Gość: Wills
IP: 10.100.4.* / 64.210.241.*
02.10.01, 23:33
Hej,
Wlasnie przeczytalem w Gazecie artykul o dalszym rozwoju wypadkow po pobiciu
przez ochroniarzy Geant'a mlodego chlopaka.
Kilka refleksji :
1- przyrownanie ochroniarzy do zwierzat uraga tym ostatnim, bowiem zwierzeta
raczej nie atakuja bez celu, i jedynie w celu wyzycia sie i zadania bolu.
2- nie jest to pierwszy przypadek (moze najbardziej drastyczny, ale nie
pierwszy), kiedy ochrona supermarketu zachowala sie ... coz trudno znalezc
odpowiednie slowo... dlaczego hipermarkety nic nie robia ?
3- Reakcja dyrektora lodzkiego Geant'a jest zenujaca - kazac zadzwonic
sektetarce do rodzicow pobitego chlopca jest poprostu smieszne...wypadaloby
porozmawiac osobiscie, a jezeli nie mowi sie po polsku (dyrektor jest chyba
Francuzem) stac chyba taka duza siec na zatrudnienie tulmacza...
4- W zwiazku z powyzszym siec Geant stracila jeszcze jednego klienta, czyli
mnie; bez zbednej megalomanii wiem , ze "jedna jaskolka wiosny nie czyni", ale
gdyby tak wiecej ludzi zbojkotowalo sklep, gdzie bija, i nie potrafia z klasa
przeprosic, to moze Geant Polska, albo chociaz Geant Lodz zmusiloby to do
refleksji...
5- Generalnie supermarkety sa potrzebne, ale nie dajmy sie traktowac w nich jak
bydlo.