Gość: MarcinK
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
27.09.02, 22:41
Witam
Był sobie szpital. Był dosyć stary ale solidny, tak solidny, że postanowiono
go rozbudować. Roznbudowano i ... nie wykonczono. I stoi tak do dziś
opuszczony. Kiedyś miał drzwi i okna na parterze. Teraz drzwi wyłamano,
okna wybito. Zbierają się tam lumpy. Ostatnio ktoś palił ognisko w środku.
Ale co to kogo obchodzi? Manadat za niezabezpieczony pustostan można
wlepić tzw kamienicznikowi, ale nie gminie, czy prezydentowi miasta.
Kiedyś był nawet kupiec, ale się zniechęcił. Mżna by w dawnym szpitalu
zrobić hotel - tych wszak w Łodzi brakuje. No i tu jest problem. Szpital
stoi bowiem przy ulicy Łagiewnickiej i potencjalnych inwestorów
odstrasza śmierdzący, brudny, z mafią Bałucki Rynek. ALe rynku ruszyć
nie można, bo zaraz będzie wrzask i tamtejsza hołotka zawiezwie Leppera
do obrony. A władze miasta się boją więc lepiej nie zrobić nic, lepiej
rynku nie cywilizować (choćby na wzór ryneczku przy zbiegu Zielonej i
Kościuszki) tylko twierdzić, że chroni się miejsca pracy kupców.
A ile miejsc pracy mogło by być w budynku dawnego szpitala?
Ale jeśli już postanowiono, że szpital ma zostać zdewastowany to lepiej i
bezpieczniej było go zburzyć niż czekać, aż zajmie się tym matka natura.
Albo choć zamurować okna i drzwi żeby lumpy nie mogły tam sobie
rozpalic ogniska na pół miasta. Ale o tym tzw gospodarze miasta nie pomyslą.
My pomyślmy - idą wybory.
Pozdrawiam, MarcinK