Dodaj do ulubionych

Nasz sąsiad Philip..s

13.09.05, 07:05
Pracuje w tym biurowcu z nimi i paru moich znajomych również. Rekrutacja jest
ciągle, never-endung-story, bo ludzie rezygnują, są przemęczeni, muszą brać
pracę do domu. I co, że szkolenia? Marna kasa!!!
Obserwuj wątek
    • topjes Re: Nasz sąsiad Philip..s 13.09.05, 07:58
      > Pracuje w tym biurowcu z nimi i paru moich znajomych również. Rekrutacja jest
      > ciągle, never-endung-story, bo ludzie rezygnują, są przemęczeni, muszą brać
      > pracę do domu. I co, że szkolenia? Marna kasa!!!

      Jak komu źle to nie musi pracować. Do Warszawy naprawdę nie jest daleko, nikt
      nikomu nie każe pracować w Łodzi. Tylko jest jeden problem. Dwa autentyki z
      ostatnich miesięcy. Rekrutacja na stanowisko w NBP w Warszawie
      (analityk-ekonomista) - 2000 zł brutto. Drugi kumpel - po roku pracy w Wawie, po
      SGH - zmienił teraz pracę na Deloitte i dostał... 2500 zł brutto i
      umowę-zlecenie!!! To tak do przemyślenia...
      • Gość: literka_m Re: Nasz sąsiad Philip..s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:19
        > Jak komu źle to nie musi pracować. Do Warszawy naprawdę nie jest daleko, nikt
        > nikomu nie każe pracować w Łodzi.

        topjes, dobrze wiesz,ze nie o to chodzi. nikt (wiekszosc) wcale nie spodziewa
        sie krociowych zarobkow ani noszenia na rekach. Dobrze wiadomo jaka jest
        sytuacja na rynku pracy. Ale ludzie oczekuja (zwlaszcza od takiego giganta)
        uczciwego "podejscia do sprawy". Bo jesli (nie wiem czy tak jest) zostajesz po
        godzinach za ktore nie dostajesz pieniedzy (bo to ty sie nie wyrobiles w 8
        godzinach pracy) albo musisz brac robote na weekend (notorycznie, bo od czasu
        do czasu w kazdej firmie moze sie zdarzyc) i oczywiscie zlamanego grosza za to
        nie dostajesz, to nie jest ok.
        Pewnym odzwierciedleniem sytuacji w firmie sa wlasnie nigdy nie konczace sie
        rekrutacje -> znaczy syf w firmie. Znam wiele firm w ktorych zarabia sie
        niewiele ponad minimum a pracownicy ciagle ci sami. ale regoly sa jasne,
        wszyscy je znaja i nikt nikogo nie wyciska jak cytrynke.
        Ja rozumiem, ze podejscie ktore reprezentujesz (lepiej sprzedawac d... na ulicy
        niz na niej siedziec przed telewizorem) ma swoich zwolennikow, ale ja bym na
        ulice nie poszedl.
        • topjes Re: Nasz sąsiad Philip..s 13.09.05, 10:11
          > topjes, dobrze wiesz,ze nie o to chodzi. nikt (wiekszosc) wcale nie spodziewa
          > sie krociowych zarobkow ani noszenia na rekach. Dobrze wiadomo jaka jest
          > sytuacja na rynku pracy. Ale ludzie oczekuja (zwlaszcza od takiego giganta)
          > uczciwego "podejscia do sprawy". Bo jesli (nie wiem czy tak jest) zostajesz po
          > godzinach za ktore nie dostajesz pieniedzy (bo to ty sie nie wyrobiles w 8
          > godzinach pracy) albo musisz brac robote na weekend (notorycznie, bo od czasu
          > do czasu w kazdej firmie moze sie zdarzyc) i oczywiscie zlamanego grosza za to
          > nie dostajesz, to nie jest ok.

          Ale to nie jest prawda!!! To są mity - gdzie jak gdzie, ale w Philipsie akurat
          rozliczają nadogodziny! I wiem ze 100% pewnego źródła :))) Ja pracuję od lat w
          firmie, w której się nadgodzin nie rozlicza - a siedzę czasem do 20.00 - i co
          mam zrobić? Mogę zmienić pracę.
          Co do "uczciwego podejścia" - pogódźmy się z tym, że Philips otworzył tu biuro
          właśnie dla niskich zarobków a nie z miłości do Łodzi czy specjalnych
          kwalifikacji mieszkańców :)

          I jeszcze jedno - młodzi ludzie w Polsce mają za bardzo roszczeniową postawę - i
          oni tracą. Bo ci, którzy takiej postawy nie mają dobrze na tym wychodzą. Philips
          w Łodzi to mimo wszystko jedna z najlepszy ofert pracy! Gdzie oferują tyle
          szkoleń? Pracę z dużą ilością języka angielskiego? (a starsi wiedzą jak łatwo
          się zapomina po studiach nawet najlepiej opanowany angielski jeśli się go nie
          używa w pracy) Kilutygodniowe wyjazdy zagraniczne?
          I co ważne - ludzie po roku pracy znajdują dobrze płatne prace. Co ciekawe -
          bardzo często w... Łodzi :))) Philips to świetna firma to zdobycia doświadczenia
          i skoku w dalszą karierę - i nawet za te 1600 zł brutto się to opłaca. Oferuje
          więcej niż tłuczenie się do Warszawy do przeciętnej oferty (chyba, że ktoś
          znajdzie coś fajnego - to ok) za 2000-2500 zł brutto (więcej dziś absolwent w
          Warszawie nie dostanie) i to często na umowę-zlecenie.

          > Ja rozumiem, ze podejscie ktore reprezentujesz (lepiej sprzedawac d... na ulicy
          >
          > niz na niej siedziec przed telewizorem) ma swoich zwolennikow, ale ja bym na
          > ulice nie poszedl.

          Sprzedawać dupy? Cóż za kultura rozmowy. Praca w Philipsie ma się nijak do
          sprzedawania dupy.
          Moje podejście to takie, że człowiek musi się trochę zatrzoszcyć o siebie - i
          większość to robi. Natomiast część potrafi tylko narzekać - także na forach ;)))
          Sorry, ale ja przeprowadziłem się, zmieniłem całkowicie środowisko, straciłem
          wiele znajomości z lat dorastania - tylko po to by dostać pracę. Jak ktoś
          oczekuje po studiach, że szybciutko sobie znajdzie dobrze płatną pracę i
          najlepiej 2 przystanki tramwajem od domu - to zwyczajnie mi go żal.
          • Gość: hara Re: Nasz sąsiad Philip..s IP: 194.63.132.* 13.09.05, 10:34
            > Jak ktoś
            > oczekuje po studiach, że szybciutko sobie znajdzie dobrze płatną pracę i
            > najlepiej 2 przystanki tramwajem od domu - to zwyczajnie mi go żal.

            hmm ja mam taka prace. i lepiej platna od ww. przykladow z warszawy. ale fakt,
            trzeba bylo 3 lata zapracowac...
            • topjes Re: Nasz sąsiad Philip..s 13.09.05, 14:01
              > hmm ja mam taka prace. i lepiej platna od ww. przykladow z warszawy. ale fakt,
              > trzeba bylo 3 lata zapracowac...

              Nie pisałem, że żal mi ludzi, którzy mają taką pracę - tylko żal mi tych, którzy
              oczekują, że będą taką mieli zaraz po studiach :)
        • Gość: ka Re: Nasz sąsiad Philip..s IP: 57.66.193.* 13.09.05, 10:57
          Ja pracuje w Philipsie i nie jest prawda to ze nie ma wyplat za nadgodziny. Sa
          uczciwie rozliczane. Jesli trzeba przyjsc w sobote to rowniez otzymuje sie za
          to kase. ja jestem zadowlonoa przynajmniej narazie. Pracuje juz ponad pol roku
          i moze pozniej zaczne szukac lepiej platnej pracy. Pozdrawiam wszsytkich
          pracownikow EAS LODZ:)
    • Gość: mic Re: Nasz sąsiad Philip..s IP: 81.210.16.* 13.09.05, 09:17
      Marna kasa? A ile tam płacą?
      • Gość: literka_m Re: Nasz sąsiad Philip..s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:22
        > Marna kasa? A ile tam płacą?

        a czemu nie pytasz "za co ?"

        jak dostaniesz odpowiedz 1000 zl netto to duzo czy malo ? Bo jak na sprzataczke
        to chyba niezle a jak na doswiadczona ksiegowa to niebardzo
        • Gość: MIC Re: Nasz sąsiad Philip..s IP: 81.210.16.* 13.09.05, 09:43
          jak na doświadczoną księgową to tragicznie mało.
          • topjes Re: Nasz sąsiad Philip..s 13.09.05, 10:14
            > jak na doświadczoną księgową to tragicznie mało.

            A skąd podejrzenie, że tam pracują doświadczone księgowe??? To są studenci
            ostastnich lat i absolwenci, którzy za ten tysiąc na rękę mają tak naprawdę
            roczną szkołę ze szkoleniami - bardziej niż pracę.
            Zapytajcie się pracowników, którym się kończą roczne kontrakty czy żałują i czy
            mają problemy ze znalezieniem po tym dobrej pracy - to wyjaśni wszystko.
          • kaha_org Re: Nasz sąsiad Philip..s 13.09.05, 11:33
            tam nie pracuja doswiadczone ksiegowe.
            doswiadczone ksiegowe jesli sa dobre, nie maja problemow ze znalezienim pracy.
            tam pracuja studenci albo ludzie tuz po studiach.
            i przy zalozeniu, ze to praca na rok-poltora, to bardzo dobry pomysl.
            dla ludzi bez zalozonych rodzin placa, ktora filips oferuje nie jest zla.
            kontakt z jezykiem, doswiadczenie w SAPie no i miedzynarodowa firma w cv.
            Aktywni ludzie nie pracuja tam dluzej:-)
    • Gość: hara Re: Nasz sąsiad Philip..s IP: 194.63.132.* 13.09.05, 10:03
      potem sie wszyscy dziwia ze mlodzi, wyksztalceni absolweci jada do uk gary
      zmywac i piwo podawac... ale 30zl/h jest jakas osloda za rozlake z ojczyzna ;)
    • Gość: zeusek_lodz Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 10:54
      Ciekawe co zrobia z droga dla rowerow, chodnikiem i gdzie beda parkowac
      samochody... bo ja nadal widzac zaparkowany tam na sciezce rowerowej samochod
      dzwonie i bede dzwonil do Strazy Miejskiej (ostatnio czekalem poltorej godziny,
      ale laskawie w koncu przyjechali zalozyc gosciowi blokade).
      img173.imageshack.us/my.php?image=00075oq.jpg
      • Gość: czlowiek Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: 57.66.193.* 13.09.05, 11:46
        ales ty glupi!! i co, jestes dumny z tego ze czekales poltorej godziny...??
        GOOD BOY (a nawet GRIL jak by co) ale ty juz duzy!! zaraz pierszy zabek ci
        wyrosnie!! dostales lizaka od Strazy Miejskiej?? czy tylko ci nasrlali na glowe
        ze musieli przez ciebie ruszyc dupe?

        On topic: Pracuje w philipsie, i wiem co to jest tam pracowac. Mozna przezyc, i
        nie jest nawet az tak zle. Ale jak sa tu ludzie ktorzy znaja 3 lub 4 jezyki to
        mozna oczekiwac troche wiecej kasy... bo czasem cie biora tylko bo znasz jezyk!
        • Gość: zeusek_lodz Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 16:57
          Tak dumny jestem z tego ze czekalem i przyjechali i gosciowi zalozyli blokade i
          tego samego bede oczekiwal nadal - ze wszyscy ktorzy tam zaparkuja na drodze
          dla rowerow beda mieli zalozona blokade.
          Ale widac jestes zbyt tepy zeby zrozumiec o co chodzi...
          Zaraz Ci wyjasnie - o przestrzeganie przepisow, o to zeby ludzie MYSLELI gdzie
          parkuja, a nie stawiaja samochod gdzie im wygodnie i mysla ze jak maja samochod
          to im wszystko wolno. A Straz Miejska od czegos jest - chociazby zeby
          takim "yntelygentom" parkujacym w niedozwolonych miejscach zakladac blokady.
          • Gość: piortek Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 20:23
            Masz całkowitą rację. Nie wiem po co budowa zajmuje aż tak duży pas ulicy przez
            co trudno jest przejachać tam rowerem, szczególnie jak wszędzie zaparkują samochody.
          • Gość: czlowiek Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: 57.66.193.* 14.09.05, 14:23
            Nie wiem czy zauwazyles.. ale samochod stoji na 1/4 drodze rowerowej. ok nie ma
            tego robic, ale ile ludzi w polsce ma rower i ile ludzi go uzywa, i ile jezdzi
            ta droga?? 3, a moze 4 osoby?? i to nawet chyba samochud z jakiejs firmy
            budowlanej ktora tam napweno buduje!!
            jak ty bedziesz problem robil z takich malych zeczy to co z toba bedzie jak
            zapadnie sie jakis budynek. popelnisz samobojstwo...?? a co jak wybuchnie
            wojna, to juz w ogole nie chce wiedziec co ty se wymyslisz.. czy tez spokojnie
            zadzwonisz do strazy i bedziesz czekal dopoki przyjada i dadza im mandat za
            wojne, albo budynek spisza bo sie zapadl a tego nie mog zrobic...? glupek!
            a moze lepiej zeby budynek sie zawalil, popelnisz samobojstwo i swiat bedzie
            mial jednego debilnego czlowieka ktory robi problem z wszystkiego mniej!!

            milego czelkania na normalny mozg ludzki!!
            • Gość: czlowiek Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: 57.66.193.* 14.09.05, 14:26
              a na dodatek, jak tam tak duzo tych samochodow jest to po choelre tam jezdza
              rowerem jak tam nie ma miejsca?? nie moga po drugiej stronie ulycy przejechac
              sie.. albo po ulycy?? tam nawet nie da sie normalnie isc, to rowerem juz
              napewno nie da sie normalnie przejechac!
              • zeusek_lodz Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... 14.09.05, 15:02
                Widac ze Ty tez nie grzeszysz inteligencja i znajomoscia Kodeksu Ruchu
                Drogowego.
                Wg KRD i KW samochod nie moze byc zaparkowany nawet JEDNYM kolem na drodze dla
                rowerow.

                Teraz druga sprawa, Jezdzi sie tam rowerem bo tam jest sciezka... a KRD mowi
                ze, jezeli wzdluz ulicy znajduje sie droga dla rowerow to rowerzysta ma
                OBOWIAZEK sie nia poruszac. Wiec to chyba jasne czemu tamtedy jezdza rowery, a
                nie ulica czy po drugiej stronie pilsudzkiego. A jezdzi tamtedy duzo
                rowerzystow, a nie kilku.
                Mnie naprawde nie interesuje czyj to samochod, dla mnie moze to byc samochod
                Policjanta/prawnika/Kropiwnickiego/Glempa/Kwasniewskiego (wpisz sobie kogo
                chcesz), to nie jest wazne, wazne jest to ze ZLAMAL PRAWO i powinien za to
                odpowiadac.
                • Gość: czlowiek Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: 57.66.193.* 14.09.05, 15:48
                  a nie lepiej zeby ta straz leciala z debilamy ktore chca zbic jakiegos innego
                  debila (no oprocz ciebie, wtedy straz moze zostac w domu) albo zeby sie
                  zajmowala naprawde waznymi rzeczami? dalczego myslisz ze musiales czekac tam
                  tylko poltorej godziny?? bo nie chca ruszyc dupe za takie cos "waznego".

                  no ale masz racje. nie znam sie na tych wszystkich kodeksach. odrazu pojde se
                  do bibliotheki i sie naucze wszystkie na pamiec, a jak bede je znal to przyjde
                  do ciebie i bede cie sledzil i kazde prawo ktore ty zlamiesz spisze i podam
                  policji ( nie strazy!! ) albo zadzwonie do nich jak to bedzie cos strasznego
                  jak zaparkowanie samochodem na sciezce rowerowej. (jak w ogole masz samochod i
                  wies co to jest znalesc miesjce do parkowania)

                  koniec mojej historii nie chce mi sie z takimi debilami gadać, wole gadac z
                  drzewami niz z toba! papa milej zabawy.
                  • Gość: zeusek_lodz Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: *.toya.net.pl 14.09.05, 20:15
                    Wiesz od czego jest Policja i Straz Miejska? Straz Miejska zostala utworzona
                    chociazby po to zeby odciazyc Policja w kwestii nakladania mandatow za zle
                    parkowanie.
                    A co do znajomosci KRD i KW to wspomnialem o nich, jako odpowiedz na to ze "on
                    stal tylko na 1/4 sciezki" - to tak samo jakby ktos zastawil komus garaz tylko
                    w 1/4 ale widac ze nie umiesz tego pojac.
                    A Ty masz rower? Czy tylko tylek wozisz w samochodzie?? Ja samochod mam i sporo
                    jezdze. Chcesz wiedziec jakie sa grzechy kierowcow, pieszych i rowerzystow (bo
                    kazda z tych grup lamie przepisy po rowno)???
                    Prosze bardzo:

                    1. Zaparkowane samochody na sciezce rowerowej - telefony do Policji i do
                    Strazy Miejskiej nie przynosza skutku, raz czekalem ponad godzine i patrol
                    Strazy Miejskiej sie nie pojawil. A przeciez takie wykroczenie jest
                    "warte" 1pkt. karny i 100zł mandatu.

                    2. Nie ustepowanie pierwszenstwa rowerowi poruszajacemu sie po drodze dla
                    rowerow przez kierowcow.

                    3. Piesi na drogach dla rowerow. - kazdy pieszy to "zarobek" (w momencie
                    wystawienia mu mandatu) 50zł

                    4. Piesi przechodzacy przez przejazdy dla rowerow.
                    Raz stalem i przypatrywalem sie patrolowi Policji stojacemu na
                    skrzyzowaniu Piotrkowska/Pilsudzkiego, przez pol godziny przezszlo przez
                    tamtejszy przejazd dla rowerow ok 15-20 pieszych, patrol ani razu nie
                    zareagowal.

                    5. Przejezdzanie rowerem przez przejscie dla pieszych - notorycznie lamane
                    przez rowerzystow (nie mowiac juz ze patrole Policji Rowerowej tez
                    przejezdzaja przez przejscia dla pieszych)

                    6. Jazda nieoswietlonym rowerem pod wieczor i w nocy.

                    7. Łamanie przepisu o warunkowym skrecie - tzw "zielona strzalka".
                    Kierowcy notorycznie ignoruja ten przepis i zachowuja sie tak jakby
                    mieli zielone swiatlo, ponad 90% nie robi manewru zatrzymania (tzw STOP) i
                    dalszej jazdy, wiele razy sam jako kierowca zatrzymujacy sie na "zielonej
                    strzalce" slysze pisk opon hamujacego samochodu za mna, lub sygnal
                    klaksonu. Niestety z moich obserwacji wynika, ze ten przepis tak samo jest
                    lamany przez samochody Policji, tak samo oddzialow prewencji, tych
                    nieoznakowanych jak i sekcji ruchu drogowego.

                    8. Wyprzedzanie na/lub przed przejsciem dla pieszych - przyklad - przystanek
                    autobusowy. Podjezdza autobus i w tym momencie 99% samochodow wykonuje manewr
                    wyprzedzania (przejscie dla pieszych, podwojna linia ciagla, blisko
                    skrzyzowania z droga wewnetrzna, przystanek komunikacji miejskiej).

                    9. Jazda rowerzystow po jezdni mimo ze wzdluz istnieje droga dla rowerow.

                    10. Jazda bez zapietych pasow bezpieczenstwa.

                    11. Rozmowa przez telefon komorkowy bez uzycia zestawu
                    sluchawkowego/glosnomowiacego.

                    Wiec jak widzisz mozna duuuzo wymieniac... a to ze sie tak dzieje to wina
                    spoleczenstwa, wszechobecne chamstwo (mam tu chociazby na mysli takie osoby jak
                    Ty), brak ponoszenia konsekwenji czynu. Gbydy Policja i Straz Miejska mialy
                    ochote to zarobiliby krocie przez krotki okres czasu, ale widac Komenda Ruchu
                    Drogowego i Straz Miejska maja wystarczajaca ilosc srodkow finansowych.

                    I niechce zeby to brzmialo ze Policja i SM ma tylko tym sie zajmowac,
                    oczywiscie niech zajmuja sie WSZYSTKIMI przypadkami lamania prawa (a czesc z
                    nich opisalem...).
                    Dopoki nikt nie ucierpi kazde zlamanie prawa Polskiego jest rownoznaczne,
                    dopiero gdy chodzi o narazenia lub utrate zdrowia/zycia wtedy to staje sie
                    priorytetowym zadaniem - taka jest moja opinia.
                    • Gość: czlowiek Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: 57.66.193.* 15.09.05, 15:15
                      tyle napisales ze nawet nhie chce mi sie pisac.. ale sie podniecasz heheheh!!!
          • Gość: olaf Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: 57.66.193.* 14.09.05, 14:47
            Ciekawe co zrobilbyś ty, jeśli mieszkalbyś tak daleko, że nie masz innego
            wyjścia jak dojechać do pracy samochodem ( bo PKP skasowało wszystkie
            połączenia na trasie Łowicz - Łódź po godz 16.20), i nie miałbyś gdzie
            zaparkować, bo miejsca parkingowe ograniczono o 90 %, reszta dostępnych miejsc
            do parkowania jest płatna i jest to mniej więcej 15 zl za dzień (czyli zostaje
            mi 5 zl dziennie).Ewentualnie możesz zaparkować 2 przecznice wcześniej
            (proponuje malownicza ulice Dowborczyków), ale bardzo prawdopodobne że po
            powrocie samochodu już tam nie będzie, albo zostaną z niego tylko koła, a może
            nawet wycieraczki, jeśli się nie spodobaja zlodziejowi.
            Gratuluje pomyslu czekania kilka godzin na Straż Miejską. Może minąłeś się z
            powołaniem i powinieneś do nich dołączyć? Podobno biorą ciągle ludzi, a test
            przypomina pytania audiotele, więc może zdasz...
            • Gość: literka_m Re: Ciekawe co zrobia ze sciezka rowerowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 09:07
              > Ciekawe co zrobilbyś ty, jeśli mieszkalbyś tak daleko, że nie masz innego
              (...)


              Olaf, kogo obchodza Twoje problemy i jakim one sa usprawiedliwieniem dla
              olewania przepisow ? Czy jesli wystarczajaco daleko mieszkam od miejsca pracy
              to moge olac ograniczenia predkosci, zeby moc szybko jechac ?

              Problem o ktorym piszesz dotyczy wiekszosci europejskich miast, ale tam nikt
              nie pcha sie z autem do centrum. Proponuje Ci podjechac na parking przy dworcu
              Lodz Kaliska (wielki i darmowy) i potem tramwajem w ciagu 5 minut jestes przy
              swoim wiezowcu.
    • Gość: gta Re: Nasz sąsiad Philip..s IP: 57.66.193.* 13.09.05, 13:11
      Hehehe, szkolenia, a to dobre. W tej chwili pracuję w biurowcu Orion. W czasie
      rekrutacji naobiecywali mi gruszek na wierzbie, a teraz słyszę, że na nic nie
      ma pieniędzy. Nie dajcie się nabrać na szkolenia. Chcecie pracować dla
      korporacji, żeby mieć w CV Philipsa- zapraszam, ale te szkolenia to lekka
      ściema.
      • Gość: czlowiek Re: Nasz sąsiad Philip..s IP: 57.66.193.* 14.09.05, 14:28
        no tak, w tym racja. to nie zabardzo szkolenia ze cos ci naprawde dodadza do
        zycia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka