mateo31 23.12.02, 10:52 W młodości często przesiadywałem sobie na dachu wieżowca paląc fajeczki. teraz jak o tym pomyślę to od razu pocą mi sie ręce. Robiliście jakieś równie głupie rzeczy, których już nigdy więcej nie zrobicie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aard Przepraszam, ale nia łapię 23.12.02, 11:23 A co w tym, co robiłeś jest głupiego, bądź niebezpiecznego? Odpowiedz Link Zgłoś
mateo31 Nio może teraz złapiesz:)))))) 23.12.02, 12:19 Właśnie głupie było to że było niebezpieczne. W każdym bądź razie dla mnie wówczas 10-12 latka siedzącego sobie na krawędzi wieżowca ( może wcześniej się niedokładnie wyraziłem ) z nóżkami fajtającymi w powietrzu. Tak przy okazji to sobie myślę że wcześnie zacząłem popalać:(((( **************************************** Za niedługo w tym miejscu pojawi się sygnaturka. [pozdrowionka] Odpowiedz Link Zgłoś
aard Krawędź 23.12.02, 12:24 Zbioru. No cóż, teraz wszystko jasne :-)))) Ja tam do tej pory to lubię. Często zdarzmi się nawet POZA krawędzią wisieć. I uwielbiam to, nie ma to jak trochę luftu pod d...! (Mówimy na to "lufa"). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łażej Re: Zrobiłem coś i już więcej nigdy IP: *.retsat1.com.pl / 172.16.46.* 24.12.02, 19:06 W łazience stała butelka, z jak mi się wydawało, naftą. Nalewałem więc trochę naty do zlewu, podpalałem, patrzyłem jak płonie, zalewałem wodą, by zobaczyć jak płonie na wodzie itd. Dopiero pewnego dnia okazało się, że to nie była nafta, lecz benzyna. Na szczęście wiedzy tej nie posiadłem przez nagłą eksplozję, bo w takim razie chyba bym sobie już nie połaził. Ehhhh, było blisko. Odpowiedz Link Zgłoś
ixtlilto Re: Zrobiłem coś i już więcej nigdy 24.12.02, 22:41 Zakręcałam włosy na grzebień. Żeby się kręciły. NIGDY WIĘCEJ! Odpowiedz Link Zgłoś
med_max Re: Zrobiłem coś i już więcej nigdy 25.12.02, 11:12 Mieszkałem w Ostródzie.Gdy ruszały wiosenne lody, moją ulubioną zabawą było przeskakiwanie na drugi brzeg Drwęcy, gdy 3-4 kry ustawiły sie w jednej linii. Lubiłem też zakładać się z kolegami kto "wykręci" więcej salt z wieży w COSTiW w Giżycku lub równie sympatyczna zabawa- stawaliśmy na pomoście i przesuwając się o jedną deskę w kierunku brzegu, skakaliśmy na "główkę".Szorując brzuchem po piasku, udawało się skoczyć na głębokości ok. 20 cm. Żyję na szczęście. Bez odwagi nie ma chwały. I to bedzie moja nowa sygnaturka:) Odpowiedz Link Zgłoś