cassani
26.07.05, 15:06
Ale się nabrałam! Nigdy nie lubiłam stac za stonogą w kolejkach.
Najpierw te numery przy drzwiach obrotowych, ze niby nie może się dostać do
sklepu, że wejście niedostosowane i takie tam, zaraz wybuchła awantura. Swoją
frustrację stonoga oczywiście przelała na kasjerkę bo jak juz skończyła
wchodzić to głowę miała akurat przy kasach. W końcu ta stonoga skończyła sie
wydzierać i odeszła. No i obeszła całą galerię - no bo jak inaczej!-i w końcu
doszła do Baty. A tam dopiero sie zaczęło - dwie pracownice na tak duży
sklep, nie nadążały przynosić butów, tak przebierała. Ale ja czekałam
cierpliwie, aż przymierzyła wszystkie lewe buty (podobno stonoga ma lewą nogę
większą i do niej lepiej mierzyć). A przebierała, a widziwiała "nie takie,
moze tamte i tak dalej". w końcu po przymierzeniu 3 modeli co zajęło troche
czasu jak sie domyślacie poprosiła o jeden z nich. I znów problem - tyle nie
maja na magazynie, dzwonią do Łodzi, tam też brakuje ale ściągną z Biedronki
z Konstantynowa. W końcu skompletowali te buty i ta stonoga zaczęła szukac
portfela. Przeszukała wszystkie kieszenie - a miała duich dużo
- "och ja gapa gdzie ja włożyłam portfel? przy tej nodze? nie ma, może tu?
też nie ma? ojej!"
w końcu znalazła i zapłaciła. A ja przypominam stoję ciągle za nią w kolejce
obok McDonalda. I czekam. W końcu widzę że coś się ruszyło przede mną i w
kolejce jakby drgnęło. W końcu wyszła. Oczywiście przy drzwiach znów coś
fuknęła pod nosem. Na koniec, juz na parkingu, kazała sobie wezwać kierownika
sklepu z awanturą a czemu to sklep nie podstawia przegubowców! A wścieka się
a tupie - a ten biedny kierowniczyna nie wie gdzie się patrzeć!
Wkońcu jakoś ja przebłagał i ją doprowadził na stację PKP i pojechała. Całe
szczęście że go nie było jak ten pociąg potem miał stłuczkę na przejeżdzie.
Co ona tam nawyprawiała podobno!
Boże, co za dzień! Jak ja nie lubię stać za stonogą w kolejce!