chupacabra
24.07.02, 11:30
sorry, nudziło mi się. Enjoy.
Rozdział pierwszy, w którym bohaterka powoli zapoznaje się z innym światem
oraz w którym zawarty jest ukryty morał o szkodliwości jedzenia słodyczy.
Franciszka była bardzo łakomą dziewczynką. Uwielbiała różnego rodzaju
łakocie, ale największą miłością darzyła karmelki w czekoladzie. I właśnie
pewnego dnia, siedząc w ubikacji i zajadając karmelki z torebki (jako ludzie
tolerancyjni i otwarci nie będziemy tego komentować) upuściła ostatniego,
upragnionego karmelka do muszli, dodam, że klozetowej. Franciszka, jako
człowiek zdesperowany, zdecydowała się na szybką akcję ratowniczą. Kiedy
nachylała się i wyciągała rękę, coś mocno ścisnęło ja za nadgarstek i
wciągnęło do środka! Leciała długo przez wąskie rury, aż w końcu tylko
spadała i spadała w czarną otchłań... Franciszka, jak nietrudno się domyślić,
nie była zbyt uszczęśliwiona znalazłszy się na dnie, cała obolała i oblepiona
czymś, o czym w ogóle, przez wzgląd na samopoczucie naszych czytelników, nie
można wspominać. Franciszka długo i bezcelowo błąkała się po bezkresach
podziemnego miasta i jej samopoczucie pogarszało się z minuty na minutę
(musimy pamiętać o przemiłych warunkach panujących w tej części naszej
opowieści), tak że wkrótce utraciła zupełnie siły i zrezygnowana usiadła na
podłodze zastanawiając się co dalej robić. Wtedy, zupełnie niespodziewanie, z
gęstej masy wyłoniła się niezwykła postać. I, jako postać kulturalna, nie
omieszkała się kulturalnie przedstawić:
- Dzień dobry - powiedział stwór.
- Dzień dobry - odparła lekko zagubiona i zmieszana Franciszka. - Kim pan
jest?
- Jestem Sedesowy Edward. Możesz mówić mi Edek albo Edzio. Jakkolwiek wolisz.
A ty kim jesteś?
- Na imię mi Franciszka - powiedziała Franciszka. - Czy byłbyś tak uprzejmy,
Edziu i pokazał mi drogę do wyjścia na powierzchnię? Chyba się zgubiłam...
- Oczywiście, moja mała Franciszko. Ale musisz wiedzieć, że będzie to bardzo
niebezpieczna wyprawa, pełna pułapek i przeszkód. Ja sam nie wiem, co skłania
mnie do podjęcia tak dużego ryzyka... Lubię cię Franciszko, po prostu cię
lubię. - wyznał Edward, po czym zmarszczył czoło w głębokiej zadumie...