Dodaj do ulubionych

Toczę zażarty spór

06.01.03, 17:18
jest to spór toczony na jednym z renomowanych portali literackich. "Szefowie"
moim zdaniem roszczą sobie prawo do tworzenia nowych definicji w literaturze
i poezji. Oto próbka:

Oni:))
Rym i rytm to niestety nie wszystko. Poza tym ja już bym wierszy miłosnych
nie ryzykował. Właśnie się wszyscy z nich otrzepujemy
Ja:
A ja bedę ryzykował, dopóki będę kochał. Kto chce niech się otrzepuje / i nie
kocha/. Skoro liryka przetrwała wieki,skoro Safona ustąpiła miejsca Heinemu,
Szekspirowi a ci z kolei Cwietajewej, Frostowi, to jestem spokojny o losy
liryki. Twoje otrzepywanie prawdopodobnie nie ma zadnego znaczenia:))
Przy okazji przepraszam za zbyt nerwową reakcję ale to jeszcze jedno moje
hobby. Sztuka prowadzenia sporów:))
Fakt, że się wzajemnie popieracie i tworzycie jakieś małe niby lobby
poetyckie, nie jest żadnym argumentem przeciwko liryce a tym bardziej
przeciwko sztuce rymotwórczej. Będe wdzięczny za wskazówki Szymborskiej i
Miłosza, jeśli takimi dysponujesz aby nie liryzować i nie rymować:)) Ja będę
pisał duszą a nie rozumem, co najwyżej do szuflady /przy zbyt nasilonej
krytyce/:))))))))

Oni:
Lobby towarzyskie to może Pan sobie znaleźć w nieszufladzie. Tu to nawet
osobiście nikogo nie znam i łatwo zauważyć, że raz się tu zgadzają
komentatorzy a raz kłócą. A jeśli gdzieś jest jakiś głos wspólny to na pewno
nie wynika on z wzajemnej umowy czy długoletniej znajomości.

Czy sądzi Pan kochany, że Heine czy Szekspir (ten drugi zwłaszcza) pisali
duszą. Takimi romantycznymi bzdetami to się Heinemu i Mickiewiczowi i nnym
romantykom udało zatruć rozumy aż po dziś dzień i ludziska powtarzają to
wierząc, że cokolwiek piszą jest wartościowe, bo z duszy wypływa.Przecież i w
Pana tekstach widać pracę i rozum. Niechże Pan zatem tych romatycznych
farmazonów z taką otwartością nie powtarza. Pozdrawiam.

A jeśli chce Pan wskazówek Szymborskiej i Miłosza to proszę - wystarczy ich
uważnie poczytać. Zapewniam, że wskazówek znajdzie Pan sporo. Miłosz nawet
podręcznik historii literatury napisał (jaki jest taki jest, ale jego).

Ja:
"Romantyczne farmazony", "romantyczne bzdety"- cóż ja słyszę. Panie Łukaszu,
proszę o litość!:) . "Panie kochany", może pan sobie znaleźć", to chyba
argumentacja z nielirycznego koszyka? Tak, Proszę Pana /kochanego rzecz
jasna:)/ Heine pisał duszą. Oto próbka :"Me serce jest jak morze, ma burze i
pływy swe i wiele pieknych pereł na jego leży dnie". Jeszcze coś. Na życzenie
oczywiśćie służę.
Teraz mam dla Pana coś o romantycznych bzdetach. To fragment eseju Hessego "O
duszy". Mam nadzieję, że nie podsumuje go Pan tak jak Szekspira i Heinego:
"Twa dusza szuka innych dróg, a jeśli ona na czymś źle wychodzi, jeśli jej
kosztem zbijasz sukcesy, to i dla ciebie nie rozkwitnie
szczęście. "Szczęście" odczuwać bowiem może jedynie dusza, nie umysł, nie
brzuch, głowa czy sakiewka. Tak tedy, nie ma co długo myśleć, nie ma co długo
mówić; aż prosi się, by przytoczyć tu słowa, w których wszystkie te myśli już
dawno temu do końca zostały przemyślane i ujęte. Wypowiedziane przed wiekami
należą do tych nielicznych słów wyrzeczonych przez człowieka, które są
bezczasowe i wiecznie nowe:
"Co za korzyść odniesie człowiek, choćby wszystek świat zyskał, a na swej
duszy szkodę poniósł?"'.
Z pozdrowieniami Med / z zatrutym rozumkiem:)/

Oni:
Heinego mi cytować nie trzeba, bo znam go świetnie. Kiedy lat naście miałem
należał do moich ulubionych poetów, potem się coraz bardziej miałkim zdawał,
aż wreszcie zachwycać począł jedynie pstrokatym płaszczem romantycznej
rutyna. I z wielkiego zachwytu jedynie miłość do kilku ballad i motywów
pozostała.

A to, że Heine napisał: "Me serce jest jak morze, ma burze i pływy swe i
wiele pieknych pereł na jego leży dnie" bynajmniej nie oznacza, że duszą to
napisał. Napisał o sercu nie sercem, nawet jeśli wierzył czasem, że inaczej
bywa. Widać, że te wersy z pióra same nie spływały, ale że rozum je szlifował.

No i piękny kawałek Hessego. A słyszał Pan o duszy rozumnej? (to tak
nawiasem). Ja o poezji a Pan o szczęściu. Gość filozofuje, żongluje filozofią
i biblią, wiedzę prezentuje - przecie nie duszą esej o duszy napisał. A, że o
myśl i o rozum mu chodzi, a nie czcze natchnienie jedynie najdobitniej własne
jego słowa dowodzą: "przytoczyć tu słowa, w których wszystkie te myśli już
dawno temu do końca zostały przemyślane i ujęte" - podkreślmy "przemyślane"
i "ujęte".

A używanie rozumu przy pisaniu nie jest jeszcze szkodą na duszy. Czyż nie?

Gdby natomiast pogrzebać w licealnym podręczniku do romantyzmu to znalazłoby
się kilka manifestów filozoficznych wybitnych niemieckich filozofów, które
duszą i natchnieniem pisać nakazują. Tylko, że i Goethe i Mickiewicz i Heine
i Krasińcki i Słowacki pierwej cześć rozumowi i wiedzy oddali gromadząc ją
obficie i potem równie obficie wykorzystując, pierwej honor warsztatowi
oddali, żeby natchnienie znalazło naczynie stosowne, w którego kształtach
mogło zachwycać. Spójrzmy nawet na Wielką Improwizację (ponoć dzieło tylko
ducha, serca i natchnienia) - jakże rozumnie dla niech Mickiewicz "Dziady"
całe skonstruował, aby nie przeminęła bez echa jak dźwięk osobistej buty i
egzaltacji - uczynił ją jedynie elementem, w jakże skomplikowanej,
wieloznacznej i mistrzowsko (rozumnie) zaplanowanej strukturze.

I co odpisać? Dusza, czy rozum?:))

Obserwuj wątek
    • markiza_de_kotlet_mielony Re: Toczę zażarty spór 06.01.03, 17:24
      Bez zapoznania z tematem...
      Bo wychodzę...

      Napisz rozumna dusza:)))

      Albo poczekaj...
    • Gość: markiza de Re: Toczę zażarty spór IP: 80.50.21.* 06.01.03, 18:21
      med_max napisał:

      A słyszał Pan o duszy rozumnej? (to tak
      > nawiasem).

      Acha to już im tego nie pisz:)


      > żeby natchnienie znalazło naczynie stosowne, w którego kształtach
      > mogło zachwycać.

      Sami sobie odpowiedzieli...

      Właśnie ! NATCHNIENIE...czyli jednak dusza,
      " naczynie w którego kształtach mogło zachwycać" - czyli ,że zachwyca właśnie
      dusza...nie rozum...

      To tak jak z obrazami...rozum moze stworzyć jedynie ramy, w których ten obraz
      lepiej wygląda, ale rzeczywistą treść, wartość( szeroko pojetego obrazu -tzn.
      wraz z ramami) stanowi sam obraz - dusza...




      • Gość: markiza de Re: Toczę zażarty spór IP: 80.50.21.* 06.01.03, 18:43


        > A słyszał Pan o duszy rozumnej?

        albo napisz...

        o właśnie o "duszy rozumnej" a nie o "uduchowionym rozumie"


    • med_max Ciąg dalszy sporu... 07.01.03, 20:52
      To ja im słowami Miłosza:

      "A może właśnie wartość komunikacji pomiędzy ludźmi polega na przyznawaniu się
      do własnych ograniczeń, które w sposób tajemniczy są wspólnymi ograniczeniami
      wielu...".Co polecam Pana / i swojej / uwadze"
      Targany burzami niepokoju, czy aby moja ocena jest słuszna, poddałem problem
      duszy rozumnej do rozwagi w pewnej grupie dyskusyjnej
      Oto wynik /dzięki Markiza:)/:
      "żeby natchnienie znalazło naczynie stosowne, w którego kształtach
      mogło zachwycać..."
      Głos Forum: Sami sobie odpowiedzieli... Właśnie ! NATCHNIENIE...czyli jednak
      dusza," naczynie w którego kształtach mogło zachwycać" - czyli ,że zachwyca
      właśnie dusza...nie rozum...
      To tak jak z obrazami...rozum moze stworzyć jedynie ramy, w których ten obraz
      lepiej wygląda, ale rzeczywistą treść, wartość( szeroko pojetego obrazu -tzn.
      wraz z ramami) stanowi sam obraz - dusza...
      " A słyszał Pan o duszy rozumnej? "
      Głos Forum: o właśnie o "duszy rozumnej" a nie o "uduchowionym rozumie"
      Ale oczywiście poezja to nie matematyka

      A oni na to:

      Jeśli zachwyca dusza rozumna to swoją rozumnością między innymi zachwyca.
      Ale nie w tym rzecz. Poddaję tu myśl stosowną do romantycznej wiary. Żeby
      pamiętać o rzemiośle, wiedzy itd. bo ta dusza się nie objawi. A poezja równie
      mocno z różnych źródeł i różnej wiary poetów bije, ale wiara nie może
      przysłonić tego by język był giętki, by odpowiednie (także dla epoki) dać
      rzeczy słowo.
      Piękne słowa Miłosza. Daj Boże, żeby częściej sam o nich pamiętał. A zwróćmy
      uwagę, że mówi te słowa ktoś, kto rad współczesnym bardzo dużo daje i prawo do
      ferowania wyroków z wielką mocą sobie uzurpuje, szkody tym jakoś wielkiej i
      kulturze i współczesnym nie czyniąc. A wielu komentatorów fabrycznych właśnie
      tym tropem idzie - dyskutując z autorami i wskazując na rzczy, których właśnie
      nie rozumie, dla których istnienia szuka racji.
      No to pozdrawim serdecznie.

      To ostatnie zdanie utwierdza mnie w przekonaniu, że niekoniecznie mają rację.
      Wszak zdania w języku polskim nie zaczyna się od "No" / a to absolwent
      polonistyki tak ze mną polemizuje:))

      I co Wy na to? Co ty na to Markiza?

      • Gość: Markiza de Kotlet Re: Ciąg dalszy sporu... IP: 80.50.21.* 07.01.03, 21:13
        med_max napisał:



        > Jeśli zachwyca dusza rozumna to swoją rozumnością między innymi zachwyca.

        Ale jednak dusza ?!
        DUSZA swoją rozumnością...

        Jeszcze by można poruszyc problem niezgodności duszy z rozumem, ale byś Im
        chyba za bardzo zamieszał...widać,ze nie sa w stanie pojąć...

        > Ale nie w tym rzecz. Poddaję tu myśl stosowną do romantycznej wiary. Żeby
        > pamiętać o rzemiośle, wiedzy itd. bo ta dusza się nie objawi.

        "Gdzie człowiek co z mej pieśni całą myśl wysłucha?"
        Objawi sie...tylko czy ktos taki jak Oni beda mogli to dostrzec...wysłuchać
        całą myśl ?
        • med_max wkrótce kolejne odcinki:) n.txt 07.01.03, 21:15

        • Gość: Markiza de Kotlet Re: Ciąg dalszy sporu... IP: 80.50.21.* 08.01.03, 14:34

          > "Gdzie człowiek co z mej pieśni całą myśl wysłucha?"
          > Objawi sie...tylko czy ktos taki jak Oni beda mogli to dostrzec...wysłuchać
          > całą myśl ?

          Wiesz, mam nadzieję ,ze tego nie napiasałeś...po zastanowieniu...poległbyś na
          tym bardzo szybko, bo to by przerobili zaraz na swoje potrzeby...
          Jeszcze cos napiszę, ale teraz wychodzę...to później
    • med_max I kolejny admin-poeta na mnie napadł:) 07.01.03, 21:24
      Bardzo pouczajaca polemika. Więcej takich. Problemem jest tylko, iż znacznie
      przerasta poziomem wiersz, którego ocena stała się jej zarzewiem.

      I moja odpowiedź:
      Zdaję sobie sprawę z niskiego poziomu wierszyka. Powstały w bardzo długiej
      kolejce w PKO /jak to na przełomie roku/.
      Zachęcony życzeniami, spróbuję "ponad poziomy" wzlecieć, tak aby co najmniej
      dorównać poziomem polemice.
      • Gość: Markiza de Kotlet Re: I kolejny admin-poeta na mnie napadł:) IP: 80.50.21.* 08.01.03, 14:26
        Znalazłam fajny fragment: Miłosz o Iwaszkiewiczu

        "...żródła wierszy u Jarosława były znacznie bardziej tajemnicze i ta
        tajemniczosc czaiła się ZA SŁOWAMI, NIE W SŁOWACH, zwykle za prostych,żeby ją
        przekazać..."


        Mozna tego uzyć w polemice, po odpowiednim przerobieniu...tzn. nie koniecznie
        wspomnij o Iwaszkiewiczu...po prostu uogólnij to...
    • Gość: lidka Źródła natchnienia IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.01.03, 19:15
      Z przemówienia wygłoszonego przez Szymborską na uroczystości rozdania Nagrody
      Nobla.
      "(...)Wspomniałam o natchnieniu. Na pytanie, czym ono jest, jeśli jest, poeci
      współcześni dają odpowiedzi wymijające. Nie dlatego, że nigdy nie odczuwali
      dobrodziejstwa tego wewnętrznego impulsu. Przyczyna jest inna. Niełatwo
      wyjaśnić komuś coś, czego się samemu nie rozumie. Ja także pytana o to czasem,
      istotę rzeczy obchodzę z daleka. Ale odpowiadam w sposób taki: natchnienie nie
      jest wyłącznym przywilejem poetów czy artystów w ogólności. Jest, była, zawsze
      będzie pewna grupa ludzi, których natchnienie nawiedza. To ci wszyscy, którzy
      świadomie wybierają sobie pracę i wykonują ją z zamiłowaniem i wyobraźnią.
      Bywają tacy lekarze, bywają tacy pedagodzy, bywają tacy ogrodnicy i jeszcze
      setka innych zawodów. Ich praca może być bezustanną przygodą, jeśli tylko
      potrafią w niej dostrzec coraz to nowe wyzwania. Pomimo trudów, porażek ich
      ciekawość nie stygnie. Z każdego rozwiązanego zagadnienia wyfruwa im rój nowych
      pytań. Natchnienie, czymkolwiek ono jest, rodzi się z bezustannego "nie wiem"
      (...) Wolno mi więc powiedzieć, że wprawdzie odbieram poetom monopol na
      natchnienie, ale i tak umieszczam ich w nielicznej grupie wybrańców losu."

      Jak widać, żadna to ujma powiedzieć "nie wiem" :-)
      • Gość: amelia Re: Źródła natchnienia IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.01.03, 19:29
        Markizo, jeśli chodzi o poezję i istotę procesu twórczego, większym autorytetem
        [niż Iwaszkiewicz] jest zapewne Gałczyński:
        "Moja poezja to jest noc księżycowa,
        wielkie uspokojenie;
        kiedy poziomki słodkie są w parowach
        i słodsze cienie.
        (...)
        Moja poezja to są proste dziwy,
        to kraj, gdzie w lecie
        stary kot usnął pod lufcikiem krzywym
        na parapecie"

        Ale także T. Różewicz, który pisał:
        "poetą jest ten który pisze wiersze
        i ten który wierszy nie pisze

        poetą jest ten który zrzuca więzy
        i ten który więzy sobie nakłada

        poetą jest ten który wierzy
        i ten który uwierzyć nie może (...)


        Pozdrawiam miłośników poezji... niezależnie od tego, czy wypływa ona z
        natchnienia, czy też jest rezultatem wysiłku intelektualnego. :-)
        amelia
        • Gość: lidka Re: Źródła natchnienia IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.01.03, 19:44
          med_max nie daj się pożreć żarłocznym i bezdusznym racjonalistom ;))
        • med_max Przykładają nam równo! 10.01.03, 20:40
          Słuchajcie! Otóż Oni /tak ich sobie nazywam:)/, napisali fraszkę wyśmiewający
          rolę duszy w tworzeniu poezji. Oto on wraz znotką autora i jego kolesia
          admina_poety:

          Napotkało raz poetę dziewczę
          Mistrza konań misternych i natchnień
          Namiętności lubieżnych
          I zachwytów bezbrzeżnych
          Tak misternych, że co wiersz to Otchłań

          Pyta dziewczę cokolwiek zmieszane
          Czy Mistrz słyszy szept deszczu miłosny
          Jego miękki aksamit
          Ten emocji dynamit
          Jak kochanków spełnienie radosny

          Mistrz wyraźnie się zmienił na twarzy
          W strugach wody znajdując natchnienie
          Się podrapał w łysinę
          Jakby dojrzał dziewczynę
          I powiedział: No, fakt, kurwa! Leje


          Wyjaśnić muszę, iż w czasie mojego pastwienia się nad wierszem Grendela myśl mi
          wpadła do głowy takowa. Piszemy my górnolotnie o jakichś wschodach słońca,
          lasach cienistych, upojnych ekstazach na łonie natury, raju! A był kto kiedy o
          wschodzie słońca w cienistym lesie? Zapewniam, że miejsce do ekstazy kiepskie.
          Fakt, że ukochana przydałaby sie wtedy bardzo, głównie z tego powodu, że ma
          termos i kanapki, których człowiek cokolwiek zapomniał. Skąd ta uporczywa
          skłonność do upiększania i idealizowania wszystkiego, co się rusza i to jeszcze
          zaocznie!? Nie można to po ludzku pisać! Świt-zimno, noc-ciemno, deszcz-mokro
          itd. :-)


          Notatka: Powinno to być w innym dziale niż poezja, ale do poetów to przecie.
          Jeszcze by któremu z adresatów w dziale satar i zabaw literackicich umknęło. A
          tak to może wpadnie to w ręce i tym, co tylko wzruszeń i wzdychań szukają.
          Naści słowiczki liryczne. Nasyćcie się a śmiejcie się głośno z siebie samych.
          To oczyszcza, zwłaszcza z balastu egzaltacji.

          Nie mogłem tego tak zostawić i idąc za głosem niezrównanych forumowiczów
          /:)***/, napisałem im tak:

          Bardzo zgrabnie napisany wierszyk i bez aronii...;), zasłużył na te dwie
          gwiazdki. Jako niepoprawny słowik- wzdychacz, pozwolę sobie jednak /z tego
          miejsca / nie zgodzić się z opinią autora dotyczącą brzydoty świtu. Mało
          tego... Sprowokowany takim strywializowaniem świtania, napisałem nędzny niby-
          wiersz protest. Oto on:

          Za horyzontem wstaje świt...
          Powoli z mroku wydobywa kształty
          Czernie rozjaśnia szarością,
          Dodaje szczegóły
          Kolejnymi płomykami zapala chmury
          dachy domów i drzewa
          Rozpromienia łąkę diamencikami rosy...
          Nagle w jednej chwili na ziemię spada błękit!
          Ręka niewidzialnego malarza
          chlapie pędzlem na prawo i na lewo
          Kwiaty w ogrodzie zaskakują się kolorami
          Fiolet! Czerwone złoto! Róż!
          Kwiaty polne ścigają się odcieniami
          Niebieszczą się ptaki
          Cały las śpiewa!
          Gwar, gwar niesłychany!
          I już, świat lśni w słońcu jak klejnot...

          Tym samym przemyciłem sprytnie Niezwykle Cienki Wiersz na stronę główną:)
          Przy tym całym natrząsaniu się nad poezją liryczną /proponuję usunąć ten dział
          z portalu Fabrica Librorum!:) / warto przywołać słowa Gałczyńskiego :
          "Moja poezja to jest noc księżycowa,
          wielkie uspokojenie;
          kiedy poziomki słodkie są w parowach
          i słodsze cienie.
          (...)
          Moja poezja to są proste dziwy,
          to kraj, gdzie w lecie
          stary kot usnął pod lufcikiem krzywym
          na parapecie"

          Ale także T. Różewicza, który pisał:
          "poetą jest ten który pisze wiersze
          i ten który wierszy nie pisze

          poetą jest ten który zrzuca więzy
          i ten który więzy sobie nakłada

          poetą jest ten który wierzy
          i ten który uwierzyć nie może (...)

          Jak radzi mi pewna tajemnicza Amelia, pozdrawiam miłośników poezji...
          niezależnie od tego, czy wypływa ona z natchnienia, czy też jest rezultatem
          wysiłku intelektualnego. :-)
          Dzięki Lidko i Amelio, zobaczymy co nam odpiszą, bo to teraz przecież wspólna
          już sprawa:))
          by coninued...



          • Gość: Amelia Re: Przykładają nam równo! IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.01.03, 21:22
            Oczywiście, że teraz to już wspólna sprawa. Zatem..."szable w dłoń!!!".
            Pozdrawiam i wracam do źródła natchnienia mego ;-))
            • Gość: lidka Re: powiewy westchnień o poranku :) IP: *.vline.pl 10.01.03, 22:27
              med nie zapuszczaj się w głąb lasu, szczególnie o wschodzie słońca, bo się
              zagubisz albo utopisz w porannej rosie i przewróci Cię powiew westchnień Twoich
              wielbicielek ;)
              • Gość: amelia Re: powiewy westchnień o poranku :) IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.01.03, 23:47
                Drogi med_maxie!
                Myślę, że ostatnim argumentem przeciw bezdusznym wyznawcom rozumu będzie silny
                powiew westchnień sporej rzeszy Twoich forumowych wielbicielek :-))[do których
                i niżej podpisana być może dołączy;-)]

                [Dla "domyślnych" dodam, że powalająco zadziała siła uczuć, a nie efekt uboczny
                paradontozy :-)]
                Pozdrawiam lirycznie...
                amelia
    • med_max To będzie koniec... 11.01.03, 18:34
      Ich albo mój. Znów mnie wpienili na max.
      Dali gwiazdkę takiemu wierszowi:
      "szarpnęło bólem
      zgrzytnęło zdziwieniem
      zacięło się
      zatrzymało
      ruchliwa gromadka ludzi
      w zielonych fartuchach
      próbuje naprawiać
      ratować
      robią co w ich mocy
      (składali kiedyś przysięgę panu H)
      wykonując niezliczone ważne czynności
      nie widzą że
      ona już spakowana
      gotowa do drogi
      siedzi spokojnie na ławeczce czasu
      czeka z uśmiechem na Światło w tunelu
      wraca z nim do Domu"

      Sam wiersz nieczego sobie, piszęę im że zgrabnie napisany i "ładniusi" ale że
      jak kogoś boli, to się nie uśmiecha a oni mi na to, że usmiech to już po
      śmierci ma miejsce i że zbyt dosłownie to odczytuję. Ale wkurzyło mnie to
      wydziwianie. Wolę być bliżej życia. zatem ripostowałem tak:
      Tam nie ma nic...
      ostatnią ławeczkę wyniesiono dawno temu .
      Jest tylko ziejące oparami bagno
      i piszczący człowieczy smutek.
      Niebo już dawno nabrzmiało aswaltową czernią.
      Najstarszy grób, na którym leżą kwiaty, to ten z 1863 roku,
      Innych nie pamięta nikt...
      Dlaczego mist szukać uśmiechu w dzisiejszym dniu, szukamy go w twarzach dawno
      rozmytych przez jesienne deszcze..?

      Znam ja taką jedną ławeczkę:

      ""Cieplutko, wiosna, południe
      Ławeczka, próżniactwo boskie
      Myśli rozigrane cudnie
      W jakieś koziołki szelmoskie..."

      Zrobiłem coś jeszcze. Wrzuciłem im na ichniejsze forum taki wiersz:

      "Ptak w gałęziach topoli.
      - I co dalej?
      - Topola w błękitym niebie.
      - I co dalej?
      - Niebo błękitne w wodzie.
      - I co dalej?
      - Woda w każdym świeżym płatku.
      - I co dalej?
      - Świeży płatek w róży.
      - I co dalej?
      - Róża w moim sercu.
      - I co dalej?
      Moje serce w twoim."

      To Juan Ramon Jimenez /Nobel 56 r. za poezję/.Zobaczymy co Oni warci...
      • in_formator Odpisali już:) 11.01.03, 19:22
        • med_max Konkretnie jeden odpisał:) 11.01.03, 19:33
          Konkretnie jeden z "ekspertów" odpisał:)
          Tak jak myślałem:
          "Nie podoba mi się, obojętnie czyj. A jeśli on Twój Panie Arrianie to nie
          podoba mi sie pomysł wątpliwej autopromocji polegajacej na wyjeżdżanie z
          wierszydłami na forum. Od tego jest normalny tok publikacji.
          Może gdyby to miało ilustrować jakiś ciekawy problem to i owszem. Gdyby to np.
          był wiersz kogoś z Wielkich jako ilustracja pytania "jak zostać Wielkim
          pomimo?" może by i uszło. Czym innym jest też jak sobie utworkami żonglują
          dyskutanci nad czymś istotnym dyskutując. Choć często jest to sobie a muzom to
          przynajmniej jest jakiś dodatkowy kontekst.
          A tak bez niczego to to nahalne jest i nie fair...."

          Ale o tym, że to Nobel, to ja im później powiem, chyba że informator mnie
          zadenuncjuje:)Tyle warta ich wiedza i poezja!/podobnie jak moja:)/
          • med_max To już ostatnia odsłona:) 11.01.03, 21:52
            Kończy sie moja przygoda na tym portalu. Dostałem opinię głównego redaktora o
            wierszu noblisty Jimeneza. Oto fragmenty opinii którą spec pisał nie widząc
            czyj to wiersz:
            "Ja kiedyś podobny knot wysmażyłem. Może nawet dwa. Ma to zresztą swoje racje
            istnienia. Na kartkę komuś ukochanemu przy jakowejś okazji się nada..."
            "Jeśli jednak ktoś za arcydzieło to uzna i poezji esencję, takiemu biada, bo to
            jest poezji przydatkiem.
            Biada mi biada! Jednak będę pisał dalej! A już byłem bliski rozpaczy:)
            • Gość: amelia Re: To już ostatnia odsłona:) IP: *.lodz.dialog.net.pl 12.01.03, 10:05
              Brawo, med!!! Jestem z Ciebie dumna!!....obnażyłeś ich ignorancję ...:-)). Z
              ich wypowiedzi wynika, że "wystrzelali wszystkie naboje" :-))
              [A tak między nami mówiąc...noblistom też [jak widać] zdarzają się potknięcia]
              Pozdrawiam refleksyjnie...
              amelia
              • Gość: amelia Noblistki głos w dyskusji... IP: *.lodz.dialog.net.pl 12.01.03, 10:49
                Oto fragment wiersza W. Szymborskiej "Radość pisania" :
                "[...}
                Jest w kropli atramentu spory zapas
                myśliwych z przymrużonym okiem,
                gotowych zbiec po stromym piórze w dół,
                otoczyć sarnę, złożyć się do strzału.

                Zapominają, że tu nie jest życie.
                Inne, czarno na białym, panują tu prawa.
                Okamgnienie trwać będzie tak długo, jak zechcę,
                pozwoli się podzielić na małe wieczności
                pełne wstrzymanych w locie kul.
                Na zawsze, jeśli każę, nic się tu nie stanie.
                Bez mojej woli nawet liść nie spadnie
                ani żdźbło się nie ugnie pod kropką kopytka.

                Jest więc taki świat,
                nad którym los sprawuję niezależny?
                Czas, który wiążę łańcuchami znaków?
                Istnienie na mój rozkaz nieustanne?

                Radość pisania.
                Możność utrwalania.
                Zemsta ręki śmiertelnej."


                Pozdrawiam twórczopoetycznie...:-)
                amelia

                • Gość: lidka A jednak natchnienie? IP: *.vline.pl 12.01.03, 16:28
                  ,,WIERSZE POWINNO SIĘ PISAĆ TYLKO W STANIE NATCHNIENIA.Tak, tego śmiesznego,
                  staroświeckiego natchnienia, którego jednak nie da się niczym zastąpić.Jest to
                  jedyny biologicznie naturalny sposób rodzenia wiersza, dający mu też i przez
                  swą spontaniczność i żywiołowość - biologiczne niejako prawo istnienia
                  (...).Oczywiście w stanie natchnienia powstaje tylko pierwszy zapis wiersza,
                  płodny chaos, który trzeba dopiero zorganizować.Potem następuje mozolna,
                  drobiazgowa obróbka, w czasie której dochodzi do głosu rzemiosło autora, jego
                  samokrytycyzm i kultura(...)"
                  A.Świerczyńska:Izby tortur, czyli mojej teorii poezji.
                  Ale mnie najbardziej podoba się S.Bortnowski,który powiedział,że poezja to
                  trochę logiki, dużo wariactwa, najwięcej improwizacji lub inaczej, dużo
                  rozsądnego myślenia, mało spontaniczności i jeszcze mniej rozsądku.:)).
    • med_max Re: Toczę zażarty spór 12.01.03, 19:32
      Tak, wiem ze wiersz Jimeneza nie byl najwyzszej proby ale czyz nie porzeba nam
      czasem oddechu od tych lamanców poetyckich. I najwyraźniej Jimenez to rozumiał
      i cieszył się jak dziecko. Celowo wybrałem właśnie taki aby Panowie eksperci
      mogli się wyżyć używając określeń "knot", "przystawka poezji"itp...
      Ja rozumiem poezje tą wielka i ta naprawde mala, pisana dla przyjemnosci
      zamiast usmiechu do samego siebie..., pozwalajacą powiedzieć słowami to co
      niesłyszalne, niewidzialne...
      Dzięki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka