Gość: marcin
IP: proxy / 217.207.222.*
25.11.02, 15:15
Witam,
Dzisiaj pierwszy raz lecialem z Lublinka wykorzystujac mozliwosci polaczen
tranzytowych. Bylo dosc sympatycznie, w turbopropie rzucalo mniej (a
wlasciwie wcale...) niz pozniej w 737. Bylo 3 pasazerow, nie wiem jak bylo w
poprzednich rejsach, bo ostatni przestaliscie podawac update ;-) Widok po
starcie rzeczywiscie piekny...
I jeszcze troche o profesjonalizmie pracownikow LOTu w sytuacji pt."Jak
uspokoic zdenerwowanego bojacego sie latac pasazera?" Obie sytuacje w zwiazku
z rejszmi pomiedzy WAW i LHR, ktorymi w ciagu ostatniego roku pare razy
lecialem.
1. Start z Heathrow opozniony o ponad godzine z przyczyn technicznych. W
samolocie juz po starcie, pytam stewardessy, czy usterka byla powazna.
Odpowiedz:"No tak wie pan, wlasciwie to mileismy nie leciec...2
2. Dzis rano na Okeciu, odlot LO281 o 7.50, a o 7.30 oglaszaja, ze z powodu
zlych warunkow atmosferycznych w Londynie lot zostanie opozniony, a nastepna
inforamcja o godz. 8.00. Oczywiscie w zapowiedzianym czasie zero informacji,
w miedzyczasie odbywa sie boarding British Airways (odlot 8.20), ktoremu
widocznie mgla nie przeszkadza ;-) O 8.30 ide do panienki z informacji,
ktora tez nie wie o ktorej samolot odleci, ale gdzies dzwoni i mowi "chyba
jakas usterka" , po czym dorzuca niedbalym tonem "tak, tak, to na pewno
usterka techniczna..."
Moze przeczyta to jakis pracownik narodowego przewoznika i wysunie postulat
szkolenia personelu pokladowego i naziemno-informacyjnego pod katem
psychologii kontaktow z klientami.
Jesli ktos te przydlugie wypociny doczytal do konca, to mgliscie pozdrawiam z
Londynu :-)
marcin