Gość: Snake
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
21.09.02, 23:41
Raz na pół roku trafiam na człowieka, ktory profilem pasuje mi na seryjnego.
Podjezdza taxi, czarne szyby, wsiadam. W srodku klimat odlot - polmrok,
swiatlo rzuca tylko tablica rozdzielcza i podswietlany krysztalowy krzyz
przytwierdzony do kokpitu. Facet jezdzi tylko nocami. Twarzy nigdy nie
podpatrzylem ale poznaje goscia po przylizanych stąkach na jego szczurzej
glowie, tym krzyżu i psychodelicznym śmiechu.
Po podaniu kierunku zapada 5 min. cisza po czym pada zawsze to samo
pytanie: czy bylem dzis na dziwkach? Ja nic. Bo on zna kilka miejsc gdzie
sa takie (piiiii) i tu jezykiem rynsztoka opowiada o swoich przygodach.
To ewidentny sado. Gada rzeczy nie do powtorzenia, az dreszcze przechodzą.
Mysle sobie "o kurde, co gosc" i mowie zeby sobie darowal, a on mi na to ze
trzeba nauczac szacunku takie sciery i tu dalej jedzie swoja plyte. Oczywiscie
na koncu smiech. Nie wiem, czy go zakapowac czy tylko mnie ładuje i potem
ma ubaw, ze sie klamki trzymam kurczowo. A moze w bagazniku jedzie z nami
zakneblowana gwiazda ulicy, ktorą Pan kazal mu nawrócić...? Gosc jezdzi
Polonezem. Ktos na niego trafil? Czy ktos slyszal o znikajacych kobietach z branży?
Tylko mi nie pisac zebym nie pił za duzo. Bylem przytomny jak drukarz przy gilotynie.
Snake