Gość: Detektyw_Monk
IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl
13.04.05, 14:34
Pseudowybory pod szyldem VERITAS ET LIBERTAS,
czyli kilka refleksji o Samorządzie Studenckim na Uniwersytecie Łódzkim.
by Detektyw Monk
Tak dalej być nie może. W trakcie studiowania miałam (i ciągle mam) problem z
egzekwowaniem przysługujących mi praw wynikających ze statusu studenta
Uniwersytetu Łódzkiego. Udałam się do instytucji, która z założenia powinna
mnie wspierać. Ku mojemu zdziwieniu Samorząd Studencki (bo o nim mowa)
zmaterializowany w postaci jej przewodniczącego (świadomie z małej litery)
peroruje mi te same puste argumenty, które niedawno usłyszałam od Jego
Magnificencji Pana Prorektora ds. studenckich i filii. Przypadek ?
Z poczuciem ogromego zawodu zaczęłam interesować się faktyczną działalnością
Samorządu Studenckiego na mojej uczelni. Przy odrobinie wysiłku, po
uruchomieniu licznych kontaktów wśród braci studenckiej zaczęłam dostrzegać
fantastycznie zakamuflowane mechanizmy i zależności o których przeciętny-
statystyczny student Uniwersytetu Łódzkiego nie ma nie tylko „zielonego”, ale
wręcz żadnego pojęcia.
Użyteczny słowniczek dla niewtajemniczonych:
URSS – Uczelniana Rada Samorządu Studentów
WRSS – Wydziałowa Rada Samorządu Studentów
RW – Rada Wydziału
KE – Kolegium elektorów (będzie decydowało w tym roku o wyborze nowego (bądź
starego) Rektora)
A więc do rzeczy. Oto co zdołałam ustalić:
1. przewodniczący ma doskonały układ z Kolegium Rektorskim
Uniwersytetu. „Przyklepuje” każdą propozycję dotyczącą studentów, niezależnie
od opinii poszczególnych komisji studenckich w ramach URSS. Ma władzę
absolutną jeśli chodzi o „reprezentowanie” interesów studentów. Tylko
nieliczni wiedzą, że w ostatnich dniach jednoosobowo, wedle własnego uznania,
zatwierdził zaproponowane przez Władze Uniwersytetu zmiany ograniczające
kompetencje Uczelnianej Komisja Socjalnej, pomimo wyraźnego sprzeciwu jej
członków. Podobnie było z każdym Regulaminem pomocy materialnej dla
studentów.
2. Nikomu, chyba poza mną, nie przeszkadza „chory” Regulamin Samorządu
Studentów na Uniwersytecie, który pozwala przepchnąć wybory do WRSS i innych
organów praktycznie w ciągu 24 godzin, od momentu zgłoszenia list kandydatów
do zakończenia głosowania. Najczęściej jest tak, że rządzące WRSS-y informują
o wyborach w dzień lub przeddzień głosowania. Patologia
3. Regulamin pozwala w łatwy sposób zostać weteranem URSS. Prawda Pani
Agnieszko, ile to już będzie lat?
4. Myślicie drodzy internauci, że na stronie Uniwersytetu lub Samorządu można
znaleźć tre uroczy Regulamin? Nie ma szans. Takie kwiatki są głęboko
zakopane, aby przypadkiem statystyczny student nie trafił na niego. Ja
wykopałam go spod ziemi.
5. Ciekawe jest to, że w tym roku wybiera się elektorów, którzy zadecydują o
wyborze przyszłego Rektora Uczelni. W dużej mierze zadecydują o tym studenci-
elektorzy wybierani w sposób opisany powyżej.
6. Czy na działalności w URSS można zarobić? Bez wątpienia. Spytajcie
przedstawicieli własnych wydziałów i ex-URSS-owców.
A teraz: Jak to się robi?
Opiszę kilka „fascynujących” wydarzeń, które miały miejsce na Uniwersytecie
Łódzkim w tygodniu żałoby narodowej (z wiadomego powodu). Chodzi o PRECEDER
wyborów do Samorządu Studentów, który rozpoczął się 4 kwietnia i trwa
nieprzerwanie (niestety) do dzisiaj na poszczególnych Wydziałach. Uczelniana
Komisja Wyborcza URSS (odpowiedzialna za ich organizację) w postaci jej
przewodniczącego, pomimo próśb o zmianę terminów stanowczo domagała się ich
przeprowadzenia w wyznaczonym wcześniej terminie. A proszę spojrzeć tylko na
wpis na oficjalnej stronie URSS: www.samorzad.uni.lodz.pl/glowna.php?
id=0&cos=0&display=true
Nie byłoby dla mnie większym problemem samo przeprowadzenie wyborów w tych
dniach w spokojnej atmosferze, ale to, jak one ostatecznie wyglądały nie
mieści się w mojej studenckiej główce. Pytam się tych panów: Dlaczego!?
A było to tak ...
6 kwietnia 2005, Wydział Zarządzania UŁ. Wybory do WRSS, KE, Delegatów na RW,
senatora UŁ.
Trwa ostra (jednodniowa) kampania wyborcza, panowie w garniakach, gdzieś
błyska w klapie logo UŁ, najprawdopodobniej ma budować autorytet. Trwa
łowienie głosów przypadkowych studentów z łapanki. Jest o co walczyć. Nie
brakuje motywacji i pomysłów na zjednanie głosów. „Dostaniesz bilet do klubu
i darmowe piwo jeśli zagłosujesz na tą, tą ,tą ... i tą osobę” – mówi
odpicowany kandydat wskazując na kartę go głosowania. O czym mówi? Ano o
tym: www.samorzad.com Co tam pożegnanie Największego z Polaków,
przecież bilety i impra są już zorganizowane. Patrzy na to wszystko
przewodniczący Uczelnianej Komisji Wyborczej URSS i się uśmiecha. Raźno
kibicuje swoim kolegom, którzy pomagali mu dostać się do WRSS 2 lata
wcześniej na innym Wydziale. „Niektórzy wiedzą ile kosztowało wynajęcie
autokaru do przewozu głosujących” - wspominają znajomi znajomych - „...trochę
tak jak niedawno na Ukrainie”. W tym roku ktoś zorganizował bilety na Super
Imprezę Studencką (SIS). Ale nie jest łatwo. Kandyduje konkurencyjna grupa.
Piwni kandydaci (tak ich będę nazywała), zaskoczeni takim obrotem sprawy, bo
najprawdopodobniej na innych wydziałach idzie im o wiele łatwiej, dzielnie
walczą do końca głosowania.
Efekt głosowania: Piwni kandydaci nie uzyskują wymaganej większości (widać
nie wszyscy lubią piwo i imprezy). Wybory będą powtórzone 20 kwietnia.
7 kwietnia 2005, Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny UŁ. Wybory do WRSS, KE,
Delegatów na RW, senatorów UŁ.
Widok taki sam jak powyżej. Ale co to, zwidy jakieś. Głosy łowią te same
twarze co na Wydziale Zarządzania dzień wcześniej. Nawet te same bilety, bo
przecież impreza ta sama. Mała różnica, z nikim nie walczą, nie mają
kontrkandydatów.
Efekt: Studenci Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego z radością wybrali
nowych/starych reprezentantów. Gratulacje
Gratulacje: Panu Rektorowi gratuluję WŁASNEGO Samorządu Studenckiego
Apel: Kochani studenci, zróbmy coś z tym! Jak? Liczę na waszą pomysłowość i
aktywność.
Ze studenckim pozdrowieniem
Detektyw Monk
detektyw_monk@wp.pl