aric 30.12.02, 13:54 Dziś jestem na urlopie.:) A jednak nie bardzo na urlopie. Beze mnie firmie grozi zawalenie.:) Więc siedze sobie w dniu urlopu mojego i pracuję.:) Zmieniacie się czasem w pracoholików.:)) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aard [PRV] A jak zdrowie? 30.12.02, 14:42 Wydobrzałeś już? Justyna dziękuje za pozdrowienia, przekazuje wzajemne. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: [PRV] A jak zdrowie? 30.12.02, 14:47 Zdrowie lepiej chociaż nie najlepiej, ale poprawa wyraźna.:) Wypijcie wszyscy wraz za zdrowie moje, twoje, wasze i niech sklepy monopolowe wreszcie opustoszeją w ten dzień.:) Odpowiedz Link Zgłoś
hanya Re: Powoli zamieniam się w pracoholika:) 30.12.02, 14:46 aric napisał: > Zmieniacie się czasem w pracoholików.:)) Chyba raczej w obiboków... Dzisiaj pobijam rekord nieróbstwa, niedługo chyba wpadnę w depresję z tego nicnierobienia. Przykra sprawa raczej, jak człowiek tak bezproduktywnie marnuje tyle godzin dziennie... pozdrawiam, hanya Odpowiedz Link Zgłoś
pijaw Pracoholizm - epidemią? 12.01.03, 21:46 Umówiłem się dziś z qmplem na browar. Dzwonię do niego i pytam "Stary, kiedy dojedziesz?" a on na to: "Eee... wiesz nic z tego, jestem w pracy, tak wypadło"... Nie byłbym tak zdesperowany, gdyby nie to, że z nim się na piwo wybieramy od października, a tu ciągle to samo... NAWET w niedzielę!!! Gdzie on pracuje??? Pługiem jeździ???? pijaw_markotny_bo_napruty_na_smutno :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruda Re: Pracoholizm - epidemią? IP: *.widzew.net / *.tvsat364.lodz.pl 12.01.03, 22:15 A propos pługu... przez ten cholerny traktor z szuflą który udaje odśnieżarkę znów tej nocy pewnie się nie wyśpię :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dos Mollendos Re: Pracoholizm - epidemią? IP: 212.191.74.* 13.01.03, 16:47 Jak Powiedział Dos Mollendos: Dziś albo jezdeś masochista, albo bezrobotny. W Polszie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zola Re: ja już sie zmieniłam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.03, 21:35 niestety. Wczoraj jednak postanowiłam z tym walczyć. Wyszłam więc przepisowo o 16 ( z wyrzutami sumienia) i ... wzięłam sobie prace do domu... bo w domu to przeciez nie jest praca. Tez byłam na urlopie. Na narty pojechałam na Słowację. komórkę nosiłam ze sobą jakby co tylko. Dzwoniła jak opetana, a mnie na szczeście nie było tylko 3 dni. I tak po powrocie musiałam wszystko odkrecać, z wzywaniem informatyka i serwisu do faxu włącznie. Odpowiedz Link Zgłoś
pijaw tak a propos: 15.01.03, 09:03 dostałem emalią od qmpla o którym wspominałem parę postów wyżej: I LOVE MY JOB I love my job, I love the pay, I love them more and more each day. I love my boss, he is the best, and I love his boss and all the rest. I love my office and its location. I hate to have to go on vacation. I love my furniture, drab and gray, and piles of work that grow each day. I love the overtimes - my family can wait- I don't even care that for them I never get paid. I love the printers which will not print, and love the phones which just ring and ring. I think my job is really swell, there's nothing else I love so well. I love my computer and its software- I hug it often, though it won't care. I love each program and every file. I'd love them more if they worked a while. I am happy, I am, I am, I am the happiest slave in the firm, I am. I love my job, I say it again. I even love those friendly men. Those friendly men who've come today In clean white coats and took me away!!! Ku rozwadze :-) pijaw_pracoleniwy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
hm` Re: Powoli zamieniam się w pracoholika:) 15.01.03, 22:24 Hm. Arik to powazna sprawa. Wydaje mi sie, ze powinienes sie leczyc. W Polszcze to wrecz aberacja czy jak to sie tam pisze. Lecz sie Arik lecz.. pozdr. hm` Odpowiedz Link Zgłoś
pijaw I znów emalia od pracoholika :-) 19.01.03, 01:38 > Bóg dał nam Paryż, Wenecję i zegary art. deco. Dał nam poziomki, > zamglone świty za oknem kawiarni, dał nam Tomasza Manna oraz Prousta, > a także wrzosowiska Irlandii oraz wymyślił bilard i nastolatki i tysiąc innych > rzeczy takich jak..... wodospady, "Boską Komedię", fajki, wiersze Rilkego, > ulice wysadzane platanami na południu, amerykańskie samochody > z lat czterdziestych, pióra Mont Blanc, przewodnik po Grenadzie oraz cognac, > gin i whisky, tequille i bordeaux... Dał nam spojrzenia przebudzonych dzieci, > entuzjazm psich ogonów witających nas za każdym razem tak samo wiernie, > pokazał nam Wielki Kanion i wschody słonca, nauczył wąchać kwiaty i kobiety... > a to wszystko nie po to przecież, żebym q...wa siedział w pracy po 12 godzin > jak jakiś, za przeproszeniem, pojebany baran !!! Odpowiedz Link Zgłoś