Gość: obywatel
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.03.06, 11:37
SKARGA NA DZIAŁANIA POLICJANTÓW
( pierwszy policjant numer służbowy XXXXXXX, drugi policjant nie podał
swojego numeru służbowego)
W dniu 7-go marca około godz. 19-19.30 za pomocą telefonu komórkowego
dzwoniąc na numer 112 dokonałem zgłoszenia usiłowania dokonania przestępstwa
polegającego na kradzieży samochodu na posesji ul.xxxxxxxxxxx. Na miejsce
wskazane przeze mnie po 15-stu minutach przyjechał radiowóz z dwuosobowym
patrolem. Wyjaśniłem, że próbowano ukraść samochód będący własnością mojej
żony - Fiat 126p zaparkowany na podwórku. Osoby, które próbowały dokonać tej
kradzieży poruszały się Wolksvagenem Transporterem koloru bahama yelow wraz z
lawetą. Osoby te w liczbie około 6-ciu zostały spłoszone przez mieszkańców
posesji. Zostały zanotowane numery rejestracyjne zarówno lawety jak i
samochodu. Numery rejestracyjne tych pojazdów, przekazane przez sąsiadów
miałem spisane na kartce, którą wręczyłem Policjantom z radiowozu.
Policjanci dokonali oględzin stojącego na środku podwórka samochodu z wybitą
szybą i stwierdzili, że to nie jest samochód a złom a osoby próbujące go
zabrać to nie złodzieje a „złomiarze” i jakby go ukradli to nie miałbym
kłopotu. Wyraziłem opinię, że to jaki jest stan samochodu jest sprawą
właściciela samochodu a nie sprawą policjantów oraz że moim zdaniem osoby
próbujące go zabrać przy pomocy samochodu z lawetą to nie „złomiarze” a
przestępcy dobrze przygotowani do złodziejskiego fachu, których należy ścigać
a Policja powiadomiona o przestępstwie powinna dokonać wszystkich czynności
niezbędnych do wykrycia sprawców.
Panowie policjanci poinformowali mnie, żebym się udał na ul.Wysoką do
Komisariatu Policji celem zgłoszenia tej sytuacji, po czym odjechali w
kierunku supermarketu ELEA.
Ponieważ samochód został porzucony przez złodziei na środku podwórka
postanowiłem wraz z synem oraz sąsiadem usunąć go tak aby nie przeszkadzał w
ruchu na podwórku. W tym czasie wymieniony patrol z radiowozu wracając od
strony marketu ELEA w stronę ul.Nawrot zaczął przez otwarte okno radiowozu
głośno relacjonować kolegom z patrolu pieszego przechodzącego obok bramy
posesji moje zgłoszenie wyśmiewając się ze mnie, z całej sytuacji oraz z
mojego zgłoszenia. Ponieważ uczynili to wystarczająco głośno usłyszałem ich
komentarz, który mnie po prostu zdziwił. Wyszedłem z podwórka na ulicę i
zwróciłem się do pieszego patrolu (patrol w samochodzie już odjechał) aby
byli uprzejmi przekazać kolegom prośbę o poważne podejście do mojego
zgłoszenia i nie robienie sobie żartów ze mnie. W ciagu 3-5 minut od tej
rozmowy radiowóz ponownie podjechał na miejsce przestępstwa i policjanci
rozpoczęli represje wobec mnie.
Na wstępie zażądano ode mnie abym zaprzestał usuwania samochodu ze środka
podwórka. Następnie zażądano okazania wszystkich dokumentów zarówno
samochodu, który był przedmiotem próby przestępstwa (wcześniej tego nie
dokonano) i samochodu, którym poruszałem się oraz dokumentów osobistych
(prawo jazdy i dowód osobisty). Zażądano również dokumentów od mojego syna,
który pomagał mi. Dokonano weryfikacji dokumentów za pomocą radiotelefonu.
Następnie poinformowano mnie, że skoro samochód FIAT 126p, którego próbowano
ukraść nie ma ważnego dokumentu OC to zostanie odholowany na parking
policyjny przez tym razem profesjonalną ekipę a nie złomiarzy. Panowie
Policjanci wezwali poprzez krótkofalówkę lawetę. Następnie przystąpiono do
rutynowej kontroli pojazdu, którym przyjechałem tj. volkswagena passata. Nie
widziałem ani w danym miejscu ani w danej sytuacji związku ze zgłoszeniem
dokonanym przeze mnie tym niemniej poddałem się tej kontroli. Zażądano ode
mnie dowodu osobistego, prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego oraz dowodu
opłacenia OC. Wszystkie dokumenty przekazałem. Na pytanie jaki to ma związek
ze zgłoszoną próbą przestępstwa uzyskałem odpowiedź, że przecież chciałem aby
poważnie zajęto się tym zgłoszeniem i Policja to robi w imię zaspokojenia
mojego bezpieczeństwa. Jeden z policjantów stwierdził, że nie posiadam
ważnego dowodu OC i ważnego badania technicznego. Zażądałem oddania mi tych
dokumentów i pomimo braku okularów, których używam do czytania, braku
oświetlenia na podwórku w bardzo słabym świetle latarki policyjnej wskazałem
Policjantom, że okazane przeze mnie dokumenty są ważne, gdzie należy szukać
dat ważności a ubezpieczenie OC należy rozpatrywać łącznie z dowodem wpłaty
drugiej raty (kserokopie dokumentów załączam do skargi). Po uznaniu mojej
racji przystąpiono do dalszych czynności kontroli mojego pojazdu:
kierunkowskazy, oświetlenie, światła stopu, światła awaryjne, oświetlenie
tablicy rejestracyjnej. Sprawność oświetlenia i kierunkowskazów nie budziła
wątpliwości. Zażądano okazania trójkąta ostrzegawczego, apteczki i gaśnicy.
Okazałem zarówno trójkąt jak i apteczkę a gaśnicy nie mogłem odnaleźć gdyż na
podwórku było ciemno. Policjanci stwierdzili, że wobec tego zostanę ukarany
mandatem karnym w wysokości 250 zł za brak posiadanego wyposażenia
obowiązkowego. Ponieważ odmówiłem przyjęcia mandatu policjanci przystąpili do
przesłuchiwania mnie: ( imiona rodziców, nazwisko panieńskie matki, jaki mam
poziom dochodu miesięcznego, czy posiadam konto w banku, co stanowi mój
majątek, gdzie i od kiedy pracuję, gdzie i od kiedy pracuje moja żona, ile
posiadamy samochodów, ile mamy dzieci na utrzymaniu, itd. ) w celu jak to mi
wyjaśniono sporządzenia wniosku do Sądu Grodzkiego. Na część z tych pytań
odmówiłem odpowiedzi, gdyż moim zdaniem policjant nie ma prawa zadawania ich
w takiej sytuacji a wiedza taka w połączeniu z danymi osobowymi, które
wcześniej policjanci poznali grozi bezpieczeństwu mojemu oraz mojej rodziny.
W międzyczasie na podwórku pojawił się mężczyzna, który przyjechał w celu
odholowania Fiata na parking policyjny. Mężczyzna ten stwierdził, że jego
zdaniem pojazd z prywatnego podwórka nie powinien być odholowany z powodu
braku OC. Poinformował mnie, że według jego wiedzy, zgodnie z przepisami tego
typu działania podejmuje się wobec pojazdów będących w ruchu i nie
posiadających ubezpieczenia OC lub też zaparkowanych w niedozwolonych
miejscach lub też porzuconych albo stwarzających zagrożenie dla ruchu. Żadna
z tych sytuacji nie odpowiadała sytuacji bieżącej tym bardziej, że razem z
synem byliśmy w trakcie usuwania samochodu ze środka podwórka. Mężczyzna ten
usiłował przekonać do swoich racji policjantów. Patrol rozpoczął konsultacje
za pomocą radiotelefonu próbując na siłę znaleźć podstawy do odholowania
mojego pojazdu. Wielokrotnie mimo wskazówek podawanych przez panią
udzielającą im odpowiedzi za pomocą radiotelefonu starali się namówić ją do
wydania opinii pozwalającej odholować mój samochód. Ostatecznie pani
kategorycznie oświadczyła, że nie ma żadnych podstaw do zabrania mojego
pojazdu na parking policyjny.
Mężczyzna, który przyjechał z lawetą do odholowania, zapytany przeze mnie
czy coś płacę za jego przyjazd powiedział, że za ten przyjazd ja nie płacę
tylko płaci Policja bo to Policja go wezwała.
W ciągu tych konsultacji, w ciemnościach podwórka, zdenerwowany zarówno próbą
kradzieży jak i podejściem policjantów do tej sytuacji oraz do mojej osoby,
przy mrozie –10 stopni, nadal szukałem w moim samochodzie gaśnicy, o
posiadaniu której byłem przekonany. Odnalazłem ją pod siedzeniem kierowcy i
okazałem patrolowi. Policjanci oświadczyli, że okazana przeze mnie gaśnica
nie posiada unijnej homologacji i zadali mi pytanie czy przyjmuję mandat 250
zł czy jednak decyduję się na sprawę w Sądzie Grodzkim. Poinformowali mnie
również, że nie mam prawa poruszać się dalej samochodem, którym przyjechałem
bo nie posiadam wymaganego przepisami wyposażenia i w takiej sytuacji na
pewno mnie zatrzymają po wyjeździe z bramy i odholują mój samochód na parking
policyjny lub zatrzymają mi dowód reje