Gość: Albert
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.02.06, 22:16
Apropos SkyExpress (czy jak inaczej to zwą BlueExpress) była kiedyś taka
firma, której wejście na Lublinek było identycznie (z uporem maniaka)
promowane przez władze lotniska (a konkretnie wówczas Pana Marca). No i też
do Berlina!
A jak to się skończyło proszę przeczytać poniżej:
Życie Warszawy, 16.IX.2003
Tanie latanie za łapówkę
Prezes śląskiej firmy turystycznej Globus oferował łapówkę za wydanie
certyfikatu na przewozy lotnicze. Dokumentu nie zdobył, a sprawą zajęła się
prokuratura.
To jedna z pierwszych spraw, w której oskarżono prywatnego przewoźnika. Boom
na tanie latanie rozpoczął się dwa lata temu. Żeby prowadzić taką
działalność, firmy muszą uzyskać certyfikat z Inspektoratu Operacyjnego
Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Jan M., prezes firmy Biuro Podróży i Usług Globus
w kwietniu 2004 otrzymał zezwolenie na przewozy lotnicze dla swojej firmy.
Koncesja obejmowała przewóz lotniczy pasażerów i towarów w Polsce i Europie
samolotem typu ATR -42, którego baza znajdowała się na lotnisku w Katowicach
Pyrzowicach.
Warunkiem prowadzenia działalności przewozowej było posiadanie tzw.
certyfikatu bezpieczeństwa. Globus sprawdzał inspektor Urzędu Lotnictwa
Cywilnego, który stwierdził, że firma jest nieprzygotowana do przewozów.
Potwierdził to Inspektor Kontroli Cywilnych Statków Powietrznych. Po jakimś
czasie właściciel Globusa powiadomił urząd, że zlikwidował nieprawidłowości.
Po sprawdzeniu okazało się jednak, że wciąż jego firma nie ma szans na
certyfikat. Wtedy Jan M. wziął sprawę w swoje ręce. Pojechał do Waldemara
Królikowskiego, który nadzorował przyznawanie certyfikatów i nakłaniał go do
wydania dokumentu.
Gdy ten odmówił Jan M. położył na biurku gruby plik banknotów 100-złotowych.
Królikowski kazał prezesowi Globusa zabrać pieniądze i opuścić pokój. Potem
powiadomił o próbie wręczenia łapówki prokuraturę i Agencję Bezpieczeństwa
Wewnętrznego.
Wtedy okazało się, że Jan M. korupcyjne propozycje składał Królikowskiemu i
innym pracownikom Głównego Inspektoratu Lotnictwa Cywilnego już rok
wcześniej. Nie była to gotówka, ale zaproszenia na lot inauguracyjny na
trasie Katowice-Korfu-Katowice. Proponował też noclegi w obiektach Globusa na
wyspie Korfu, wyżywienie i ubezpieczenie. Z zaproszenia firmy Globus nikt nie
skorzystał. Podczas przesłuchania Jan M. nie przyznał się do próby wręczenia
łapówki. Prokurator uznał jego zeznania za niewiarygodne. - Akt oskarżenia w
tej sprawie trafił do sądu - powiedział nam Maciej Kujawski, rzecznik
Prokuratury Okręgowej w Warszawie.