Dodaj do ulubionych

Dyplom bez prawa do pracy

IP: *.toya.net.pl 04.09.05, 22:01
trzyletnie studia z "salownictwa"! Brawo władze UM !!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: student Re: Dyplom bez prawa do pracy IP: *.toya.net.pl 04.09.05, 23:42
      Podjęcie studiów na uczelni to w pewnym sensie umowa cywilno-prawna. Student chodzi na zajęcia i
      wedlug ściśle określonych zasad zalicza materiał na egzaminach, a uczelnia w zamian daje mu dyplom
      świadczący o odpowiednich kwalifikacjach. Przynajmniej ja tak to pojmuję.
      W tym przypadku uczelnia nie wywiązała sie z umowy. Na miejscu absolwentek poszłabym z tą sprawą
      do sądu.
      • Gość: roberto Re: Dyplom bez prawa do pracy IP: 212.180.147.* 05.09.05, 10:56
        Przeciez dyplomy dostali. A ze niewystarczajace do wykonywania okreslonego
        zawodu, to juz inny temat. Zreszta jest pare zawodow, w ktorych dyplom
        ukonczenia uczelni to dopiero przepustka do zdobywania stazu.
    • vigla Re: Dyplom bez prawa do pracy 05.09.05, 08:23
      Widac okreslenie uczelni jako fabryk dyplomow (bubli) jest słuszne.
    • Gość: krzyhoo Odebrać prawo wykonywania zawodu profesorkowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 09:22
      J. Stańczykowi. Przecież ten tuman i jego urzędnicy biorą naszą kasę (podatki)
      a do 3 nie umieją liczyć.
      • vigla Re: Odebrać prawo wykonywania zawodu profesorkowi 05.09.05, 17:48
        Trzeba by oj trzeba i to wielu. Ostatnio twierdzili, że się rozprawili z
        wieloetatowościa (nowe prawo ) bo bedzie mozna pracowac na 3 etatach !
        Dzieciak 3 letni wie, że 3 cukierki to nie jeden, ale dla profesora to juz zbyt
        trudne!
    • anpio Re: Dyplom bez prawa do pracy 05.09.05, 11:19
      Srawę dyplomów "zawalili" po części wszyscy od ministerstwa na studentach
      kończąc. Ale głównego winowajcę widzę w Uniwersytecie Medycznym, skoro o
      koniecznych zmianach było wiadomo już w 2000 roku to znaczy, że przez 5 lat
      uczelnia siedziała z założonym rękoma i nie dostosowała swojego programu.
      Studenci zaczynając studia mogli co prawda próbować się upewnić co wart jest
      ich przyszły dyplom, ale nie bardzo wyobrażam sobie jak mieli to zrobić.
      Podjęli studia w dobrej wierze, ufając marce uczelni. Teraz się okazuje, że
      równie dobrze mogli iść na kurs korespodencyjny gdzie też dostaliby jakiś
      dyplom. Taka sytuacja może się trwale odbić na wizerunku uczelni, a propozycja
      dokończenia studiów w najbliższym semestrze jest koniecznością, takim
      absolutnym minimum przyzwoitości, oczywiście mam nadzieję, że studenci nie
      poniosą za ten semestr ŻADNYCH opłat.
    • Gość: absolwentka UŁ Re: Dyplom bez prawa do pracy IP: *.autocom.pl 05.09.05, 13:29
      Jak zwykle na UM mają miejsce "przekręty". Nigdy w porę nie ma odpowiedniej
      informacji. Tak samo jak z rekrutacją. Szkoda gadać: uczelnia kończy się. Mitem
      jest porządne kształcenie lekarzy. Teraz wychodzą z niej słabo wyedukowani
      lekarze, którzy za to świetnie umieją wyciągnać rękę po łapówkę.
      A dziewczyny po studium? Trzy lata nauki na nic? Pomóc w myciu czy ścieleniu
      łóżka można bez żadnego wykształcenia,dziecko to potrafi. A może UM powinien
      pomyśleć o studiach ze ścielenia łóżek i mycia pacjentów? Dobrze by mu może
      chociaż to wyszło.
    • Gość: Studentka Re: Dyplom bez prawa do pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 14:36
      Studiuję na wydziale Pielęgniarstwa i Położnictwa, na UM w Łodzi. To co się
      stało to jest tylko i wyłącznie wina UM. Jest to straszne, że Dziewczyny muszą
      teraz organizować sobie życie na pół roku z powody czyjegoś niedopatrzenia. Tak
      być nie może, iż na uczelniach w Łodzi jest bałagan z którym nikt nie potrafi
      sobie poradzić.
    • Gość: aaa Re: Dyplom bez prawa do pracy IP: *.mnc.pl 05.09.05, 16:10
      Witam!Uwazam, ze wnioski wyciagane sa zbyt pochopnie, bo po pierwsze
      ministerstwo sie jeszcze nie wypowiedzialo co do rozwiazania, po drugie, ta
      sprawa dotyczy tylko jednego rocznika (ktory skonczyl w tym roku), a po trzecie
      uczelnia umozliwila pewne rozwizania studentom i o tym bylo juz wiadomo duzo
      wczesniej. Dodam tylko ze jestem studentka tegoz wydzialu a nie jej
      kierownikiem. Uwazam jednak, ze trzeba sie sprawie przyjrzec obiektywnie, a nie
      podlapywac glodne kawalki. Pozdrawiam
      • Gość: gosc Re: Dyplom bez prawa do pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 12:27
        to przyjrzyj się dokładnie bo napewno sprawa nie dotyczy jednego rocznika!!!
    • Gość: studentka Re: Dyplom bez prawa do pracy IP: 83.17.171.* 14.09.05, 10:20
      Nieprawdą jest ,że sprawa dotyczy jednego rocznika.Tak się składa że studia
      licencjackie kończyłam w roku ubiegłym i już było głośno o sprawie .Prosiliyśmy
      o wyjaśnienia dziekana i dowiedzieliśmy się,że faktycznie nikt nas nie zatrudni
      w Unii ze względu na brakujące godziny.Uczelnia podała 2 rozwiazania tego
      problemu.A mianowicie 1 osoby mogą rozpoczać pracę w szpitalach ( de fakto
      otrzymały prawa wykonywania zawodu wydane przez OIPiP w Lodzi przy ul
      Piotrkowskiej 17, pomimo takiej samej ilosci godzin !!!) po przepracowaniu 3 lat
      będą mogły ubiegać się o wyjazd do krajów unijnych w celach zarobkowych.
      Drugim wyjściem z sytuacji jest bezpłatne uzupełnienie brakujących godzin na
      studiach magisterskich uzupełniających.Jedynym ograniczeniem jest liczba miejsc
      na tych studiach.W ubiegłym roku na studia dzienne było miejsc 20, na zaoczne
      30.Płacą studenci zaoczni tylko za zajęcia magisterskich studiów, za
      uzupełnienie nie płacą o czym już wspominałam.Ponieważ problem dotyczy również
      mojej osoby , znam wady tego rozwiązania. Zaoczni mają zjazdy co tydzien , od
      piątku 13.30- 19.30 ; sobota 8.00-19.30 ,gdzie 3zjazdy kończyły się 21.30 !!!
      niedziela 8.00 -20.15 ( dodam że tylko 10 osób studentów zaocznych miało tak
      napięty program zajeć,którzy kończyli UM w Łodzi pozostali studenci konczyli
      studia 1 osoba w Krakowie , 2 w Kielcach pozostałe w Kutnie i na marginesie te
      uczelnie czy filie uczelnii wiedziały o ilosci godzin wymaganych w Unii Tylko na
      naszej uczelni nigdy nikt nic nie wie !!!)
      Najwiekszym problemem jest fakt ,iż uczelnia ograniczyła osobą ubiegłorocznym
      możliwosć uzupełnienia brakujących godzin liczbą miejsc na studia mgr
      uzupełniające .Przyjeto osoby po innych uczelniach, którzy mieli skończony
      licencjat 4600 godz.,w tym roku sytuacja się powtórzy, albo bedzie jaszcze
      gorzej.Będą próbowali dostac sie ci których Komisja Rekrutacyjna odrzuciła rok
      temu!!! A dodam ,Ze kolejny rocznik licencjacki ma już wydłużony tok nauki i
      trwać będzie 3,5 roku.Jeśli ktoś nie załapie sie na uzupełniajace mgr to
      pozostanie salową z Dyplomem Licencjonowanej Pielegniarki i nie sądzę żeby
      władze uczelni przejęły się ich losem- obym się myliła.
      • nfa05 Re: Dyplom bez prawa do pracy 14.09.05, 10:32
        A czy nie mozna poinformowac o tym Rzecznika Praw Studenta ?
    • Gość: Kasia Re: Dyplom bez prawa do pracy IP: *.acn.waw.pl 22.11.05, 18:26
      Jestem "dotkniętą" tym samym problemem absolwentką Wydziału Nauki o Zdrowiu w
      Akademii Medycznej w Warszawie. Też jestem na lodzie, chociaz Certyfikat wydany
      mojej byłej uczelni udzielający jej akredytację na kształcenie w zawodzie
      połoznika zapewniał to, że po trzech latach ciężkich studuów będe mogła
      uprawiać ten zawód. Co mamy robić z bezużytecznym licencjatem wydanym przez
      instytucję utrzymywaną z budżetu państwa? Sprawa jest prosta - musimy wszyscy
      złozyć, kierowani się obowiązkiem obywatelskim, doniesienie do prokuratury o
      zmarnowanie przez uczelnie pieniędzy podatników wydatkowanych na nasze
      studia.Może to zmusi "decydentów" do szybszego zajęcia sie tym problemem. Nie
      możemy czekać. Mamy chciażby zobowiązania wobec naszych rodzin, które
      utrzymywały nas przez trzy lata studiów .
    • Gość: Kasia Re: Dyplom bez prawa do pracy IP: 82.210.156.* 24.11.05, 17:28
      Dzis sie dowiedziałam,że należy zgłosić problem(chociaż sprawa jest już znana)
      w Biurze d/s Pielegniarek i Połoznych(Ministerstwo Zdrowia) w
      Warszawie,ul,Miodowa 15 poprzez wysłanie pisma wraz z odp.załacznikami.Został
      podobno powołany zespół,który ma zająć się roztrzygnieciem problemu
      (ogólnokrajowego).Czekają na Wasze listy.Im bedzie tego więcej tym lepiej.Z
      tego co wiem sprawa dotyczy co najmniej dwóch roczników(a wiec wcale nie tak
      mało osób).Pozdrawiam Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka