Dodaj do ulubionych

Stosunki sąsiedzkie

02.07.02, 15:07
Stały nieruchomo wpatrzone w siebie. Jedna przykucnęła, druga sztywna, napięta
jak struna.
- Odczep się ode mnie i pozwól mi przejść, burknęła szatynka.
- Spadaj. To moja ścieżka, warknęła brunetka.
- No to stój sobie. I tak nic mi nie zrobisz, stwierdziła szatynka i usadowiła
się wygodniej na piętach. Brunetka zesztywniała jeszcze bardziej. Wydawało się,
że za chwilę skóra jej pęknie. Zdawała się hipnotyzować wzrokiem i tym sposobem
zmusić sąsiadkę do zejścia z drogi.
- Daj spokój, nie zaczepiaj, bo mała, ale wredna i pożałujesz - usiłowałam
załagodzić konflikt. Nawet nie drgnęła. Ślepa i głucha z nienawiści.
- cholera, zaraz będzie piekło, zdążyłam pomyśleć gdy nastąpił atak. Jedno,
byskawiczne, wściekłe uderzenie... zahamowane gwałtownie milimetry nad celem.
Dziki kwik, jazgot, bolesne skurcze ciała i nieprawdopodobna ilość toczonej
piany.
- Co się stało??!!! Czemu tak wrzeszczy?! przerażone dziecko wybiegło z domu.
- Też byś wrzeszczał, gdyby ci ropucha w pysk napluła. Odkręcaj kran! ciągnęłam
przerażoną sukę pod hydrant. Zobaczyłam jeszcze, jak żaba powoli i dostojnie
rusza w sobie tylko wiadomym kierunku.
Nie wszystko co małe jest słabe i bezbronne :-)
A jak Wam układają się stosunki z sąsiadami?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Maruda Re: Stosunki sąsiedzkie IP: *.tvsat364.lodz.pl 02.07.02, 15:31
      Moze nie az tak zeby piana sie lala strumieniami, ale ostatnio sasiedzi mojej babci ( a wlasciwie sasiad i sasiadka) robili sobie obdukcje po tym jak pobili sie parasolami :) Ale byla jazda :))


      ps. Czy z pieskiem juz dobrze?
      • kropka. Re: Stosunki sąsiedzkie 02.07.02, 15:42
        Gość portalu: Maruda napisał(a):

        > ps. Czy z pieskiem juz dobrze?
        Dziękuję. W pysku nie ma śladu. Może trochę w psychice zostało (mam nadzieję) :-)

        • Gość: Snake Re: Stosunki sąsiedzkie IP: 217.153.10.* 02.07.02, 16:07
          Moi sasiedzi to w 100% ludzie starsi, bojazliwi, bierni i nieufni..
          Ciechocinek. I wsrod nich ja. Prowadze tam samotna wojne z
          grajacym pod oknami gowniarstwem, ktore nie reaguje na
          prosby i argumenty (pekniete szyby i boisko 100 m dalej). Sa na
          tyle zlosliwi, ze ostatnio moja 6 prosbe skwitowali "wypad". Jak
          wypad to wypad - wypadlem z domu i dopadlem za gardlo
          autora odzywki. Jezykiem ulicy wyartykulowalem, ze to ostatnia
          prosba a potem walne. Musialo brzmiec bo sluchacz bardzo
          nerwowo mruzyl oczy. Uslyszalem, ze wyjdzie tata to mi da.
          Poczekalem, ale szanowny tata nie wyszedl. Teraz po
          interwencji moi sasiedzi grupowo skladaja mi podziekowania
          i przynosza ciasto. Zachecam ich do zbiorowej interwencji, bo
          jednak do poludnia mecze sa nadal.

          Byli jeszcze zacni Panstwo, ktorzy zamykali psa na balkonie na
          noc. Ten ze strachu wyl bez konca. Spadlem na nich jak
          jastrzab, wsparty przez Straz Miejska i jest spokoj. I tak ma
          byc, bo inaczej Snake wyjdzie i zrobi dym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka