Gość: furippu
IP: 212.144.20.*
15.06.06, 22:40
Dzisiaj przekonalismy sie, ze nad naszymi podrozami Thalysem wisi jakies
fatum. W tamta strone pociag utknal w Akwizgranie z powodu ´pozaru na torach´.
Linia Kolonia-Leodium jest szybka tylko w folderach - naprawde jest budowana i
przebudowywana, a granice niemiecko-belgijska przekracza sie jednotorem.
Feralnego 12 VI byl straszliwy upal - no i Belgie na kilka godzin odcielo.
Zwiedzilismy kawalek pogranicznej prowincji jadac zastepczym autobusem.
Najciekawsze doswiadczenia to ladnie zrobione uspokojenie ruchu na glownych
szosach idacych przez niekonczace sie wioski - tak dlugie, jak u nas. Efekt:
trzy godziny opoznienia...
Dzisiaj znowu bylo jeszcze ciekawiej: zwiazkowcy ubrani w robocze kombinezony,
czerwone zwiazkowe czapki i zbrojni w sztandary, trabki i zimne ognie
urzadzili piknik na torach na dworcu Liege-Guillemins. Przed pociagami
rozpalono pochodnie zimnych ogni: bylo mnostwo dymu i smiechu. Kilku
policjantow leniwie obserwowalo zajscie, a pol Thalysa wyleglo na peron
nerwowo palac papierosy. My zas udalismy sie na kawe.
To 'nerwowo# zreszta nie jest do konca prawda. Zarowno teraz, jak i poprzednio
nikt nie pyskowal, ludzie byli potulni albo ironiczno-dowcipni. Czy mozna
zrozumiec te Europe...?