longeta
14.06.06, 08:47
Myśląć o nadwątlonych mięsniach które zanikają od klawiatury wyszedłem rano
pobiegać.Dres i butu znanej firmy na a..,okular przeciwko promieniom i
ruszyłem ze stoperem w ręku.
100m i pierwsza awaria,grupa ludzi ofiary okrągłego stołu i przekształceń
systemowych,chcąc nie chcąc dałem im te 25 groszy by nie padli z pragnienia.
Szag trafił czas na stoperze.
Biegnę dalej,za zakrętem dopadły mnie dwa wciekłe psy!
Odpędzam je solidnym zardzewniałym niemieckich tłumnikiem samochodowym który
leżał na poboczu.Idea bezpiecznego państwa poszła w piz....
Biegnę dalej i słysze;taki stary ch...a biega jeszcze zawału dostanie;już
miałem zwolnić i wyjechać z bańki małolatom,ale coś mnie zakuło z lewej strony
wszak to wojownicy walki o demokracje jeszcze mnie posądzą o napaść polityczną
Zmęczony ostatnie 500m idę i co?Grupa kobiet w beretach(mimo upału?)i słysze
zarzuty że się nie udzielam w spółdzielni a jest tyle spraw do
załatwienia:docieplanie budynków,rozwalone domofony itp.
Juz miałem puścić wiązanke co myślę o wandalach i blokersach,powstrzymałem się
by nie obrazić uczuć religijnych staruszek i jeszcze coś czaiło się w
krzakach?Może to sam ;ojciec dyrektor;?
Następnym razem pobiegam po lesie czy w lesie jest tu ten madrala od ortografi
i stylistyki?