marcinlodz
24.11.05, 23:20
Chciałbym opisać wielce bulwersujące zdarzenie którego byłem naocznym
uczestnikiem.
W dniu 24-11-2005 r. w środę o godz. 12.55 w Łodzi na skrzyżowaniu ulic
Gdańskiej i Próchnika motorniczy tramwaju linii 15 o numerze drugiego wagonu
3805, zmierzający w kierunku Chojen z pełną bezwzględnością i premedytacją
przejechał psa. Byłem jednym z licznych świadków tego zdarzenia.
Pies przechodząc przez ulicę został zauważony przez motorniczego, gdyż
tramwaj początkowo zaczął hamować a następnie ( po upewnieniu się że „to był
tylko pies” ) motorniczy przyśpieszył, obcinając psu ogon i tylną łapę.
Wszyscy świadkowie tego zdarzenia byli zszokowani postawą motorniczego, który
nie próbował zatrzymać tramwaju.
Wraz z innymi świadkami tego zdarzenia pomogłem konającemu psu, zabierając go
z ulicy. Świadkowie tego zdarzenia prywatnym samochodem zawieźli konającego
owczarka niemieckiego do lecznicy weterynaryjnej „Pod koniem”. Tam pies
otrzymał pierwszą pomoc i został skierowany do schroniska dla zwierząt.
Niestety finał tego wypadku był dla zwierzęcia tragiczny. Pomimo pierwotnych
dobrych rokowań szczenna suczka zmarła w drodze do schroniska.
Jestem zbulwersowany postawą motorniczego tramwaju. Świadkowie zdarzenia byli
wstrząśnięci tą bezdusznością i mieli łzy w oczach patrząc na cierpienie
suczki.
O zdarzeniu tym poinformowałem MPK Łódź oczekując wyciągnięcia konsekwencji
wobec bezdusznego motorniczego tramwaju.
Proszę Was, napiętnujcie to zdarzenie na swoich łamach. To czego byłem
świadkiem było wielce okrutne i żenujące poprzez postawę motorniczego który
nie uszanował życia zwierzęcia.
Jednocześnie w ten sposób chciałbym wyrazić uznanie i podziękować kilku
anonimowym uczestnikom tego zdarzenia.
Panu który po wypadku wyszedł na jezdnię i stojąc na środku ulicy swoją osobą
ochraniał konające zwierzę przed innymi pojazdami. Z Panem tym wspólnie
znieśliśmy suczkę z jezdni.
Chciałbym podziękować przypadkowym Paniom które zawiozły konającego psa do
lecznicy, oraz wszystkim tym którzy zaangażowali się w ratowanie psu życia i
okazali się nie być tak okrutni jak motorniczy tramwaju linii 15.