brite
27.11.05, 13:48
Mimo wstrętnej pogody wybrałem się obejrzeć dziesiejszą manifestację w pasażu
Schillera.
Manifestantów było znacznie mniej niż widzów, którzy stawili się dość licznie.
Po w miarę dobrych wstępnych merytorycznych przemówieniach rozpoczęło się
sztuczne skandowanie, które zziębnięta gawiedź podejmowała bez większego
zapału, bardziej śmiejąc się z wysiłków organizatorów. Jedynym hasłem noszącym
ślady jakiejkolwiek spontaniczności było "Miasto Tuwima wszystko przetrzyma".
Manifestacja przebiegła bardzo spokojnie, oprócz jednego incydentu: nagle,
poza głównym skupiskiem widzów, doszło do szarpaniny - okazało się, że to nikt
inny jak Kuba Wojewódzki, z okrzykiem "To faszysta, robi mi zdjęcia!" rzucił
się na fotografującego go reportera i razem prawie na mnie wpadli. Zaraz
rozdzieleni zostali przez policyjnych tajniaków, a Wojewódzki wraz z obecną
również Anną Muchą zostali zaprowadzeni do radiowozu. W jednej chwili
fotoreporterzy przestali interesować się manifestacją i oblegli radiowóz.
Sprawa została wyjaśniona, Wojewódzki zadowolony z udanej autopromocji wsiadł
z Muchą do samochodu i odjechał.
Tymczasem manifestacja dogorywała, powtórzono główne powody tego zgromadzenia
i zziębnięty i zmoknięty tłumek zaczął się rozchodzić.