kx
31.10.01, 22:16
Łódzkie puby
Sytuacja z „77”. Proszę młodziutkiego, przemiłego i wciąż potykającego się
kelnera o piwo z sokiem. Dostaję, próbuję- soku nie czuję. Wołam go:
- Przepraszam, zamawiałam piwo z sokiem i dostałam bez.
- Niemożliwe, na pewno jest z sokiem.
- Próbowałam i wydaje mi się, że jest bez soku.
- Ależ skąd! Na pewno jest z sokiem!
- Ale przecież nawet kolor ma nietknięty malinowością!
- Bo sok malinowy nam się skończył i dostała pani z specjalnym sokiem
przezroczystym.
- Może być przezroczysty, ale dlaczego nie ma smaku soku?
- No nie wiem, ale jeśli pani bardzo chce, to mogę pójść i dolać soku.
Bardzo chciałam, więc zabrał piwo, zniknął na zapleczu i wraca rozradowany:
- Proszę- podwójny sok!
Ucieszona próbuję- na mój nie-koneserski gust- bez zmian. Znowu go wołam.
- Dolał pan soku?
- Tak
- Przezroczystego?
- Tak
- A ja wciąż nie czuję różnicy.
- Ojej....Bo tak naprawdę to okazało się, że przezroczysty też nam się
skończył. Oddać pani różnicę w cenie?
I co można zrobić? Przecież nie zrobię burdy, bo biedaczek straci pierwszą
pracę w życiu.
Wniosek: lepiej pić w pubach piwo bez soku, wtedy tylko mieszają z wodą i nie
oszukują na soku :))