziemi
pod GOŚ. Jednocześnie ówczesne władze bagatelizowały sprawę, wniosek został
przygotowany niechlujnie, o sprawie nikt nie powiadomił mediów. Wydawało się,
że sprawy idą pomyślnie dla gminy - w 1998 r. sąd uznał, że teren należy do
skarbu państwa, a po komunalizacji - do miasta. Dwa tygodnie później
odnaleźli się jednak wnukowie fabrykanta, natychmiast złożyli odwołanie.
Wygrali, ale sprawa - z powodów proceduralnych - wróciła do sądu rejonowego.
Właśnie zapadł wyrok, który przyznaje rację wnukom Tietzena. Sąd przyznał, że
państwo nigdy nie wykupiło ziemi Tietzena, nie wywłaszczyło jej właściciela,
nie przejęło też gruntu na podstawie dekretu o majątkach opuszczonych. Po
prostu postawiło budynki na cudzym gruncie! Zdaniem sądu nie może być też tu
mowy o zasiedzeniu, bo nie dotyczy ono sytuacji, gdy państwo zabiera komuś
bezprawnie jego ziemię.
Sąd w uzasadnieniu wyroku podkreślił też wieloletnie zaniedbania skarbu
państwa i gminy oraz ich "bierną pozycję" podczas procesu. Choć wiedzieli o
tym, że teren należy do Tietzenów - nie zrobili nic, by załatwić sprawę.
W ślad za wyrokiem do sądu wpłynęły wnioski spadkobierców o kolosalne
odszkodowanie. Wnukowie Tietzena domagają się:
• zwrotu ziemi pod GOŚ, którą wycenili na półtora miliarda złotych;
• ponad 50 mln zł odszkodowania za bezprawne korzystanie z gruntu przez
ostatnie dziesięć lat
• pół miliona złotych co miesiąc w sytuacji dalszego korzystania z terenu,
na którym stoi GOŚ.
Włodzimierz Tomaszewski, wiceprezydent odpowiedzialny za finanse Łodzi,
zapowiada, że miasto będzie się odwoływało od wyroku: - Mam nadzieję, że ta
sprawa spowoduje jakąś refleksję ogólnokrajową. Odbija się czkawką brak
regulacji dotyczących rozliczeń z ludźmi pozbawionymi za PRL majątku.
Dlaczego gmina, łodzianie mają teraz pokrywać koszty zaniedbań władz dawnego
systemu? Nie wyobrażam sobie zwrotu ziemi, na której stoi GOŚ. Nie wiem też,
skąd spadkobiercy wzięli tę astronomiczną kwotę, której żądają. Będziemy
starać się do końca chronić interes publiczny i nie dopuścić do gigantycznych
odszkodowań. Wątpliwości budzi też fakt, że dopiero po latach kilkoro
spadkobierców zgłosiło roszczenia.
Nieoficjalnie jeden z wiceprezydentów mówi wprost: - Wiemy, że sprawa jest
przegrana, staramy się tylko ograniczyć jej skutki finansowe. Bo kwota,
jakiej się od nas żąda, jest dla miasta zabójcza. Liczymy na jej obniżenie.
Albo przez spadkobierców, albo w wyroku sądowym."