Dodaj do ulubionych

Zachowanie (nie)naganne

17.01.03, 21:22
hmmm...jak to było? Rączka rączkę myje? :/
Obserwuj wątek
    • Gość: Marek Re: Zachowanie (nie)naganne IP: *.toya.net.pl 17.01.03, 23:51
      tą decyzją wystawili świadectwo wszystkim lekarzom .TO SĄ
      POPROSTU PIJACKIE MORDY I NIC A TEN PIEPRZONY ZWIAZEK SZKODA SLOW
      • Gość: Waldek Re: Zachowanie (nie)naganne IP: *.zgierz.sdi.tpnet.pl 17.01.03, 23:56
        Skurwysyny -bezczelne cwaniaczki. Zero moralnosci. Dno
        kompletne.
    • adamco Re: Zachowanie (nie)naganne 18.01.03, 00:14
      No cóż nie pierwszy i chyba nie ostatni raz środowisko
      lekarzy udowadnia że coś takiego jak honor, sumienie i
      uczciwość nie istnieje.
      Aha i proszę nie pisać że nie powinienem generalizować,
      oczywiśćie _nie wszyscy_ są tacy ale jakaś dziwna niechęć
      do usunięcia "czarnych owiec" nie świadczy dobrze o
      lekarzach.
    • Gość: Lennon Re: Zachowanie (nie)naganne IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 18.01.03, 00:35
      Cos mi tu nie gra. Jak dobrze pamietam tym pierwszym, ktory poddal sie badaniu
      byl wlasnie Waldemar Z. Tym co ukrywal sie i nie dal sie zbadac byl Lucek M. To
      jak to bylo naprawde drodzy redaktorzy.
    • Gość: Mareczek sk........stwo nie jedno ma imię IP: 80.48.116.* 18.01.03, 02:35
      Zobaczcie Państwo jaka solidarnośc zawodowa. Popatrzcie również
      na sędziów, prokuratorów, adwokatów. Kiedyś do tej grupy
      zaliczali się policjanci (milicjanci) i wojskowi. Teraz tych
      drugich ustawili na "czujność rewolucyjną" i sami siebie
      wykańczają. To dobry objaw. A tych pierwszych nikt nie ruszy,
      NIKT.!!!!
    • Gość: baku BANDA PATAŁACHÓW IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.03, 13:38
      Wiadomo, są lekarze i Lekarze.Jedni lepsi inni gorsi,ale
      dlaczego związki zawodowe (wspomniane PATAŁACHY) psują opinię o
      swoim własnym środowisku? Mało w Łodzi medycznych afer? Chyba
      mało...
      Lekarz powinien być osobą POZA podejrzeniami.Jeżeli takowe się
      pojawiają,sprawę trzeba wyjaśnić,a do wyjaśnieniea lekarza
      zawiesić. I KONIEC.
      Mała sugestia do środowiska lekarskiego: Oczyśćie swoje własne
      szeregi.Dla własnego dobra.
      • Gość: barnaba Re: BANDA PATAŁACHÓW IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 18.01.03, 21:11
        Gość portalu: baku napisał(a):

        > Lekarz powinien być osobą POZA podejrzeniami.Jeżeli takowe się
        > pojawiają,sprawę trzeba wyjaśnić,a do wyjaśnieniea lekarza
        > zawiesić. I KONIEC.

        To co proponujesz jest bez sensu. Załóżmy, ze sfrustrowany zgonem najbliższej
        osoby pacjent oskarża lekarza o pijaństwo. Lekarz, zgodnie z Twoim pomysłem
        jest zawieszany w czynnościach- a zatem również nie otrzymuje pensji (lub też,
        podobnie jak zawieszony policjant, otrzymuje jej niewielką część). Sprawa toczy
        się przez pół roku (a to choruje świadek, a to adwokat...). Pytanie brzmi- z
        czego ma oskarżony żyć przez ten czas?

        pozdrawiam
    • Gość: ja Re: Zachowanie (nie)naganne IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.03, 14:13
      SKANDAL! ciekawe co by musial zrobic zeby "koledzy" uznali go za
      winnego i zwolnili?
    • Gość: chory23 LEKARZE w Polsce = DNO IP: 130.225.14.* 18.01.03, 15:25
      Lekarze dlugo beda musieli pracowac na poprawe opini o nich,
      przkre to ale dla mnie sa nikim , wole murarzy itp. prosci , ale
      prostolininiji , uczciwi ludzie. Adwokaci to samo , dla mnie sa
      nikim i bardziej szanuje pracowniczek tkalni.
      • Gość: muppet Re: LEKARZE w Polsce = DNO IP: *.lodz-wschod1.sdi.tpnet.pl 18.01.03, 17:14
        A czy nie wydaje wam się, że takich macie lekarzy na jakich zasługujecie?
        • tulka Re: LEKARZE w Polsce = DNO 18.01.03, 17:17
          A możesz wytłumaczyć, o co Ci chodzi?
    • ob.serwator Skandal !!! 18.01.03, 18:48
      Skandal !!!
      I znowu grono kolesi zadbalo o swoich kumpli. Pod plaszczykiem samorzadu
      lekarskiego kryje sie mafia kolesi. I nie wazne, ze obwinieni postapili
      nagannie, nieetycznie, po prostu zle!
      Moznaby bagatelizowac, ze pzreciez nic sie nikomu nie stalo w szpitalu, ale czy
      mamy czekac az komus sie stanie krzywda? A wtedy co? Znowu gronu kumpli
      odpowie, ze nic nie stalo! ze przypadek, ze czynniki obiektywne, ze to nie oni?!
      • Gość: muppet Re: Skandal !!! IP: *.lodz-wschod1.sdi.tpnet.pl 18.01.03, 19:11
        Chodzi o to że taką mamy służbę zdrowia ( policję, polityków, nauczycieli,
        prawników, dziennikarzy itd, itd) jak całą resztę społeczeństwa, średnio całą
        rzecz ujmując.

        A jak ktoś czyta "związek zawodowy lekarzy" a rozumie "samorząd lekarski" to
        znaczy że mało się w tym wszystkim orientuje i lepiej by było żeby zaczął
        poprawianie świata od siebie.
        • kuubaa Re: Skandal !!! 18.01.03, 20:53
          Gość portalu: muppet napisał(a):

          > Chodzi o to że taką mamy służbę zdrowia ( policję, polityków, nauczycieli,
          > prawników, dziennikarzy itd, itd) jak całą resztę społeczeństwa, średnio całą
          > rzecz ujmując.
          Mylisz się, są conajmniej dwie różnice. Po pierwsze to w żadnym innym
          środowisku tzw. "solidarność zawodowa" nie jest posunięta to takich granic.
          Wiele o tym było, niestety jeszcze będzie, więc nie warto rozwijać. A po drugie
          żadne inne środowisko tak się nie wywyższa, nie op@#$%^&, nie wyłudza, a przy
          tym narzeka. Więc uważam że lekarze są znacznie poniżej średniej społeczeństwa.
          >
          > A jak ktoś czyta "związek zawodowy lekarzy" a rozumie "samorząd lekarski" to
          > znaczy że mało się w tym wszystkim orientuje
          Jak się zwał tak sie zwał. W tym związku i w tym samorządzie są (chyba
          wyłącznie?) lekarze, to oni o wszystkim decydują. A czy samorząd podjął w tej
          sprawie jakieś działania dla dobra pacjentów?
          > i lepiej by było żeby zaczął
          > poprawianie świata od siebie.
          Czyli wg powiedzenia "a w Ameryce to murzynów biją". To środowisko jest
          nienaprawialne, szkoda słów. Chyba że pełne urynkowienie - będą zap@#$%^& jak
          kasjerki w supermarkecie. I jeszcze będą się uśmiechać.
    • Gość: barnaba Re: Zachowanie (nie)naganne- bez emocji IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 18.01.03, 21:06
      ixtlilto napisała:

      > hmmm...jak to było? Rączka rączkę myje? :/

      Niestety, jak widać większość wypowiadających się na forum demontruje brak
      zdolności rozumienia czytanego tekstu (to się nazywa wtórny analfabetyzm).

      1."Dyrekcja szpitala im. Korczaka w Łodzi pozbyła się z pracy chirurga, który
      wydmuchał w policyjny alkomat dwa promile (zatrudniany był tylko na zlecenia)."

      Jak widać: pijany chirurg na razie wyleciał z roboty (i prędko drugiej nie
      znajdzie). Czy wg Was jest to tuszowanie pijaństwa?

      2."Sprawę pijanych lekarzy na dyżurze badają: łódzka prokuratura i rzecznik
      odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej."

      Czy dacie im szansę zapoznać się z faktami, czy zadowoli Was jedynie
      natychmiastowe dożywotnie odebranie prawa wykonywania zawodu (dla tych, którzy
      się nie orientują- jest do równoznaczne z utratą źródła utrzymania) lub
      publiczna egzekucja na Piotrkowskiej?

      3. "Drugi - Waldemar Z. - uciekł ze szpitala i schował się w samochodzie. Po
      około dwóch godzinach od zatrzymania policja przewiozła go na pogotowie, by
      pobrać krew do badań. Z. nie zgodził się. Lekarz z pogotowia orzekł, że nie
      może wykonać zabiegu wbrew woli pacjenta. Sporządził notatkę. Stwierdził w
      niej - na podstawie "oględzin i wywiadu" - że kolega po fachu był trzeźwy."

      Kilka aspektów:
      a) wyrywającemu się i szarpiącemu delikwentowi krwi nie można pobrać- po prostu
      można zrobić mu krzywdę.

      b) kodeks etyki lekarskiej zabrania dokonywania zabiegów bez zgody pacjenta- i
      słusznie. Załóżmy, że sąsiad pomówił Was, że 5 minut temu naubliżaliście mu w
      stanie wskazującym na użycie narkotyków. I co- zgodzicie się, żeby ktoś Wam
      pobrał krew (zwłaszcza, ze tyle ostatnio mówi się o AIDS i WZW t. B i C)? :)

      Mamy tu wyrażną lukę w prawie. Żaden lekarz nie pobierze krwi bez zgody
      pacjenta- po prostu dlatego, że w razie jego roszczeń stałby na straconej
      pozycji.

      c) notatkę sporządzono po 2 godzinach - przez ten czas można wytrzeźwieć -
      przynajmniej na tyle, by nie wyglądać na pijanego.

      4. "Nie mieliśmy dowodów, że lekarz pił, a wszyscy nasi pracownicy, którzy byli
      na tym dyżurze, złożyli oświadczenia, że nie zauważyli, by Z. był pijany - mówi
      Krzysztof Lipiński, zastępca dyrektora "Korczaka". "

      I faktycznie dowodów nie było, bo za taki trudno uznać czyjekolwiek
      oświadczenie, że wyczuł od lekarza zapach alkoholu. Nawet przeciętny adwokat
      mógłby obalic taki "dowód" twierdząc np., że lekarz czyścił spirytusem plamę na
      ubraniu.

      Zanim potępicie pracowników szpitala za złożenie oświadczeń zastanówcie się:
      Oświadczenia nie mówiły, że lekarz "nie był pijany", a jedynie "nikt nie
      zauważył, żeby był pijany". Jeśli butelkę opróżnił np. w zaciszu męskiej
      toalety miała prawo to być prawda. Pielęgniarki wzywały go najprawdopodobniej
      przez telefon- jeśli nie bełkotał, nie mogły go podejrzewać o nietrzeźwość.

      5."Postanowiliśmy rozwiązać z nim umową o pracę za to, że nie wywiązał się ze
      swoich obowiązków i nie upilnował drugiego dyżuranta. Ponieważ Z. jest
      członkiem zakładowej komisji rewizyjnej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego
      Lekarzy, dyrekcja musiała zwrócić się o opinię w tej sprawie do związkowców. Ci
      nie zgodzili się na zwolnienie Z. z pracy"

      Takie mamy prawo dot. związków zawodowych na jakie zasłużyliśmy.

      A przy braku dowodów pijaństwa każdy Sąd Pracy nakazałby cofnięcie
      wypowiedzenia i wypłacenie odszkodowania. Wątpliwości tłumaczy się na korzyść
      podejrzanego- w Polsce należy udowodnić winę a nie niewinność. Nieupilnowanie
      drugiego dyżuranta trudno uznać za powód wyrzucenia z pracy- co najwyżej nagany.

      Ponadto nie jest to koniec sprawy. Stanowisko związków zawodowych nie jest
      przecież wiążące dla Izby lekarskiej i prokuratury!

      Proponuję mniej emocji, a więcej używania szarych komórek
      pozdrawiam
      • kuubaa Re: Zachowanie (nie)naganne- bez emocji 18.01.03, 21:58
        Gość portalu: barnaba napisał(a):

        > Niestety, jak widać większość wypowiadających się na forum demontruje brak
        > zdolności rozumienia czytanego tekstu (to się nazywa wtórny analfabetyzm).
        No to zobaczymy co rozumie Barnaba:
        > 1."Dyrekcja szpitala im. Korczaka w Łodzi pozbyła się z pracy chirurga, który
        > wydmuchał w policyjny alkomat dwa promile (zatrudniany był tylko na
        zlecenia)."
        >
        > Jak widać: pijany chirurg na razie wyleciał z roboty (i prędko drugiej nie
        > znajdzie).
        Jesteś pewien? Na jakiej podstawie? Bo były informacje, że już zdarzało mu się
        z roboty za pijaństwo wylatywać no i jak widać bezrobotny nie został.
        > 2."Sprawę pijanych lekarzy na dyżurze badają: łódzka prokuratura i rzecznik
        > odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej."
        > Czy dacie im szansę zapoznać się z faktami,
        Fakty są takie, że jeden gościu był pijany a drugi opuścił stanowisko pracy (a
        nie jest to zwykła praca), uciekł jak gnojek przed policją a potem nie chciał
        się zbadać.
        > czy zadowoli Was jedynie
        > natychmiastowe dożywotnie odebranie prawa wykonywania zawodu (dla tych,
        > którzy
        > się nie orientują- jest do równoznaczne z utratą źródła utrzymania) lub
        > publiczna egzekucja na Piotrkowskiej?
        Zmyślasz, nikt takich oczekiwań nie przedstawiał.
        > 3. "Drugi - Waldemar Z. - uciekł ze szpitala i schował się w samochodzie. Po
        > około dwóch godzinach od zatrzymania policja przewiozła go na pogotowie, by
        > pobrać krew do badań. Z. nie zgodził się. Lekarz z pogotowia orzekł, że nie
        > może wykonać zabiegu wbrew woli pacjenta. Sporządził notatkę. Stwierdził w
        > niej - na podstawie "oględzin i wywiadu" - że kolega po fachu był trzeźwy."
        > Kilka aspektów:
        > a) wyrywającemu się i szarpiącemu delikwentowi krwi nie można pobrać- po
        > prostu
        > można zrobić mu krzywdę.
        Czy z tej notatki wynika, że się szarpał i wyrywał? Coś pisałeś o zdolności
        rozumienia czytanego tekstu. A ponadto zobaczymy czy będziesz tak samo mówił
        jak zderzysz się z pijanym kierowcą. Człowieku, przecież zaraz wszyscy
        kierowcy, dróżnicy, policjanci i cukiernicy będą postępować wg tego schematu!
        > b) kodeks etyki lekarskiej zabrania dokonywania zabiegów bez zgody pacjenta-
        > i
        > słusznie. Załóżmy, że sąsiad pomówił Was, że 5 minut temu naubliżaliście mu w
        > stanie wskazującym na użycie narkotyków.
        Chyba jest różnica miedzy tymi sytuacjami?
        > I co- zgodzicie się, żeby ktoś Wam
        > pobrał krew (zwłaszcza, ze tyle ostatnio mówi się o AIDS i WZW t. B i C)? :)
        A to nie wiedziałeś, że do pobierania krwi używa się sprzętu jednorazowego? No
        to teraz wiesz. A jak boi się widoku krwi :-) to mógł dmuchać w Alkomat.
        > Mamy tu wyrażną lukę w prawie. Żaden lekarz nie pobierze krwi bez zgody
        > pacjenta- po prostu dlatego, że w razie jego roszczeń stałby na straconej
        > pozycji.
        Są tzw. środki przymusu bezpośredniego więc ewent. odpowiadałaby policja jako
        korzystająca z tych środków.
        > Takie mamy prawo dot. związków zawodowych na jakie zasłużyliśmy.
        Prawo jest jakie jest, mówimy o jego cynicznym wykorzystywaniu.
        > A przy braku dowodów pijaństwa każdy Sąd Pracy nakazałby cofnięcie
        > wypowiedzenia i wypłacenie odszkodowania. Wątpliwości tłumaczy się na korzyść
        > podejrzanego- w Polsce należy udowodnić winę a nie niewinność.
        Najpierw apelujesz o czekanie na czynności dowodowe prokuratury i rzecznika a
        teraz stwierdzasz że dowodów nie ma. Ale skoro tak, to ja twierdzę że są -
        oświadczenia pacjentów że lekarz był pijany. Dowodu przeciwnego (np. badania
        krwi) nie ma.
        > Nieupilnowanie
        > drugiego dyżuranta trudno uznać za powód wyrzucenia z pracy- co najwyżej
        > nagany
        No może to też byś zostawił odpowiednim instytucjom. Oczywiście po zbadaniu
        sprawy jak postulujesz :-)
        > Proponuję (...) więcej używania szarych komórek
        Właśnie!
        • Gość: barnaba Re: Zachowanie (nie)naganne- bez emocji IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 18.01.03, 23:04
          kuubaa napisała:

          > No to zobaczymy co rozumie Barnaba:

          I czego nie rozumie "kubaa" :)

          > Jesteś pewien? Na jakiej podstawie? Bo były informacje, że już zdarzało mu
          się
          > z roboty za pijaństwo wylatywać no i jak widać bezrobotny nie został.

          Poprzednio wylatywał po cichu. Teraz zrobił się szum- i bardzo dobrze.

          > Fakty są takie, że jeden gościu był pijany a drugi opuścił stanowisko pracy
          (a
          > nie jest to zwykła praca), uciekł jak gnojek przed policją a potem nie chciał
          > się zbadać.

          Jeszcze tego by brakowało, żeby prokuratura podejmowała decyzje, a sąd wydawał
          wyroki, na podstawie informacji prasowych. Wyobraź sobie, ze, by proces był
          uczciwy, musi np. przesłuchać świadków.

          > > czy zadowoli Was jedynie
          > > natychmiastowe dożywotnie odebranie prawa wykonywania zawodu (dla tych,
          > > którzy
          > > się nie orientują- jest do równoznaczne z utratą źródła utrzymania) lub
          > > publiczna egzekucja na Piotrkowskiej?
          > Zmyślasz, nikt takich oczekiwań nie przedstawiał.

          Nie, skądże... Tych kilku dyskutantów domagającyhc się odebrania prawa
          wykonywania zawodu czy też jego zawieszenia tzn faktycznego odebrania na pewien
          czas, można przecież pominąć.
          Publicznej egzekucji nikt jeszcze nie proponował - ale znasz chyba znaczenie
          słowa "ironia"?

          > > Kilka aspektów:
          > > a) wyrywającemu się i szarpiącemu delikwentowi krwi nie można pobrać- po
          > > prostu
          > > można zrobić mu krzywdę.
          > Czy z tej notatki wynika, że się szarpał i wyrywał? Coś pisałeś o zdolności
          > rozumienia czytanego tekstu.

          To wyobraź sobie sytuację: chcą Ci pobrać krew, ty się nie zgadzasz. I co-
          usiądzesz posłusznie na krześle, podwiniesz rękaw, pozwolisz lekarzowi znaleźć
          żyłę, wkłuć się i pobrać krew?
          Logika wskazuje, że jeśli ktoś się nie zgadza na zabieg, to będzie przeciw
          niemu protestował- również czynnie. Założenie przeciwne jest pozbawione podstaw.

          > A ponadto zobaczymy czy będziesz tak samo mówił
          > jak zderzysz się z pijanym kierowcą. Człowieku, przecież zaraz wszyscy
          > kierowcy, dróżnicy, policjanci i cukiernicy będą postępować wg tego schematu!

          Dlatego poniżej napisałem, ze w prawie jest luka. Odmowa badania (bezpodstawna)
          powinna być traktowana jak przyznanie się do winy lub też, co mi osobiście
          bardziej się podoba, dowodem powinien być pomiar stężenia alkoholu w wydychanym
          powietrzu.

          > > b) kodeks etyki lekarskiej zabrania dokonywania zabiegów bez zgody pacjent
          > a-
          > > i
          > > słusznie. Załóżmy, że sąsiad pomówił Was, że 5 minut temu naubliżaliście m
          > u w
          > > stanie wskazującym na użycie narkotyków.
          > Chyba jest różnica miedzy tymi sytuacjami?

          Chodzi tu o pewną zasadę. Nie można inaczej traktować pomówienia lekarza o
          pijaństwo i pomówienia Ciebie o użycie narkotyków. Prawa nie można
          relatywizować.

          > > I co- zgodzicie się, żeby ktoś Wam
          > > pobrał krew (zwłaszcza, ze tyle ostatnio mówi się o AIDS i WZW t. B i C)?
          > :)
          > A to nie wiedziałeś, że do pobierania krwi używa się sprzętu jednorazowego?
          No
          > to teraz wiesz.

          A nie wiesz co oznacza znak :)? No to teraz się dowiedziałeś. Zresztą skąd to
          zaufanie, że lekarz użył sprzętu jednorazowego (w tym jednorazowych
          rękawiczek "jednokrotnego użytku"). Może jest pod wpływem narkotyków? ;)

          Poza tym chodzi o zasadę- jeśli ktoś ma prawo odmówić naruszenia nietykalności
          cielesnej (a takim jest przeciez pobranie krwi) nie ma powodu, by z tego prawa
          nie skorzystał.

          > A jak boi się widoku krwi :-) to mógł dmuchać w Alkomat.

          A do tego, by uznać taki dowód, potrzebna jest nowelizacja prawa. Zdaje się, że
          coś już pisałem o pewnej luce.

          > > Mamy tu wyrażną lukę w prawie. Żaden lekarz nie pobierze krwi bez zgody
          > > pacjenta- po prostu dlatego, że w razie jego roszczeń stałby na straconej
          > > pozycji.
          > Są tzw. środki przymusu bezpośredniego więc ewent. odpowiadałaby policja jako
          > korzystająca z tych środków.

          To niech policja pobiera krew. To ona może użyć tych środków, a nie lekarz
          pogotowia!
          Co innego, gdyby lekarz pogotowia był jednocześnie funkcjonariuszem policji.

          > > Takie mamy prawo dot. związków zawodowych na jakie zasłużyliśmy.
          > Prawo jest jakie jest, mówimy o jego cynicznym wykorzystywaniu.

          A czego się spodziewałeś. Że adwokaci i koledzy będą kierować się moralnością i
          dobrem ogółu, a nie interesem klienta czy przyjaciela?

          > Najpierw apelujesz o czekanie na czynności dowodowe prokuratury i rzecznika a
          > teraz stwierdzasz że dowodów nie ma.

          Bo na razie nie ma. Jak prokurator wykona swoje czynności to może będą :)

          > Ale skoro tak, to ja twierdzę że są -
          > oświadczenia pacjentów że lekarz był pijany. Dowodu przeciwnego (np. badania
          > krwi) nie ma.

          A to nie byłby dowód winy, tylko niewinności. Jej udowadnianie w III RP nie
          jest konieczne.

          > > Nieupilnowanie
          > > drugiego dyżuranta trudno uznać za powód wyrzucenia z pracy- co najwyżej
          > > nagany
          > No może to też byś zostawił odpowiednim instytucjom. Oczywiście po zbadaniu
          > sprawy jak postulujesz :-)

          Co mam zostawić odpowiednim instytucjom? Zadecydowanie czy "nieupilnowanie
          drugiego dyżuranta" jest "ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych"?
          Do oceny tego nie jest potrzebna żadna instytucja- wystarczy zdrowy rozsądek.
          Przy takim powodzie dyscyplinarnego zwolnienia, zwolniony sprawę w sądzie pracy
          najprawdopodobniej by wygrał.

          Ta sprawa pokazuje jedno: nasze prawo jest pełne luk, które pijany lekarz,
          kierowca czy dróżnik może wykorzystać. I trudno mieć o to do niego pretensje-
          polskie prawo karne nie przewiduje odpowiedzialności oskarżonego za utrudnianie
          postępowania.
          Drugi wniosek jest taki- by kogoś zwolnić dyscyplinarnie z pracy potrzebne są
          niezbite dowody jego winy. Inaczej odwoła się do Sadu Pracy, w którym uzyska
          nie tylko anulowanie wypowiedzenia, ale też odszkodowanie.
          A trzeci wniosek: jeśli komuś nie podoba się zasada, że watpliwości tłumaczy
          się na korzyść oskarżonego, to nic mu na to nie poradzę. Chcieliśta chopy
          państwa prawa, to teraz mata :)

          Czwarty wniosek nasuwa się sam- pretensje do związków zawodowych, ze
          wątpliwości tłumaczą na korzyść oskarżonego są zwyczajnie pozbawione sensu.

          pozdrawiam
          • Gość: Marek Re: Zachowanie (nie)naganne- bez emocji IP: *.toya.net.pl 19.01.03, 12:44
            wszystko bardzo pieknie i poprawnie ale sprawa dotyczy
            LEKARZA,nie kopacza dołów,tokarza i tym podobnych.Ten zawód
            mierzy sie inna miarą,a nie poddanie się badaniu dowodzi jednego
            facet był pijany.Jego kledzy ze zwiazku doskonale o tym
            wiedzą,mam jedynie nadzieje że kturyś tych zwiąskowców będzie
            musiał skorzystać zpomocy takiego "trzeźwego"LEKARZA
            • Gość: barnaba Re: Zachowanie (nie)naganne- bez emocji IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 20.01.03, 18:29
              Gość portalu: Marek napisał(a):

              > wszystko bardzo pieknie i poprawnie ale sprawa dotyczy
              > LEKARZA,nie kopacza dołów,tokarza i tym podobnych.Ten zawód
              > mierzy sie inna miarą,a nie poddanie się badaniu dowodzi jednego
              > facet był pijany.Jego kledzy ze zwiazku doskonale o tym
              > wiedzą,mam jedynie nadzieje że kturyś tych zwiąskowców będzie
              > musiał skorzystać zpomocy takiego "trzeźwego"LEKARZA

              Zatem napiszę wprost. Żeby wobec kogokolwiek wprowadzić jakieś sankcje, czy to
              karne, czy dyscyplinarne, trzeba mieć na to zwyczajnie dowód - czyli dokument -
              stwierdzający winę. W tym przypadku, dzięki niedopatrzeniu jakiegoś prawnika,
              dowodu brak.
              Jedyną sankcją, jaką możesz podjąć w zaistniałej sytuacji wobec oskarżonego
              lekarza, jest ostracyzm: czyli możesz mu nie podawać ręki i nie odpowiadać
              na "dzień dobry" :)
              Bo żeby wyrzucić go z pracy musisz mieć dowód!

              pozdrawiam
    • Gość: ikar Re: Zachowanie (nie)naganne IP: *.krobia.sdi.tpnet.pl 19.01.03, 11:53
      Łódzka służba zdrowia powinna dostać nagrodę za najlepszą
      antyptomocję swojego miasta. O niczym innym się nie słyszy jak
      tylko o zgonach , pijakach etc w łódzkim szpitalu :((
      • Gość: gamdan Re: Zachowanie (nie)naganne IP: *.tvsat364.lodz.pl 19.01.03, 13:26
        We wszystkich postach przebija się troska o dobro chorego.
        Krytyka lekarzy ma służyć uzdrowieniu sytuacji. Próby wyjasnień podejmowane
        przez lekarzy mają unaocznić fakt,że nie wszystko jest takie proste.
        Obserwator forum już dawno wie, że ani to pierwsze ani drugie, nie uda się.
        Krytyka nie jest skuteczną metodą wymuszania zmian w opiece nad pacjentem. Jest
        to tylko forma wyładowania frustracji ( no i dobrze).
        Heroiczne czasem próby pokazania skomplikowanego systemu funkcjonowania systemu
        opieki zdrowotnej, systemu zależności, który wpływa na zachowania personelu
        medycznego i powoduje określone reakcje pacjentów i ich rodzin, dają często
        skutek odwrotny od zamierzonego.
        Wszyscy oponenci muszą się jednak pogodzić z faktem, że decydenci nie podejmują
        działań zmierzających do poprawy sytuacji, a wręcz psują to, co jeszcze dobrze
        funkcjonowało.
        Może nadszedł czas, aby posłuchać lekarzy. Dobro pacjenta idzie w parze z
        dobrem lekarza.
    • Gość: Marian Re: Zachowanie (nie)naganne IP: *.lodz.dialog.net.pl 19.01.03, 17:54
      Co to za związek zawodowy co broni pijaków.Należało wyrzucić
      tego lekarza z pracy i to z hukiem.
      • Gość: muppet Re: Zachowanie (nie)naganne IP: *.lodz-wschod1.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 00:09
        Kubaa przestaniesz gadać o wywyższaniu się lekarzy gdy zachorujesz Ty albo
        ktoś z twoich bliskich i będziesz oczekiwał cudu od tych co leczą. A gdy
        lekarze dokonają cudu to będziesz dziękował Bogu.
        A jeśli lekarze są rzeczywiście "poniżej średniej społeczeństwa" to dlatego że
        zostali zepchnięci z naleznego im piedestału przez takich mądrusiów jak Ty.
        Na świecie już dawno zrozumieli że o lekarzy trzeba dbać bo taki lekarz lepiej
        leczy.
        A Ty chcesz aby lekarze zap...li jak kasjerki w supermarkecie.
        No to zapier...ą na dyżurach (jest w forum GW o tym dyżurowaniu).
        Człowieku używaj mózgu!!! Dla własnej ochrony.
        • kuubaa Re: Zachowanie (nie)naganne 20.01.03, 21:28
          Twoja duma zawodowa przechodzi już w śmieszną pompatyczność. Lekarze nie
          zostali przeze mnie "zepchnięci z należnego im piedestału". Bo nigdy i nigdzie
          na nim nie byli, ani nie jest on im należny. Coś Ci się pomyliło - trzeba było
          zostać poetą-noblistą, kompozytorem albo chociaż marszałkiem. Zresztą jak sobie
          wyobrażasz ok. 100.000 ludzi na piedestale? Przecież piedestał nie jest tak
          duży, żeby tyle luda pomieścić. Poza tym na piedestale należy utrzymywać
          pozycję stojącą, a spora część z tego licznego towarzystwa miałaby z tym
          kłopoty.
          Jeśli chodzi o cuda, to wielu w nie wierzy, ale nikt ich nie widział. A już na
          pewno cudów nie czynią lekarze. Po prostu zdarza się, że dobrze wykonują swoje
          rzemiosło i jednocześnie natura pomaga. Cóż, jest tak marnie, że jak lekarz
          dobrze wykona swoją pracę, to dla niektórych (np. Ciebie) jest to "cud". No i
          proszę, do czego to doszło. (w poprzednim "Dużym Formacie" jest świetna rozmowa
          z chirurgiem, profesorem uważającym siebie za rzemieślnika - doskonale
          nawiązuje do naszej dyskusji)
          I wreszcie o wykorzystywaniu mózgu, z trzema wykrzyknikami nawet. Zdarzało mi
          się bywać u lekarzy i np. mechaników samochodowych. Dość często bywało, że
          mechanik po zapoznaniu się z samochodem długo się zastanawiał, zaglądał do
          książek, radził centralnego serwisu, szukał w internecie. Czasami
          stwierdzał "niech pan wejdzie jutro, musze to przemyśleć" albo
          nawet "przepraszam, nie wiem, niech pan jedzie do...". W przypadku wizyty u
          lekarza zawsze jeszcze zanim ja skończę, on już wie co mi jest, już wypisuje
          zlecenia, recepty itd. Niestety, bardzo często okazywało się, że ta szybka
          diagnoza jest błędna, a praktycznie zawsze leczenie miało na celu usunięcie
          skutków a nie przyczyny. Ale nie będę zanudzał konkretami, większość ludzi ma
          podobne doświadczenia, a to nie jest chyba miejsce do rozprawiania "o
          chorobach".
          • Gość: QLZ Re: Zachowanie (nie)naganne IP: proxy / 193.114.111.* 20.01.03, 21:56
            Kuubaa, cholera, masz racje. Jestem lekarzem i obserwuje kolegow na co dzien.
            Co smutne, u niektorych ten nawyk wszystkowiedzenia i wywyzszania sie pojawia
            sie od razu po studiach. Kurcze, ja juz pare lat pracuje (nie tak duzo znowu,
            ale jednak..)i nadal czasami w duchu pytam sam siebie, czy zasluguje na to
            zaufanie, ktore widze w oczach niektorych pacjentow.
            Sadze, ze do postaw jakie obserwujemy ostatnio wsrod lekarzy - oprocz
            niewatpliwego niedoinwestowania sluzby zdrowia - przyczynily sie:
            1. "Umasowienie" studiow lekarskich. Nie zrozumcie mnie zle, nie jestem za
            korporacyjnym zamykaniem sie, chodzi po prostu o odpowiedni dobor kandydatow
            pod wzgledem tzw. kultury ogolnej. Przez te wszystkie lata, gdy
            obowiazywaly "punkty za pochodzenie" zmierzano w zupelnie innym kierunku...
            2. Tepienie przez komunistow postaw elitarystycznych, czyli rowniez swiadomosci
            korporacyjnej. Nie dziwne wiec, ze teraz jest ona pojmowana opacznie.

            Na koniec, ciesze sie, ze sa na forum - obok histeryczno-populistycznych,
            rowniez wypowiedzi rozsadne. Zycze Ci, zebys zawsze trafial co najmniej
            na "solidnych lekarskich rzemieslnikow", a nie zapominaj, ze i w tym cechu
            zdarzaja sie artysci ;-)

            A z Korzcaka razem zpijanymi powinni wyrzucic wszystkich zwiazkowcow; za
            glupote i brak wyczucia nastrojow, tudziez niedostateczna umiejetnosc
            przewidywania nastepstw swoich dzialan - rzecz u medyka raczej pozadana...

            Pozd.
            Marcin
          • Gość: muppet Re: Zachowanie (nie)naganne IP: *.lodz-wschod1.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 09:11
            Ty nadal nie chcesz zrozumieć tego co już dawno jest jasne w krajach
            cywilizowanych.
            I znowu te porównania do mechaników samochodowych. Czy masz możliwość
            porównania cennika usług lekarskich i usług mechaników?
            Porównaj i pomyśl. Do tego potrzebny jest mózg.
            Czy Ty masz instynkt samozachowawczy?
            Kiedyś napewno zachorujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka