Gość: lavinka z nielogu
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.03.05, 11:52
Martwię się. Patrzę na ludzką twarz i nie poznaję w niej człowieka. Boję się
odezwać, mam wrażenie że musiałabym skłamać by zyskać przychylność,czy choćby
uwagę. Czy trzeba być wredną szują z telewizji by mieć szacunek u innych? Mam
nadzieję,że nie. Pytanie tylko czym jest szacunek? Dziś niejednokrotnie
ludzie mylą go z podziwem i zazdrością. To znaczy szanuję tylko tych wobec
których czuję się nikim. Szanuję tylko lepszych, mądrzejszych, bogatszych od
siebie... przecież to droga do nikąd. Znów dobrnęłam do momentu, gdy nie mogę
zrozumieć drugiego człowieka. I pewnie nigdy nie zrozumiem. Sory,że się tak
uzewnętrzniam, ale jeśli mnie coś gryzie mam zwyczaj wylewania swych rozterek
na innych jak wiadro brudnych pomyj. To pomaga sobie z nimi poradzić.
Jak stworzyć dom dla człowieka,który może czuć się tylko lepszy albo gorszy
od innych... nigdy równy... W swoim pierwszym wydziałowym projekcie chciałam
połączyć ziemię, człowieka i niebo. Po kilku latach w zawodzie coraz częściej
wydaje mi się to niemożliwe. Ostatnimi czasy ludzie zachowuja się tak jakby
ani ziemia, ani niebo nie były im potrzebne. Człowiek stał się
samowystarczalną hydrą, która potrafi okazywać uczucia i obdarzać nimi tylko
samego siebie lub w ostateczności innych przedstawicieli swego gatunku.
Reszta żyjątek jest traktowana albo jako przyjemny dodatek w klatce, albo
jako surowiec, albo jak bezczelny intruz, którego należy wyeliminować. I ta
hydra zamieszkuje coraz to większe mieszkania i coraz rzadziej wychodzi z
nich na zewnątrz by cieszyć się tym co zostało. Widok z okna nie ma już
znaczenia, z kolejki wypchnął go nowy ustęp na stelażu typu geberitt.
Sztuczne oświetlenie pomału zastępuje samo słońce, które prawie nie dociera
do mieszkań we współczesnych kamienicach. I jak tu myśleć o przestrzeni, gdy
każdy tak bardzo boi się utraty dóbr na które tak ciężko harował... że gotów
jest zamknąć siebie i je w ciemnej dusznej klitce za 4000/m2 ? Byleby miała
uzbrojone po zęby rzesze ochroniarzy i ciecia, kóry nikogo obcego nie wpuści
za próg? Zyjemy w czasach tchórzy... którzy bardziej boją się o własne kino
domowe niż o własne szczęście... W końcu Beksiński zginął, bo nie chciał
pożyczyć kilkuset złotych....
Ech, chyba mam zły dzień. Po raz kolejny usłyszałam,że moje prace świadczą o
ogromnym talencie... że mam ogromny potencjał i wielkie możliwości.... co z
tego jeśli nie mam szansy ich zrealizować? Całe życie słyszę,że jestem mądra,
zdolna i w ogóle... wszyscy mi zazdroszczą, wszyscy przychodzą po radę...
jeszcze na pierwszym roku ludzie z grupy przychodzili do mnie pytając czy
mogę zrobić im korektę... bo na prowadzących nie ma co liczyć, a ja zawsze
potrafię coś mądrego doradzić.... koszmar.... dowartościowujący, ale jednak
koszmar... nie ma nic gorszego niż być dla innych autorytetem... prędzej umrą
niż mnie za coś skrytykują.... do czerwonego pawilonu chodziły wycieczki...
kurczę to był tylko projekt konstrukcji stalowych... mały pawilon wystawowy,
nawet nie architektura.... prowadzący dopisali mi punkty na klauzurach na
których nie byłam byleby profesor mógł postawić mi piątkę... tak im się
spodobał.
oj, ale mam dół.
lav