michal_wenski
24.08.06, 21:54
Stek bzdur! Moi państwo - byłem jedną z osób odpowiedzialnych za organizację
spotkania z panem Tomaszewskim. Co prawda na jego początku pan wiceprezydent
oświadczył, że to on je zorganizował, lecz polemizować nie wypadało.
Przede wszystkim muszę stwierdzić, że zebranie przebiegało nieco inaczej, niż
opisano to w artykule i autor artykułu wysnuł po tym zebraniu zgoła inne
wnioski, niż my - mieszkańcy. Warto podkreślić, że pan wiceprezydent starannie
dobierał osoby, którym, już jako gospodarz, udzielał głosu, a niewygodne
pytania zbywał kwiecistymi odpowiedziami wymijającymi. Praktycznie każda
wypowiedź pana wiceprezydenta w interesujących nas kwestiach zaczynała się od
"wydaje mi się", "sądzę", "w moim mniemaniu", "postaramy się, żeby" - a dalej
słodkie obietnice... Ludzie połknęli tę prosta socjotechnikę jak kaczka kluskę
i wspomniane słodkie obietnice brali za pewnik. W dalszym ciągu wiemy tyle, co
i wprzódy, czyli nic. Konkretnych odpowiedzi nie uzyskaliśmy żadnych - pan
Tomaszewski na początku odmówił przyjęcia od nas listy pytań, odpowiedzi na
które pragnęliśmy otrzymać od niego pisemnie, ponieważ my, mieszkańcy,
niezrzeszeni w rzadnym stowarzyszeniu nie stanowimy podmiotu prawnego i nie
jesteśmy da niego partnerem do dyskusji. Na szczęście w końcu zabrał kartkę -
ciekawe tylko czy odpowie...
Do myślenia daje również fakt, że pan Tomaszewski nie potrafił określić granic
terenu, który chce przekazać inwestorowi. Powiedział na przykład, że z ulicy
Przędzalnianej pod młotek idą tylko numery nieparzyste, tymczasem my,
mieszkający w familoku z numerem parzystym, też dostaliśmy list z Urzędu
Miasta z sugestią odsprzedania mieszkania.
Kompletnie zaskakuje mnie końcówka artykułu i wniosek generalny! Pan
wiceprezydent zapytał ogólnikowo: "Czy Państwo dostrzegają w tym jakąkolwiek
nadzieję" (nagrywaliśmy rozmowę). Czyli, innymi słowy, czy dostrzegamy w
wizji, którą przed nami roztoczył, jakiekolwiek plusy - a nie, "czy państwo
dostrzegają nadzieje na lepsze warunki mieszkaniowe"... Termin dezinformacja i
nierzetelność uparcie się nasuwa! Oj, Gazeta Wyborcza wiarygodność traci w
moich oczach...