Dodaj do ulubionych

Ależ się zdenerwowałam...

24.09.02, 12:57
Właśnie wróciłam z uczelni, gdzie miałam wątpliwą przyjemność zaznajomic się
z planem zajęć na semestr zimowy. Chętnie bym powiedziała co o nim myślę temu
komuś, kto zaplanował mi wykłady w piątek od 16.00 do 20.00 (dla ścisłości
dodam, że jestem na studiach dziennych).

:-(((((
Obserwuj wątek
    • unikorn Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 13:02
      8-O

      Hmm...

      Łączę wyrazy współczucia...
      ...ale głowa do góry! Nie ma co się załamywać, szkoda zdrowia i urody!
      Pozdrawiam.
    • adamco Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 13:06
      Łączę sie w bólu ja tak mam od początku studiów zawsze
      jakies wykładu póznym wieczorem, a raz to miałem
      niesamowitą przyjemność kończenia laborek w piątek o 20.
      A te wykłady to na pewno masz obowiązkowe? :-))
      • tulka Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 13:08
        Obowiązkowe nie są, ale nie umiem się uczyć z cudzych notatek :-(
    • hubar Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 13:08
      Współczuję, ja na razie zastanawiam się jak tu oddać index do dziekanatu...
      • Gość: Lili z Różności Re: Ależ się zdenerwowałam... IP: *.in.zabkowska.pl / 10.101.1.* 26.09.02, 17:35
        hubar napisał:

        > Współczuję, ja na razie zastanawiam się jak tu oddać index do dziekanatu...
        >

        Drzwiami hubarku... drzwiami.... z użyciem rąk ;-)))
        L
    • finneznam Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 13:09
      tulka napisała:

      Studia _dzienne_? Koło 20.00? Zwłaszcza zimą? 8-(
      • Gość: karoolek Re: Ależ się zdenerwowałam... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 13:20
        Mam nadzije że u Was na uczelni nie ma aż takiego zamieszania jak u Nas...
        Plan zajęć będzie wiadomy dopiero w pierwszym tygodniu października, a potem
        mamy jakies 2 tygodnie żeby wszystko sobie ułożyc....Bo teraz każdy zaczyna
        specjalizacje...
        A zapomniałam dodać, jest 24 września, a oni nadal nie powiedzieli anm czy
        dostaliśmy sie fakultety...
        Kłopot polega na tym że jesli przez te 2 tygodnie nie zdążymy się pojawic na
        zajęciach to wykorzystamy nasze możliwe nieobecności....

        a poza tym nudzi mi się to ciągłe tłumaczenie znajomym..."Karoolku , skoro
        jesteś na studiach dziennych to dlaczego masz ćwiczenia do 19.30, albo wykłady
        do 20?"
        A w odpowiedzi chcieliby raczej usłyszeć "Bo wiecie Ja nie jestem na studiach
        dziennych" niż "student to taka istota która dla studiowania zrobi wszystko,
        łącznie z siedzeniem do 21 na uczelni!"

        ps...Pozdrawiam wszytkich rektorów uczelni wyższych!
        • finneznam Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 13:27
          Nie, nie, ja się dziwiłem bez kontekstów negatywnych / antystudenckich?
          Zdziwienie miało naturę raczej antysystemową.
          Za moich czasów nie tak bywało, ale mój czas minął.
    • ninna Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 13:15
      Hmmm... Niczego sie jeszcze na tej uczelni nauczyli???

      Na mojej uczelni wiedzieli juz od poczatku, ze w piatki o trzeciej wszyscy
      znikaja.. Nawet kawiarenka, ktora normalnie jest otwarta do szostej w piatki
      zamyka o trzeciej. Wiecie, swiatla gasna, nawet biblioteka jest pusta...

    • Gość: Snake Re: Ależ się zdenerwowałam... IP: 217.153.10.* 24.09.02, 13:55
      W kazdy piatek jeden toast poswiece ludziom uciemiezonym w tym czasie na
      wykladach.
      • aard Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 14:10
        Gość portalu: Snake napisał(a):

        > W kazdy piatek jeden toast poswiece ludziom uciemiezonym w tym czasie na
        > wykladach.
        Ależ wredny z Ciebie Wąż...
        ;-) Ale dobre!
    • aard na UŁ to przecież normalka, Tuleczko.. 24.09.02, 14:08
      Trzeba się przyzwyczaić...
    • zamek Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 14:12
      No to ktoś z przeproszeniam na ryj upadł :( Tuleczko,
      współczuję serdecznie :(
      Ja na szczęście takich nieprzyjemności studentom robić
      nie będę - owszem, mam wykłady wieczorem, ale tylko w
      środę. No i we czwartek pracuję do 18, ale to zajęcia
      indywidualne.
    • do~ Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 14:16
      Ciekawe co na to ten wykladowca? Samotny czy jak?
      A moze jest szansa na przelozenie? Przeciez w grupie sila! Moze jak wszyscy
      sie zbuntujecie to sie uda? Wspolczuje tym co nie mieszkaja w Lodzi i na
      weekendy chca wyjezdzac do domow...
      Pozdr.
    • irzyk Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 14:19
      To nic.
      Studiuję zaocznie na Polibudzie W-szawskiej i zajęcia mam w piątek od godziny
      14:15 i to przeważnie są najważniejsze wykłady a był semestr, że były o tej
      godzinie ćwiczenia.
      Pytanie nasuwa się proste: Co z ludźmi którzy pracują a takich jest większość
      • zdzicha Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 14:43
        irzyk napisał:

        > To nic.
        > Studiuję zaocznie na Polibudzie W-szawskiej i zajęcia mam w piątek od godziny
        > 14:15 i to przeważnie są najważniejsze wykłady a był semestr, że były o tej
        > godzinie ćwiczenia.
        > Pytanie nasuwa się proste: Co z ludźmi którzy pracują a takich jest większość

        Kochany, Ty sie nie przejmuj, tylko pomyśl sobie, ze sa tacy, co mają jeszce
        gorzej. Na Uniwerku w ww. miescie zaoczni studiuja w piątki od samego rana.
        Najczęściej od 9.00 do 19.00. Nawet się porządnie napić z rozpaczy nie można,
        bo w sobotę ten sam młyn od nowa.
        /A jest jeden koles, co przyjeżdża z Hoczwi. (Wie ktos gdzie to jest? Słyszał
        kto? Hoczew? To w Polsce?) On przyjeżdża już w czwartek wieczorem i wraca w
        niedzielę - też na wieczór jest w domu.
        I tym optymistycznym akcentem...
        • zamek w sprawie Hoczwi, czyli a little sweet off-topic 29.09.02, 00:34
          Hoczew? Owszem, jeszcze w Polsce, gdzieś chyba pomiędzy
          Leskiem a Polańczykiem. W każdym razie "zielone wzgórza
          nad Soliną..."
          Pozdrowionka
      • Gość: LILI z Różności Re: Ależ się zdenerwowałam... IP: *.in.zabkowska.pl / 10.101.1.* 28.09.02, 12:49
        irzyk napisał:

        > To nic.
        > Studiuję zaocznie na Polibudzie W-szawskiej i zajęcia mam w piątek od godziny
        > 14:15 i to przeważnie są najważniejsze wykłady a był semestr, że były o tej
        > godzinie ćwiczenia.
        > Pytanie nasuwa się proste: Co z ludźmi którzy pracują a takich jest większość


        U mnie wieczorówka ma zajęcia w tych samych godzinach co dzienne czyli od 12.00.
        Ta sama sławetna uczelnia.
        Kasa to kasa...

        L
    • aric Jest jedna metoda:) 24.09.02, 14:58
      Nie chodzić na wykłady, a same wykłady skserować. Najprawdopodobniej i tak już
      nie bedziesz funkcjonować i mysleć o łikedzie. Więc na wiele się nie przdadzą.
      Nie ma co się męczyć. Jest ksero, najwiekszy wynalazek wszechczasów jeżeli
      chodzi o studentów.:)))))))
      • tulka Re: Jest jedna metoda:) 24.09.02, 16:05
        Metoda jest niegłupia, ale- jak wspomniałam, nie umiem sie uczyć z cudzych
        notatek... Pewnie i tak od czasu do czasu nie wytrzymam i się urwę ;-)
    • philip_marlowe A ja bym ich wszystkich... 24.09.02, 15:08
      Wywiózł na pustynie i postraszył moim Mr Smithem. Co za barany wymyąlją takie
      godziny zajęć. Nie jest to czasem grupa połączona z zaocznymi?? Bo o takich
      praktykach też słyszałem.
      • tulka Re: A ja bym ich wszystkich... 24.09.02, 16:08
        Owszem, wykład jest wspólny dla studiów dziennych i wieczorowych. Tak było juz
        w zeszłym roku, więc do takich nieludzkich godzin wykładów zdążyłam się
        przyzwyczaić. Tylko do tej pory jeszcze nie miałam zajęć o takiej porze w
        piątek...
    • dekster Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 15:18
      To idź i powiedx - zaręczam, że Ci to pomoże, a może i innym ?
    • Gość: blenda Re: Ależ się zdenerwowałam... IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 15:28
      Dla mnie to jest poprostu paranoja. ja jestem tylko ciekawa kto studiuje rano.
      Przeciez nie ma chyba az tylu grup zeby sie wszysci rano i po poludniu nie
      pomiescili...
      • adamco Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 15:34
        Zalezy czy jest to wyklad dla jednej grupe/specjaknosci
        czy dla kilku, dla jednej - mozna walczyc i jest szansa
        na zmiane. Niestety jesli jest to wyklad wspolny to musi
        sie on odbyc w terminie ktory odpowiada wszystkim
        (studentom i wykladowcy) ale i wtedy warto sprobowac.
    • p8 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.09.02, 15:39
      W pewnym okresie mojego życia nie będąc przy zdrowych zmysłach studiowałem
      fizykę na UŁ. Zajęcia tam odbywały się m.in. w piątek od 15.20 wzwyż.
      Zazwyczaj pojawiałem się ok.16 by najpóźniej o 16.25 udać się na chwil
      ulotnych świętowanie...
      • do~ Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.09.02, 15:43
        Hehe
        Chyba juz wiem dlaczego tam nie studiujesz..
        :-)))))))))))))
    • tulka Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 16:13
      Nie spodziewałam się az takiej reakcji na ten wątek!
      Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Jakos będę musiała się przemęczyć, w końcu to
      tylko jeden semestr...

      Pozdrowienia dla wszystkich byłych, obecnych i przyszlych studentów polskich
      uczelni, zmuszonych znosić tego typu pomysły...

      Tulka
      • Gość: Aga Re: Ależ się zdenerwowałam... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 26.09.02, 17:29
        tulka napisała:

        > Nie spodziewałam się az takiej reakcji na ten wątek!
        > Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Jakos będę musiała się przemęczyć, w końcu
        to
        >
        > tylko jeden semestr...
        >
        > Pozdrowienia dla wszystkich byłych, obecnych i przyszlych studentów polskich
        > uczelni, zmuszonych znosić tego typu pomysły...
        >
        > Tulka
        Zawsze możesz się pocieszać myślą o następnym semestrze,że może być jeszcze
        gorszy plan i że ten był super w porównaniu z nowym... :))))))))))))))
    • ixtlilto Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 17:12
      Tuleczko, czy ja nie mam przewidzeń? mam wrazenie, że BARDZO podobny wątek
      zamieściłaś przed poprzednim semesterm, z takim samym zdaniem: że studiujesz
      dziennie.
      A tak poza tym to mnie podłamałaś, bo ja jutro idę zobaczyć jaki mam plan :/

      pozdroofka, Ixtlilto
      • mala18 Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 17:47
        Tulko, to chyba dobrze od rana znajdziesz sobie jakąś przyjemną i lekką pracę a
        jak wyjdziesz z wykładu to w sam raz zdążysz na inaugurację wekendu w jakimś
        pubie.
        Mój plan zjęć też jest postawiony na głowie ale obserwując to co dzieje się
        wokoło/ mam na myśli rynek pracy/ uważam,że daje to szansę zdobycia
        doświadczenia zawodowego.
        pozdrowy
      • tulka Re: Ależ się zdenerwowałam... 24.09.02, 18:01
        ixtlilto napisała:

        > Tuleczko, czy ja nie mam przewidzeń? mam wrazenie, że BARDZO podobny wątek
        > zamieściłaś przed poprzednim semesterm, z takim samym zdaniem: że studiujesz
        > dziennie.

        To możliwe... Nie pamietam, szczerze mówiąc. Do zajęć o tej porze już zdążyłam
        się przyzwyczaić, ale dziś powalił mnie fakt, że o takiej godzinie kończą się
        zajęcia w piątek, kiedy mozna by było już cieszyć się weekendem. Tak więc wątek
        powstał dość spontanicznie pod wpływem nagłego wzburzenia i nie zastanawiałam
        się, czy kiedyś nie zakładalam juz podobnego. ;-)

        > A tak poza tym to mnie podłamałaś, bo ja jutro idę zobaczyć jaki mam plan :/

        Nie przejmuj się na razie, może nie będzie tak źle. Obserwując zmagania
        Porucznika z PŁ dochodzę do wniosku, że ta uczelnia jest jednak bardziej
        przyjazna studentom niż UŁ.
        >
        > pozdroofka, Ixtlilto

        Pozdrawiam
        Tulka
    • grover Łączę się z Tobą w bólu... 26.09.02, 12:54
      Piątek: zajęcia 8:15 - 18:00 :(((

      I początek łikendu spaprany :(
    • Gość: LILI z Różności Re: Ależ się zdenerwowałam... IP: *.in.zabkowska.pl / 10.101.1.* 26.09.02, 17:34
      U mnie w zeszłym roku zajęcia zaczynały się o 18.00 i trwały tak długo,ze aż
      przychodził cieć i pytał kiedy skończymy... hmm...

      Lili z architektury wa-wskiej (studia też dzienne)

      Adrez zaprzyjaźnionego forum Różności. Zapraszam.
      www.stare-forum.wp.pl/cgi-bin/roznosci.cgi
      • kropka. Re: Na pocieszenie :-) 26.09.02, 17:59
        Przez dwa lata miałam wykład w poniedziałek o 8.00. RANO!!! Jak zawsze w takich
        przypadkach, facet był nudnawy, głos miał cichy i monotonny i jako jedyny
        puszczał listę obecności. Od tego czasu umiem podrobić każdy podpis, a moja
        przyjaciółka do dziś podpisuje się za mnie lepiej, niż ja sama. Jedynym
        szczęściem było to, że wykłady były ilustrowane slidesami, więc w sali było
        ciemno i można było dospać.
        To był dopiero dramat!!!
        współczuję Tuleczko
        • Gość: LILI z Różności Re: Na pocieszenie :-) IP: *.in.zabkowska.pl / 10.101.1.* 26.09.02, 19:41
          kropka. napisała:

          > Przez dwa lata miałam wykład w poniedziałek o 8.00. RANO!!!

          Właśnie z tego samego powodu próbuję już 4-ty rok bezskutecznie zaliczyć język
          niemiecki - i nie jestem w stanie dotrzeć na zajęcia....
          To jest dopiero problem....

          L
    • ninna Re: Ależ się zdenerwowałam... 28.09.02, 10:19
      Wiecie co....

      Pora by w Polsce nauczyli sie, ze wyklady sa dla studentow a nie dla lektorow.
      Hmmm. A co chce przez to powiedziec? U mnie wyklady sa dobrowolne. Czyli nie
      trzeba na nie przychodzic. Ktore zajecia nie sa dobrowolne jest wytlumaczone
      na pierwszym wykladzie kursu (ktory oczywiscie nigdy nie jest dobrowolny, bo
      inaczej traci sie miejsce na kursie).

      Gdy nauczyciel jest nudny jak flaki z olejem, to po prostu olewam jego
      wyklady.. Szybciej mi pojdzie poczytac w ksiazce, niz marnowac czas na takie
      wyklady...
      • Gość: LILI z Różności Re: Ależ się zdenerwowałam... IP: *.in.zabkowska.pl / 10.101.1.* 28.09.02, 13:08
        U mnie są zapisy internetowe... żadko człowiek zostaje zapisany tam gdzie chce
        i pierwszy miesiąc tkwi w kolejce do dziekana by się przepisać na inny.
        Koniec końców zapisuję się gdzie indziej chodzę gdzie indziej zaliczam zupełnie
        co innego...
        Gdyby nie było zapisów, tylko lista chętnych - nie było by problemu... a i tak
        liczy się wpis w indexie nie na listach.

        L z architektury PW
      • tulka Re: Ależ się zdenerwowałam... 30.09.02, 09:48
        Ninno, u nas uczestnictwo w wykładzie tez nie jest obowiązkowe, ale później
        trzeba zaliczyc egzamin z tego przedmiotu, więc wolę chodzić, choćby zajęcia
        były nie wiem jak nudne, i jeszcze robic z tego notatki (oj, koszmar niekiedy
        prawdziwy), żeby miec potem z czego się uczyć... Są też przedmioty do wyboru i
        tu juz mozna wybrać sobie coś, co nas bardziej interesuje. Ale w praktyce
        przeważnie i tak chodzi sie na coś, co łatwiej zdać, choćby nawet nudne było...

        Pozdrawiam
        Tulka
    • zamek Re: Ależ się zdenerwowałam... 29.09.02, 00:40
      Na mojej uczelni na całe szczęście jest większość zajęć
      indywidualnych. Z tego też względu poniedziałek
      (zwłaszcza, gdy łączyłem 2 wydziały) meblowałem sobie
      tak, aby dostać solidnego kopa, a dalej żeby było z
      górki. I było tak - prezychodziłem na ósmą, żeby się
      rozegrać, o dziewiątej miałem godzinę altówki, z której
      biegłem na 10 na kompozycję do 11.30, po czym o tejże
      miałem godzinę fortepianu, potem jakieś zbiorówki, potem
      o 15 orkiestra, a po niej zaraz o 18 bodajże etyka i już
      o 20 byłem w domku. Miodzio.
      Pozdrawiam
      • Gość: karoolek Zamek!!! podziwiam Ciem!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 01:35
        Ja poniedziałki przez pierwszy rok studiów miałam wolne, pozamioeniałam się ze
        znajomymi, dlatego siedziałam w domeczku ( tzn. Łodzi ) od piaytku, zaraz po
        południu do poniedziałku wieczór..
        Bo po co marnować pół dnia na korytarzach jak można urządzić sobie wtorek tka
        jak Zamek opisał to powyżej...Ale niestety altówke zamienić na chemię, a
        orkiestrę na wykład z informatyki...
    • ixtlilto Re: Ależ się zdenerwowałam... 30.09.02, 14:50
      Heh a ja jeszcze nie mam planu zajęć. :)

      --
      pozdroofka
      Ixtlilto
      • ixtlilto Re: Ależ się zdenerwowałam... 01.10.02, 16:46
        Już mam :)P
        Ale może z troski o Tulkę nie będę pisać jakie zajęcia i ile mam w piątek.
        Powiem tylko tyle, że jestem zadowolona. Żadnych okienek, raz do 19, maxmalnie
        załadowany czwartek i wtorek. Reszta ok (zobaczymy jak to będzie jak już będę
        miała zajęcia)

        pozdroofka, Ixtlilto
        • tulka Re: Ależ się zdenerwowałam... 01.10.02, 17:07
          No to fajnie, że jesteś zadowolona :-)
          I dzięki za troskę ;-)
          To jak? Piątek wolny czy prawie wolny? ;-)

          Pozdrowionka :-)
          • ixtlilto Re: Ależ się zdenerwowałam... 01.10.02, 17:31
            Na pewno chcesz wiedzieć? No... w zasadzie ja nie jestem na UŁ, więc mogę Ci
            powiedzieć: wolny- całkowicie; a potem w poniedziałek na 14.
            "Najzabawniejszy" jest wtorek (12-19) i czwartek (8-16)

            pozdroofka, Ixtlilto
            • tulka Re: Ależ się zdenerwowałam... 01.10.02, 17:35
              Ech, takiej to dobrze :-)))))
              Też tak miałam w zeszłym roku... teraz mi przyjdzie odpokutować ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka