s10in
28.11.05, 13:57
Mamy po 24 lata, wyższe studia i zero w kieszeni. Szczęśliwie nie mamy
długów, bo stypendia naukowe w maksymalnej wysokości 300 zł pokrywały koszty
podręczników i dojazdów na uczelnie, mieszkaliśmy z rodzicami i oni nas
żywili.
Oboje, to cud, mamy pracę. Planujemy małżeństwo, dzieci. Jak prawdziwi
Europejczycy nie uważamy, iż mieszkanie z rodzicami, w 1 pokoju z dwójką
dzieci jest normą. Chcmy być samodzielni, schematycznie zupełnie, chcąc
dwójkę dzieci, jak wiadomo minimalną normą UE jest jeden pokój na jedną osobę
w rodzinie. Normą, nie luksusem. Poszukujemy mieszkania 4-pokojowego,
zaglądamy do ogłoszeń i biur nieruchomości, gdzie ceny za przeciętne
mieszkanie wahają się od 1800zł do 5000zł za metr kw. w stanie surowym.
Ogłoszenie z ceną 1800zł jest jedno, większość pomiędzy 4000 a 5000zł. Uparci
i wytrwali znajdujemy tanie mieszkanie, 2500 za metr kw. Nie jesteśmy
wymagający, znajdujemy najmniejsze dostępne mieszkanie 4-pokojowe, 70 metrów.
70 m po 2500 daje 175000zł. Tyle nie mamy. Idziemy do banku. Punkt pierwszy,
musimy posiadać minimum 20% wkładu własnego, czyli 35000. Zaczynamy
oszczędzać. Pozostałą kwotę możemy wziąć w kredycie, który będziemy spłacać
przez 25 lat po 1200zł miesięcznie.
Musimy dojeżdżać do pracy, w przyszłości zawozić dzieci do przedszkola i
szkoły. Konieczny jest samochód. Jedno auto w rodzinie też nie jest uważane
za luksus, w zasadzie nawet dwa nie są. Ale nie przesadzajmy. O nowym aucie
nie ma co mówić. Auto musi być rodzinne, aby wygodnie mogły podróżować cztery
osoby, dwie w fotelikach, którym można bezpiecznie wszędzie dojechać. Z
torbami pieluch, z nartami, z walizkami. 5-letnie będzie akurat. Maksymalny
okres spłaty kredytu samochodowego to 7 lat, w momencie spłaty auto będzie u
kresu sił. Taki samochód to, jak się okazuje po przeglądnięciu ofert
motoryzacyjnych, koszt około 40000zł, kredyt bez wkładu własnego (oszczędzamy
już na wkład własny do mieszkania), na 7 lat, w równych comiesięcznych ratach
po 750zł.
Po zakupie mieszkania trzeba płacić czynsz 500zł z wliczoną wodą i co, prąd,
100zł i gaz 100zł. Telefon 150zł, internet 50zł. Rezygnujemy z telefonów
komórkowych, to zbędny luksus. Z telewizj kablowej także, i tak na telewizor
nam na razie nie starczy.
Jest mieszkanie, a w nim betonowe podłogi i otynkowane ściany. Czyli trzeba
pomalować, położyć panele podłogowe (parkiet ładniejszy, ale to luksus),
położyć kafle, umeblować. Licząc koszt niedrogich kafli 20zł za metr,
niedrogich paneli 35zł za metr, niedrogich farb i materiałów wykończeniowych.
Kuchenki gazowej, lodówki, pralki, najtańszych talerzy z supermarketu,
szklanek, ręczników, ścierek, niedrogich mebli do samodzielnego złożenia i
licząc na rozliczne talenty umożliwiające samodzielne wykonanie większości
prac, wychodzi 35000. Konieczna pożyczka na 10 lat, rata po 450zł
miesięcznie.
4-osobowa rodzina czasami coś je, w zasadzie nawet codziennie. Jesteśmy
oszczędni, zmieścimy się w 1000zł miesięcznie, w końcu naleśnik czy makaron z
serem to też obiad.
Oboje pracujemy, nie chadzamy do pracy w dresie. Ubieramy też dwójkę dzieci,
rosnących, wiadomo. Nie jesteśmy rozrzutni, ale nawet najtańsza garsonka nie
jest za darmo, ani najtańszy garnitur. Buty też się z czasem rozpadają,
bielizna szarzeje, by nie chodzić w szmatach, skromnie, ale schludnie,
wygospodarować musimy 500zł miesięcznie na ubranie 4 osób.
Dodatkowe koszty utrzymania dzieci to, zależnie od wieku, bądź pampersy i
specjalistyczne kosmetyki, bądź koszty przedszkola, bądź koszt podręczników,
zeszytów i zajęć pozaszkolnych, pozaszkolnych każdym wypadku, na dwójkę
dzieci liczymy skromnie 500zł.
Koszt utrzymania samochodu: benzyna, OC i AC (wymagane przy kredytowanym
aucie), od czasu do czasu jakaś naprawa, wymiana żaróweczki, razem 500zł
miesięcznie. No i ubezpieczenia, po pierwsze wymagane przy kredytowanym
mieszkaniu ubezpieczenie tegoż, ubezpieczenia zdrowotne, gdyż nasz fundusz
nie refunduje np. kosztów rehabilitacji po operacji kolana (jak i wielu
innych rzeczy). Ponadto, zanim dzieci dorosną, to bezpłatnych studiów już nie
będzie, więc trzeba założyć fundusz edukacyjny, choćby najskromniejszy, by
dziecku nie podcinać skrzydeł. Razem 500zł miesięcznie.
Podliczamy koszty normalnego życia – 6300zł miesięcznie.
Nie ma tu wyjazdu na wakacje, prezentów urodzinowych, ani tych pod choinką.
Nie ma wliczonego wyjścia do kina, kolacji w restauracji z okazji rocznicy
ślubu, czy kosztów urządzenia dzieciom przyjęcia urodzinowego. Nie ma
wliczonych wydatków na książki, czytamy pożyczone z biblioteki. Sprzętu
elektronicznego – telewizja i tak kłamie. Magnetofon? Można zanucić pod
nosem. Może dodatkowe, płatne, szczepienia dla dzieci, jak na przykład Hib,
refundowany we wszystkich krajach UE prócz Polski, nie okażą się potrzebne.
Nie mamy zwierzaka (alergia na sierść).
Ciekawostka: do grupy osób najlepiej zarabiających należą osoby z ostatniej
grupy podatkowej, zarabiające ponad 74000 rocznie. To wypada na miesiąc
6167zł. Czyli w naszym kraju każdy mężczyzna mogący ze swojej pensji utrzymać
rodzinę (norma w innych krajach), jest człowiekiem niezwykle majętnym.
A w ch.. z takim krajem!