Dodaj do ulubionych

bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek

24.11.05, 23:20
Chciałbym opisać wielce bulwersujące zdarzenie którego byłem naocznym
uczestnikiem.
W dniu 24-11-2005 r. w środę o godz. 12.55 w Łodzi na skrzyżowaniu ulic
Gdańskiej i Próchnika motorniczy tramwaju linii 15 o numerze drugiego wagonu
3805, zmierzający w kierunku Chojen z pełną bezwzględnością i premedytacją
przejechał psa. Byłem jednym z licznych świadków tego zdarzenia.
Pies przechodząc przez ulicę został zauważony przez motorniczego, gdyż
tramwaj początkowo zaczął hamować a następnie ( po upewnieniu się że „to był
tylko pies” ) motorniczy przyśpieszył, obcinając psu ogon i tylną łapę.
Wszyscy świadkowie tego zdarzenia byli zszokowani postawą motorniczego, który
nie próbował zatrzymać tramwaju.
Wraz z innymi świadkami tego zdarzenia pomogłem konającemu psu, zabierając go
z ulicy. Świadkowie tego zdarzenia prywatnym samochodem zawieźli konającego
owczarka niemieckiego do lecznicy weterynaryjnej „Pod koniem”. Tam pies
otrzymał pierwszą pomoc i został skierowany do schroniska dla zwierząt.

Niestety finał tego wypadku był dla zwierzęcia tragiczny. Pomimo pierwotnych
dobrych rokowań szczenna suczka zmarła w drodze do schroniska.

Jestem zbulwersowany postawą motorniczego tramwaju. Świadkowie zdarzenia byli
wstrząśnięci tą bezdusznością i mieli łzy w oczach patrząc na cierpienie
suczki.

O zdarzeniu tym poinformowałem MPK Łódź oczekując wyciągnięcia konsekwencji
wobec bezdusznego motorniczego tramwaju.

Proszę Was, napiętnujcie to zdarzenie na swoich łamach. To czego byłem
świadkiem było wielce okrutne i żenujące poprzez postawę motorniczego który
nie uszanował życia zwierzęcia.

Jednocześnie w ten sposób chciałbym wyrazić uznanie i podziękować kilku
anonimowym uczestnikom tego zdarzenia.
Panu który po wypadku wyszedł na jezdnię i stojąc na środku ulicy swoją osobą
ochraniał konające zwierzę przed innymi pojazdami. Z Panem tym wspólnie
znieśliśmy suczkę z jezdni.
Chciałbym podziękować przypadkowym Paniom które zawiozły konającego psa do
lecznicy, oraz wszystkim tym którzy zaangażowali się w ratowanie psu życia i
okazali się nie być tak okrutni jak motorniczy tramwaju linii 15.
Obserwuj wątek
    • Gość: exstazy [...] IP: *.27.rev.vline.pl 24.11.05, 23:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Ehhh Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.toya.net.pl 24.11.05, 23:32
      Oczywiście pies stał na torach nieruchomo przez cały czas?
      Tak?
      Czy przebiegał przez jezdnię?
      A może należy się zastanowić czy motorniczy powinien gwałtownie zahamować i w
      związku z tym narazić na niebezpieczeństwo pasażerów w tramwaju?
      Gdyby piszący ten post jechał tym tramwajem i na skutek gwałtownego hamowania
      stracił zęby to prawdopodobnie teraz pisałby post skierowany również przeciw
      motorniczemu. A los uratowanego psa byłby mu obojętny.
      To typowy człowiek ,który nie potrafi się zastanowić co zrobiłby na miejscu
      tego drugiego oczernianego.
      • Gość: jerzy Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.05, 17:49
        "Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą.
        Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę."

        Art. 1 ust. 1 Ustawy o ochronie zwierzat z dnia 27 sierpnia 1997r.
      • el-042 Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek 04.12.05, 18:38
        > Gdyby piszący ten post jechał tym tramwajem i na skutek gwałtownego hamowania
        > stracił zęby to prawdopodobnie teraz pisałby post skierowany również przeciw
        > motorniczemu. A los uratowanego psa byłby mu obojętny.
        > To typowy człowiek ,który nie potrafi się zastanowić co zrobiłby na miejscu
        > tego drugiego oczernianego.

        Z tego wynika, ze kazde zwierze mozna rozjechac, bo nic nam nie grozi z racji
        tego, ze nie napisze na nas pozwu. Dla mnie lepszy zywy pies i pasazer z
        polamanymi zebami, niz rozjechany pies i pasazer z kompletna szczeka.

        --
        Odpłyń Łodzią z EL-042
        • Gość: J.S. Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 04.12.05, 19:25
          > Dla mnie lepszy zywy pies i pasazer z polamanymi zebami

          Ciekawe czy bedziesz taki madry, jesli to ty bedziesz tym pasazerem. I daruj
          sobie odpowiedz twierdzaca. Jak sie znajdziesz w takiej sytuacji, wtedy mozesz
          odpowiadac.
          • Gość: aa Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 20:42
            Ciekawe czy będziesz tak pisć jak pomyślisz, że zamiast psa tramwaj może uderzyć
            w samochód, którym będzie jechało twoje dziecko ?
            • Gość: J.S. Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 04.12.05, 21:48
              Tez porownanie. Pogratulowalbym, ale nie ma czego.
              • Gość: aa Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 23:58
                <<A zderzenie z kilkadziesiąt razy lżejszym
                samochodem nie jest groźne dla pasażerów. Mniej niż hamowanie hamulczem
                szynowym>> oprócz tej złotej myśli chyba zgodność ideowa z cytowanym.
                • Gość: J.S. Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 05.12.05, 00:27
                  Wbrew temu co niektorzy staraja sie tutaj wykazac, inaczej motorniczy zareaguje
                  majac na drodze psa, a inaczej majac na drodze samochod z ludzmi, w ktorym sa
                  ludzie. Wynika to mianowicie ze zdolnosci fizycznych i umyslowych ww. obiektow
                  (w tym drugim przypadku: kierowcy samochodu) oraz ewentualnych konsekwencji
                  prawnych. A stawianie psa na rowni z ludzmi nie wiem do czego ma prowadzic,
                  jest to dla mnie potega ktora w podstawie i wykladniku ma absurd
        • Gość: korbeczka Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: 193.110.228.* 05.12.05, 02:29
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=33003968 cosiek dla ludzisk
          zalujacych tego psiaka...
    • Gość: Bart Ehe IP: *.mnc.pl 24.11.05, 23:59
      A jakby ostro zachamował i wybiłbyś sobie zęby, to kogo byś piętnował?

      Gdzie był właściciel psa? To on powinien być napiętnowany za przysporzenie psu
      takich cierpień (powinien strzec swego pupila jak oka w głowie).

      Poza tym postawa obywatelska piękna.

      PS. "Pasażery" dosłownie by zajeb+ali motorniczego jeśli by opóźnił przezjazd,
      zastanów się nad tym.
      • marcinlodz cd.. 25.11.05, 01:22
        Szanowni,
        Napisałem, że motorniczy wpierw zahamował po czym poźniej przyśpieszył aby ją
        uderzyć!!!! Tramwaj prowadzony przez motorniczego przejechał jej ogon i tylnią
        łapę a nie pysk bądź tułów. Swiadczy to o tym, że zabrakło sekund bądź dobrej
        woli aby uszedł bez obrażeń.

        No sorki, ale czy gdyby to był człowiek przechodzący przez jezdnię to też by
        przyśpieszył??? Mam nadzieję, że nie.....

        Byłem tego świadkiem, widziałem na początku zaskoczenie świadków ( których było
        około 10 osób ), którzy w pierwszym odruchu chciali biec za tramwajem, gdyż
        zatrzymał się on kilkanaście metrów za skrzyżowaniem. Widziałem, że byli
        przekonanani że tramwaj zatrzymał się bo motorniczy zorientował się, że
        spowodował wypadek. Jednak nie, powodem był korek. Pan który ochraniał suczkę
        przed przejechaniem nie był emerytem oszołomem ale wrażliwym człowiekiem w
        wieku 40 kilku lat który rozumiał że coś jest nie tak...

        Ja w tym samym czasie jechałem z naprzeciwka samochodem. Zaparkowałem go,
        podobnie jak kilka innych osób które też to widziały i ruszyłem z pomocą. Ktoś
        z samochodów które się zatrzymały widząc co się stało podał nam koc do
        przeniesienia psa.
        Gdy Pan próbował przenieść suczkę w bezpieczne miejsce ta go niegroźnie acz
        zapewne trochę boleśnie złapała za dłoń. Ktoś inny przyniósł bandaż z apteczki
        samochodowej aby obwiązać suczce pysk. Razem z Panem przeniosłem ją na koc i do
        samochodu Pani która także widząc to zdarzenia zatrzymała się aby pomóc.
        Jednocześnie inny tramwaj oraz killanaście samochodów grzecznie czekało aż uda
        się przenieść suczkę z pobliża torowiska. Do lecznicy pojechały z suczką 3
        samochody.
        Przenosiłem tą szczenną suczkę do samochodu, byłem w lecznicy podczas pierwszej
        pomocy. I uwierzcie mi nie chcielibyście widzieć jej wzroku i patrzeć na jej
        cierpienie, którego można było uniknąć poprzez większą empatię motorniczego.

        Świadkowie tego zdarzenia - z tego co wiem - zamierzają szukać pomocy w
        Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami w celu prawnego wyciągniecia konsekwencji
        wobec bezpośredniego sprawcy zdarzenia.

        Aha, i jeszce jedno nie jestem oszołem w moherowym berecie i zapewniam Was ze
        żaden ze świadków tego zdarzenia nim nie był.
        • Gość: Artur Re: cd.. IP: *.toya.net.pl 25.11.05, 01:46
          To ze przejechal jej po ogonie i tylnej łapie moze swiadczyc o tym iz
          motorniczy ocenil iz pies zdąży umknąć przed tramwajem, a ten niespodziewanie
          zwolnił.
          Poza tym ja jestem kierowcą i uważam, że jadąc z naprzeciwka jak napisałeś nie
          mogłes dokładnie stwierdzic, ze motorniczy zahamowal i przyspieszyl.
          Uważam, że przejąłeś się bardzo losem tego psa ale niepotrzebnie zarzucasz
          motorniczemu złą wolę.
          A prawnych konsekwencji nie będzie żadnych.
          I nie może być.
          Musiałaby na miejscu zjawić się Policja zmierzyć, opisać całe zajście.
          Na podstawie zeznań nieobiektywnych świadków nie można ferować wyroków.

          A tak na marginesie, gdzie był właściciel psa?
          Jego należy pociągnąć do odpowiedzialności.
          I uważam, że po takim zdarzeniu nie będzie głosów sprzeciwu przeciw Strażżnikom
          Miejskim wlepiającym mandaty włascicielom psów biegających bez smyczy.
          A jeśli to był jakiś bezpański pies, to i tak dobrze się skończyło, bo mógł
          doprowadzić do jakiegoś groźnego wypadku.

          Mojej kuzynce kiedyś na Narutowicza wybiegł pies nagle na jezdnię, było to zimą
          i chcąc go ominąć wpadła w poślizg uderzyła bokiem samochodu w słup od trakcji
          tramwajowej, a głową w szybę samochodu. Trzy tygodnie w szpitalu a samochód u
          blacharza. A pies cały i zdrowy zniknął w bocznej uliczce.
          Domyślam się, że gdyby go potrąciła a Ty byłbyś w pobliżu to domagałbyś się
          surowej kary!
          • krzyskup Re: cd.. 27.11.05, 19:26
            Ano racja. Ja kiedyś musiałem rowerem nagle hamować z powodu psa, który wybiegł
            z zarośli, czy innych krzaków na ul. Nowe Sady. Na szczęście tylko mną
            zarzuciło, ale mogło być groźniej - niedaleko za mną jechał samochód szykujący
            się do wyprzedzania. I kto by odpowiadał za ewentualne szkody lub moje
            obrażenia? Pies na bezpańskiego nie wyglądał. Pewnie ktoś wyszedł z nim na
            spacer bez smyczy lub po prostu go wypuścił, żeby sam się wyprowadził. Ale nie
            sądzę, żeby sam się do niego później przyznał.

            pzdr,
            krzyskup
        • Gość: Bart Re: cd.. IP: *.mnc.pl 27.11.05, 18:12
          Tak tak, motorowy daje po szynowych, a w dupe mu się wbija pięć samochodów. A
          później z mordą na motorowego, że skasował pięć wozów. A pies? Jaki pies? Ktoś
          widział jakiegoś psa?
    • waclaw_grzyb Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek 25.11.05, 06:39
      Może założył sie z psem kto szybciej przejdzie skrzyżowanie?..
    • Gość: aa Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 01:59
      Przykro mi to napisać, ale widzę, że autor wątku na próżno szuka na tym forum
      głosu ludzi wrażliwych, gotowych piętnować ludzką bezduszność czy też zwykłą
      głupotę. Gdy czasami bywałem tutaj, miałem wrażenie, że pisują tu ludzie mający
      dużą wiedzę i pasję. Jednak ten wątek zaczyna niestety przypominać forum
      onetu. Pomijam przy tym przejawy zwykłego chamstwa lub infantylizmu które
      trzeba zwyczajnie zignorować. Problem polega na tym, że wypowiedzi
      pseudomerytoryczne, jak sądzę, z kręgów zbliżonych do miłośników KM trącą
      brakiem wrażliwości i a także znajomości prawa, lokując ich autorów gdzieś w
      Rumuni lub Turcji (nie obrażając nikgo). Pytanie gdzie był właściciel jest
      zasadne, tyle że demagogiczne bo niczego w tej sprawie nie zmienia: pies mógł
      się zagubić lub był zwyczajnie bezpański. Tak samo relatywizyjąc konieczność
      hamowania awaryjnego mamy sytuaję taką, że motorowy może decydować kiedy
      przejechać np pijanego (żeby się przepraszam babcie nie poprzewracały) a kiedy
      hamując darować życie komu innemu - przecież to bzdura. Umówmy się: wsiadająć do
      tramwaju jesteśmy narażeni na hamowanie awaryjne tak samo jak na deszcz gdy
      wychodzimy na spacer. Sam kiedyś pociągnąłem hamulec bezpieczeństwa gdy motorowy
      przytrzsnął wózek z dzieckiem zostawiając przerażoną matkę na przystanku i
      ruszył pełnym przyśpieszeniem stopiątki. W wyniku hamowania ktoś się przewrócił
      nikt jednak do sądu mnie nie pozwał. Niemożliwe jest także najechanie samochodem
      na hamujący awarajnie tramwaj - kto twierdzi inaczej niech nadrobi zaległości z
      fizyki - no chyba że z samochodem lub kierowcą jest coś nie tak. Następna sprawa
      - coś mi się wydaje, że zgodnie z prawem kierujący pojazdem, który potrącił
      zwierzę zobowiązany jest zatrzymać pojadz, ocenić sytuację i jeżeli zwierzę żyje
      zapewnić pomoc weterynaryjną. No tak ale najlepsze przepisy nie zminią
      mentalności naszego prowincjinalnego społeczeństwa. Niestety daleko nam do
      takiej Angli czy nawet Włoch. A podobno stosunek do najsłabszych, w tym i
      zwierząt jest miarą rozwoju społecznego (przepraszam za banał)
      Cieszę sie natomiast z tego, że jak widać nie brakuje jednak w naszym mieście
      ludzi, gotowych przyjść pomocą cierpiącemu zwierzakowi nie przejmując się
      przeciwnościami (pośpiech, ryzyko zabrudzenia tapicerki, koszty, itd) Jak widać
      dyspersja odpowidzialności nie zadziałała.
      Gratuluję !
      P.S.
      Jestem głęboko przekonany co do złośliwości niektórych motorniczych. Jako
      nastolatek jechałem tramwajem, którego motorniczy mając pierszeństwo specjalnie
      przyśpieszył udeżając w tył samochodu osobowego, któremu nie udało się uciec.
      Kiedy indziej widziałem jak tramwaj techniczny rozjechał lezącego na
      Narutowicza psa. Podobne sytuacje też znam z ralacji wiarygodnych świadków.
    • Gość: kierowca Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 04:48
      Jak widać w naszych popieprzonych czasach los zwierząt bardziej obchodzi niż
      los ludzi. Ostatnio motorniczy przejechał pijanego na torach nad pijanym nikt
      za bardzo się nie użalał. Nad psem jak widać użalają się.

      Oczywiście najlepiej jest się wypowiadać, jeśli nie ma się zielonego pojęcia na
      temat kierowania 20 tonowym autobusem z ludźmi czy 30 tonowym tramwajem.

      Porównanie przejechanego psa z przejechanym człowiekiem jest absurdalne.
      Widząc człowieka na torach hamuje się ile fabryka dała - pasażerowie się
      przewracają, odnoszą tam jakieś lekkie kontuzje ale zostało zachowane ŻYCIE
      CZŁOWIEKA.
      Widząc psa hamujemy ile fabryka dała - pies sobie ucieka nikt nic nie widzi,
      pasażerowie odnoszą rany w wyniku hamowania - prowadzący pojazd odpowiada za
      życie i zdrowie pasażerów.

      Prowadzący cięzkie pojazdy które mają długą drogę hamowania a do tego w
      przypadku przewozu osób nie mogący sobie pozwalać na gwałtowne hamowanie czy
      manewr ominięcia często stają przed dylematem w takich sytuacjach. Obojętnie co
      to będzie - wybiegający pies, wyprzedzający na trzeciego czy zajeżdzający drogę
      samochód osobowy - czy gwałtownie hamować czy w przypadku kiedy jest to
      ewidentna wina psa czy pojazdu innego poprostu w niego przyłożyć. I często
      prowadzący wybierają ten drugą wersję bo wtedy wina spada nie na nich a w
      przypadku gwałtownego hamowania i kontuzji pasażerów gdy nie ma świadków, pies
      czy samochód osobowy uciekł wina jest prowadzącego.

      A na podjęcie decyzji jest mało czasu.
      Motorniczy na początku hamował w ułamku sekundy ocenił czy zdąży wyhamować tak
      żeby nikomu nie stałą się krzywda. Stwierdził że nie zdąży więć odpuścił
      hamowanie - wybrał w swojej opini mniejsze zło - przejechanie psa.

      Pozostaje kwestia po całym zdarzeniu. Tylko czy przejechanie psa to jest
      wystarczający powód żeby zatrzymać ruch tramwajów ?


      I też uważam że na tym forum zamiast dyskutować o problemach komunikacji
      zacznie się dyskutować o zwierzętach, o głodnych dzieciach itp tematach
      wyciskających łzy z oczu to to bedzie gó.. nie forum komunikacyjne.







      • Gość: aa Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 21:01
        Szkoda,że tego nie zauważyłeś ale w tym wątku jest głównie o nazwijmy to
        predyspozycjach psychologicznych facetów kierujących pojazdami szynowymi
        MPK-Łódź. A to temat jak nabardziej na to forum !
        Ponadto jeszcze raz proszę nie pisać, że z tego czy innego powodu tramwaj nie
        powinień hamować w celu uniknięcia kolizji, bo są to głupoty lokujące ich
        autorów w pewnym zakładzie koło krańcówki ósemki. Tramwaj to nie samochód mogący
        wpaść w poślizg, czy być najechany przez np. TIRa.



    • Gość: ikarus Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.palacmlodziezy.lodz.pl 28.11.05, 18:20
      K...a tego frajerowatego motorniczego wysłał bym do wariatkowa
      a potem na dożywotnie więzienie.
      • Gość: O! Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: 193.16.255.* 28.11.05, 18:27
        > K...a tego frajerowatego motorniczego wysłał bym do wariatkowa

        A Ty najlepiej zostań tam z nim!
    • delahalle Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek 28.11.05, 19:02
      Zaj...łbym tego ch..., który kierował tym tramwajem.
      • Gość: Karol Tak się składa że w kierowców też celują IP: 82.160.245.* 02.12.05, 19:08
        Jakieś dwa lata temu jechałem 15 prowadzoną przez durnia.Na skrzyżowniu
        Żeromskiego/Mickiewicza motorniczy uderzył w bok fiata cinqecento, który
        skrecał z Żeromskiego w Mickiewicza.Kierowca był troche spoźniony ale zdążyłby -
        zabrakło mu ułamku sekundy. Tramawaj jechał WOLNO!!! Wystarczyło lekko
        zahamować.Ale nie! Motorniczy kątem oka - stałem za nim - zmierzył czy
        trafi,tak dosłownie, czy trafi. I udało się!!! Nawet się specjalnie nie
        zdenerwował.W końcu udało się!!! Jak kierowca nie umie jeździć to ma za swoje A
        CO(jak pies nie umie biegać to też zapłaci,mógł na pasach wejeść na jezdnię) C
        Oczywiście tramawaj w żaden sposób nie ucierpiał - prędkość była za mała A
        samochód dośc poważnie skasowany.
        Mam wrażenie że w mpk zatrudniaja najwiekszych chamów i idiotów.Szczególnie
        motorniczych.Może to jest nieodzowny składnik osobowości.Leczyć się,leczyć.

        P.S.Wielka szkoda że tak wiele osób na tym forum broni motorniczego.Dziwne to
        ale to w końcu Łódź.A może to ten motorniczy pisze za wszystkich - idiota.
        Chwała ludziom,którzy pomogli.Szkoda że są w mniejszości.Niestety przez to że
        sa w mniejszości Łódź nigdy nie przestanie byc zapyziałą dziurą.
        • delahalle Re: Tak się składa że w kierowców też celują 02.12.05, 19:24
          Popieram
        • Gość: aa Re: Tak się składa że w kierowców też celują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 22:34
          No cóż chamstwo ma też ma swój lobbig. Dodam jeszcze, że nagminną praktyką jest
          nękanie kierowców skręcających w lewo a nie mogących tego zrobić z powodu
          pędzącego z przeciwka potoku samochodów (np w Przęzdalnianą z Piłsudskiego od
          strony centrum). Odbywa się to poprzez dojeżdzanie tramwajem do samochodu
          nieszczęśnika na pół metra, ciągłe dzwonienie i miganie światłami. Dodam, że zza
          tak blisko znajdującego się tramwaju kierowca np. Poloneza nic nie widzi. Kto
          wie czy taka sytuacja nie doprowadzi kiedyś (nie daj Boże) do wypadku? A noże
          coś takiego już się stało :( Może ktoś coś wie ?
          • pawel-strzalka Re: Tak się składa że w kierowców też celują 02.12.05, 23:16
            akurat na tym skrzyżowaniu mamy doczynienia z ewidentnym chamstwem kierowców,
            ktorzy wpychają sie na tory nawet kiedy widzą nadjeżdżający tramwaj
            sam kiedys byłem świadkiem jak facet chcąc skręcić w lewo po prostu wpakował
            się na tramwaj, mimo iż ten wszelkimi sposobami ostrzegał go, że nadjeżdża :/
            • Gość: aa Re: Tak się składa że w kierowców też celują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 00:28
              Akurat na tym skrzyżowaniu możesz we wspomnianym kierunku wjechać w najlepszej
              wierze na torowisko nie widząc żadnego pojazdu szynowego no horyzoncie a tu ci
              nagle skręci 14 z Rydza-Smigłego i za 10 sekund stoi i dzwoni pół metra od
              fotela pasażera, którego wieziesz. Nie wierzysz - sam sprawdź!
            • Gość: aa Re: Tak się składa że w kierowców też celują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 02:24
              <sam kiedys byłem świadkiem jak facet chcąc skręcić w lewo po prostu wpakował
              się na tramwaj>
              Może niedzielny kierowca, może zaraz po kursie a może zwyczajnie nieuważny. Nikt
              świadomie nie pakuje się pod kilkanaście ton żelastwa. Przykre ale właśnie tacy
              (podobnie jak i ten nieszczęsny pies) padają najczęciej ofiarą Panów
              Motorniczych, których niektórzy tutaj tak bardzo kochają.
        • Gość: nie lubie korbowyc Re: Tak się składa że w kierowców też celują IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.05, 12:57
          Dziwisz sie?
          Przeca tu same korby wzajemnie sie adorujące przesiadują!
          Można zwolnic?
          Można ale po co?

          Ludzie KORBY sa gorsze od taksówkarzy!!!!
          Trzeba wykożystywać sytuacje i miejsca gdzie tramwaj musi ustapić pierszeństwa
          i majestatycznie i powolutku jechac przed korbowym... moze czesc z nich o
          słabszych nerwach po prostu sie przekreci?
          • Gość: J.S. Re: Tak się składa że w kierowców też celują IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 03.12.05, 14:51
            > Przeca

            Jaki gryps

            > tu same korby

            Nie

            > wzajemnie sie adorujące

            Tak sobie tlumacz

            > wykożystywać [...] pierszeństwa

            Naucz sie pisac
        • krzyskup Re: Tak się składa że w kierowców też celują 03.12.05, 23:17
          Tam niestety jest strasznie ślisko na torach. Poza tym niestety, ale facet z
          poloneza wymusił pierwszeństwo. Hamowanie awaryjne tramwaju powoduje bardzo
          często przewracanie się ludzi wewnątrz. Ludzi, za których bezpieczeństwo
          motorniczy odpowiada. Niestety, ze nieznajomość przepisów i brak umiejętności
          korzystania z dróg wykazywaną przez innych kierowców motorowy nie odpowiada. On
          ma brezpiecznie dowieźc ludzi. A zderzenie z kilkadziesiąt razy lżejszym
          samochodem nie jest groźne dla pasażerów. Mniej niż hamowanie hamulczem
          szynowym. To mniej więcej tak, jakbym ja wpadł pięcilotrową butelkę wody. Coś mi
          się stanie? Raczej nie. Ale gdybym w biegu przestał przebierać nogami, zapewne
          straciłbym zęby.
          A dla kierowców mam jedną radę - nie wjeżdżajcie na torowisko, jeżeli wiecie, że
          nie dacie rady z niego szybko się ewakuować. I zrozumcie, że tramwaj trudniej
          zatrzymać niż samochód. Przykład - kiedyś, pomimo hamowania awaryjnego, tramwaj,
          którym jechałem, wyjechał na środek skrzyżowania. Prędkość niewielka, samochód
          już by dawno stanął. Tramwaj w dobrych warunkach też, a tutaj tylko trochę
          pokropiło...

          pzdr,
          krzyskup
    • pawel-strzalka chamstwo motorniczego 06.12.05, 13:38
      Dzisiaj w tramwaju <numer linii i wagonu znany> pewien młody człowiek pociągnął
      hamulec ręczny. Tłumaczył się, że przez przypadek, śmiem twierdzić, że raczej
      nie. Ale nie to jest ważne. Jaka była reakcja motorniczego? Wpadł do wagonu,
      zapytał kto pociągnął hamulec, kiedy chłopak się przyznał, że to on,
      motorniczny... rzucił się na niego, zaczął go szturchać i obijać, zewzwał go od
      k**** i debila. Na odchodne powtórzył tę czynność, bo chłopak "się uśmiechnął".
      Czy tak powinna wyglądać reakcja? Czy w ten sposób buduje się wizerunek
      kulturalnego motorniczego? Czy chamstwem wytępimy chamstwo? :/
    • Gość: S Re: bezduszność motorniczego MPK Łódź - wypadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.05, 00:29
      nie istotne czy to motorniczy czy inny tak czy inaczej nie rozumiem tych ktorzy
      nie widza problemu, ale licze ze jest ich tylko garstka
      obym nigdy nie miala z tym marginesem spoleczenstwa kontaktu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka