w.o.d.z.i.r.e.j
21.08.05, 14:14
Ostatnio miałem "przyjemność" podróżować PKS-em z Sanoka do Łodzi.
Po tej podróży stwierdziłem, że już nigdy więcej w długą podróż nie wybiorę
się PKS-em.
Na trasę z Sanoka do Gdańska przez Kielce i Łódź,
podstawili nowego autosana z automatycznie otwieranymi drzwiami...
... tylko że to byłtaki zwykły autosan na podmiejskie linie.
W sam raz na trasę z Łodzi do Głowna albo Brzezin.
Ale nie z Sanoka do Gdańska!!!
Tylko w co drugim oknie była odsuwana szybka...
Okienka były pozamykane, 2 luki na dachu też...
Bo takiej starszej babie z tyłu strasznie wiało.
Efekt:
Zaparowane szyby, zaduch i...
jeden starszy pan na dworcu autobusowym w Mielcu dostał ZAWAŁU SERCA!
Kierowca PKS zadzwonił z automatu telefonicznego na pogotowie.
Po starszego pana przyjechała karetka i zabrali go do Mieleckiego szpitala.
Jak się potem dowiedziałem od jednej pani, ten pan jechał DO SANATORIUM W
CIECHOCINKU, bo dostał skierowanie z NFZ.
Oczywiście potem jak jechaliśmy tej babie nadal strasznie wiało,
sterroryzowała wszystkich pasażerów i kazała wszystko pozamykać.
Powiedziałem sobie: "k.... mać dosyć tego!".
I zaczęła się awantura na ostre słowa!
Od Mielca do Piotrkowa Trybunalskiego cały czas kłuciliśmy się o to okno, czy
ma być otwarte czy nie. W końcu baba przegrała bo zaczynały już mdleć dzieci
jednej pani i ona sama też.
Najsmutniejsze jest to, że poza mną, moją dziewczyną, panią z dziećmi i babą,
nikt nie brał udziału w awanturze!
Ludziom widocznie odpowiada smrodek i zaduch w sierpniową noc.
Stwierdziliśmy z dziewczyną, że współczujemy wszystkim, którzy w tym smrodku i
zaduch jadą do Gdańska i powiedziliśmy głośno: "Jak to dobrze, że mieszkamy w
Łodzi niedługo wysiadamy!".
Po prostu masakra.
O 20.10 wyjechaliśmy z Sanoka a w Łodzi byliśmy około 4 w nocy.
A o godzinie 18.55 z Sanoka odjechał pociąg pośpieszny do Łodzi Kaliskiej.
JAKA SZKODA ŻE NIM NIE POJECHALIŚMY :-(((
Teraz na długie trasy będę jeździł tylko kolejami.
Niech żyje PKP!
Można wstać, rozprostować kości, skorzystać z toalety, zapalić papierosa i
kupić kawę od pana z wózkiem.
A do Sanoka jechaliśmy pociągiem z Łodzi do Wawy (Mazur - g. 4.51) a w Wawie
przesiedliśmy się do Solimy g. 7.20. Na miejscu byliśmy o g. 18.37.
Wszystko przez to że PKS do Sanoka z Gdańska miał zajęte full miejsc i nie
zabrał nikogo prawie w Łodzi.
Ale wolę już 14 godzin jechać pociągiem niż posranym PKSem z głupią babą i
zaparowanymi szybami.
PS. Uważam że mamy najbardziej syfiasty dworzec PKS w Polsce (Centralny).
Sanok, Kielce, nawet Piotrków Tryb. mają super dworce.
Pozdrawiam wszystkich wakacyjnych podróżnych :-)