Dodaj do ulubionych

wątek niepolityczny /specjalnie dla evonki/

01.09.06, 10:25
sorry że tak sram tymi wątkami, no ale muszę reagować na oczekiwania
społeczne.
Więc do rzeczy. Całe życie bazgrałem jak kura pazurem, nawet kolejni
wykanczani przeze mnie nauczyciele języka polskiego godzili sie z tym że
pisze nieczytelnie i moje wypracowania oceniali raczej intuicyjnie niz
merytorycznie. Sprawę w jakimś stopniu rozwiązała komputeryzacja i edytory
tekstu, zresztą w związku z czym niemal w ogóle oduczyłem się pisać ręcznie.
Napisanie dla mnie odręcznie kartki A4 to męka - dostaje skurczu dłoni, musze
przerywać, jak spisuję coś na szybko z klientem powoduje to dodatkowy stres -
poważnie mówię. Wszyscy, dosłownie wszyscy, nauczyciele, rodzice, koledzy,
dziewczyny do których pisałem miłosne listy (na które odpisywały zazwyczaj w
konwencji "a co tu jest napisane", albo po prostu dzwoniły i prosiły o
tłumaczenie)pogodziły sie z moim charakterem pisma - a raczej z jego brakiem.
Wkraczając w dorosłe życie byłem przekonany że ten problem mam za sobą, a
wspomniana klawiszywacja pisma tylko podziałała wzmacniająco na ten spokój.
A tu proszę - niespodzianka. Kilka instytucji nie chce przyjąć do wiadomości
tej mej ułomności i ciepliwie wymaga ode mnie "czytelny podpis". Tłumaczę
kolejnym listonoszom, spedytorom, że ja nie umiem czytelnie pisać - a oni się
tylko uśmiechają. Czy ktoś ma ten sam problem? Czy ja mogę jakoś poprosić
Pocztę Polską czy kurierów żeby zdjęli ze mnie obowiązek czytelnego
podpisywania się? Przecież jak się podpisze nieczytelnie to tym bardziej nikt
nie podrobi?
Obserwuj wątek
    • zamek Re: wątek niepolityczny /specjalnie dla evonki/ 01.09.06, 10:32
      Z wypracowań z polskiego miałem przez dłuższy czas stałą ocenę - 5- z dopiskiem
      "Pismo!". Nie ukrywam, zaczęło mnie to wkurzać, i w końcu poprosiłem rodziców,
      aby mi sprezentowali pióro. I całe szczęście: mój charakter pisma stał się
      całkiem czytelny i faktycznie, do dziś dnia częściej piszę piórem niż
      długopisem. Mam tylko taki feblik, że zupełnie nie uznaję piór na naboje. Jeżeli
      nawet dostaję takowe pióro, kupuję tłoczek i piszę takim kolorem atramentu,
      który mi odpowiada.
      • aaa202 A ja mam ekskluzywne pióro, dostałam je 01.09.06, 10:36
        i jest to najbardziej kłopotliwy prezent, jaki kiedykolwiek otrzymałam. Wstydzę
        się go używać, wydaje mi się, ze wszyscy się gapią i myślą: skąd taka szmaciara
        ma takie pióro. No i nie da się nim pisać byle jak, fakt.
        • zamek Re: A ja mam ekskluzywne pióro, dostałam je 01.09.06, 10:39
          Jeżeli jeszcze raz powiesz o aaa202 per "szmaciara", to się obrażę :/
          A może używaj go w ramach spleenu? Proszę bardzo, moje życiowe emploi zawiera
          między innymi takie oto very exclusive pióro i dobrze mi z tym :)
          • aaa202 Ale to pióro 01.09.06, 10:48
            jest jak perła przed wieprzem. Wszystko mu się błyszczy. Też w środku. I trwałe
            skurczysyństwo jest takie! Noszę w torbie, torbą rzucam, na torbie siadam,
            torbę zapodziewam, a na nim ani rysy.

            Popieram Kaśkę - piórami żelowymi pisze się najwygodniej.
      • cassani też kiedyś pisałem piórem 01.09.06, 10:38
        ale jak juz to wole dobre długopisy żelowe. Jakoś wyokrąglają moje kulfony.
    • aaa202 Mam pokrewny problem 01.09.06, 10:32
      pisząc na tablicy stawiam wielkie litery. Dzieci mówią, że widzą, widzą, że
      mogę mniejsze pisać, ale ja nie umiem! Na kartkach też stawiam woły. Mój podpis
      nie mieści się w żadnej kratce, w żadnej rubryczce. Czy twórcy druków nie
      przewidzieli, że ktoś może mieć podpis większy od kupy pluskwy?

      A może Ty masz jakieś zaburzenie neurologiczne?
      • cassani nie wiem czy mam zaburzenie 01.09.06, 10:37
        uczyłem się pisać w tych szczęśliwych czasach kiedy nie uważało się że połowa
        dzieci ma jakieś wymyślone choroby, dysleksje i inne takie tam. Pewnie jakbym
        się uczył dzisiaj dostałbym jakieś zaświadczenie i pozostał do końca życia
        analfabetą.
        • aaa202 Mój dziadek miał piękny charakter pisma 01.09.06, 10:42
          ale po wylewie, chociaż po czasie niby wszystko wróciło do normy, pisał
          zupełnie niczytelnie.
          A pamiętasz czasy, że za 3 błędy ortograficzne na maturze dostawało się lufę i
          trzeba było zdawać poprawkę? Ech, były czasy... nie było dyslektyków,
          dysgrafików, dyskalkulatów. Byli tylko ci, którzy musieli więcej pracować, żeby
          dobrze czytać, pisać, liczyć.
          • zamek Re: Mój dziadek miał piękny charakter pisma 01.09.06, 10:46
            Ja pamiętam. Były to te piękne czasy, kiedy uczeń jeszcze coś musiał zrobić i
            udawało się go czegoś nauczyć.
            • cassani no to popłynęliśmy 01.09.06, 10:53
              kiedyś to było, a dzisiejsza młodzież, ho, ho! :)
              • aaa202 Ja dzisiejszą młodzież podziwiam 01.09.06, 11:01
                są często cholernie ambitni. Ja zdołałam jeszcze skończyć studia w czasie,
                kiedy był to czas totalnej olewki, swobody. Mieszkałam u mamy i taty, piłam
                wino, imprezowałam, uczyłam się w styczniu i czerwcu, reszta to były
                permanentne wakacje. Jezioro, namiot, łódka, samogon kupiony we wsi, gitara,
                sweter, wspólna szczotka do zębów.
                Dziś ludzie pchają jednocześnie dwa fakultety i dodatkowo pracują. Tacy jacyś
                szybko "starzy" się robią, wymiętoleni, bez złudzeń, bez marzeń, bez durnoty.
                Trochę też mi ich żal.
          • cassani ten wysyp szkolnych chorób 01.09.06, 11:02
            powinien być ścigany z urzędu. już widze jak wszyscy pseudo-dyslektycy wejdą w
            życie dorosłe...
            • rozmowy_kontrolowane Re: ten wysyp szkolnych chorób 01.09.06, 11:06
              Gdyby trzeba było coś komuś napisać, to jestem do dyspozycji- ładnie piszę i
              lubię to robić:)
              • cassani z piwa 01.09.06, 11:07
                się pismem nie wykręcisz!
                :)
              • evonka o, proszę! druga staranna! 01.09.06, 11:09
                jak ja. :-)
                narazie jesteśmy w mniejszosci.. ;-)
    • brite no to może założymy jakieś stowarzyszenie 01.09.06, 10:45
      "Stowarzyszenie Bazgrzących Jak Kura Pazurem". Kto chce zostać głównym skrybą?

      W podstawówce jedna polonistka tak bardzo nie mogła znieść moich robaczków, że
      zrzuciła je na karb mojej leworęczności i sugerowała przestawienie się na
      praworęczność. Wysłała mnie do jakiejś poradni, gdzie, o ile dobrze pamiętam,
      niczego nie stwierdzono.
      • aaa202 A w liceum moja polonistka twierdziła 01.09.06, 10:56
        że Proust napisał "Ulissesa", a "Staszic poprawiał po Kołłątaju".

        A jak radzisz sobie ze sprzętami ze świata praworęcznych: klamkami,
        skrobaczkami do warzyw, otwieraczami do puszek, skrzynią biegów itd.? Zdarza Ci
        się wkurzyć, że jakieś narzędzie jest zupełnie nieporęczne? A na snowboardzie
        którą nogą do przodu jeździsz?

        Ja bym sobie poszła do jakiejś poradni, ale nie wiem, do jakiej.
        • evonka Re: A w liceum moja polonistka twierdziła 01.09.06, 11:01
          a ja jestem praworeczna, prawooczna, ale lewonożna... czyli na snowboardzie
          lewą do przodu...
        • brite Re: A w liceum moja polonistka twierdziła 01.09.06, 11:26
          > A jak radzisz sobie ze sprzętami ze świata praworęcznych:

          Nie przypominam sobie żadnych problemów z klamkami - poza tym klamki są różne po
          obu stronach drzwi :) Za to bywały problemy z używaniem obieraczki do ziemniaków
          oraz nożyczek. Ze skrzynią biegów ani ze snowboardem nie miałem nigdy do czynienia.
          • gikona Re: A w liceum moja polonistka twierdziła 01.09.06, 11:31
            Ja ma odwieczny prolem z nożyczami, musiałam się nauczyć ciąć prawą
            • brite Re: A w liceum moja polonistka twierdziła 01.09.06, 11:32
              ja też tnę prawą. Gdy próbuję lewą, mam jakieś dziwne wrażenie, że nic nie
              przetnę tylko pognę.
              • gikona Re: A w liceum moja polonistka twierdziła 01.09.06, 11:46
                A ja mam takie duże krawiecke nożyce, których używam jak mnie moc twórcza
                najdzie, mamją tak wyprofilowane uchwyty, że się ich nawet nie da w lewej ręce
                trzymać a o ciachnięciu to tylko pomarzyć...
          • aaa202 No bo ja właśnie mam w pamięci 01.09.06, 11:35
            zabawę w leworęczną. Nie dość, że ta łapa jakaś niezborna, to jeszcze wszystko
            nie po tej stronie. A kiedy otwieram drzwi, które mają klamkę "lewą", to zdarza
            się, że odruchowo próbuję otwierać ją prawicą, co owocuje tym, że do
            pomieszczenia wtaczam się tyłem.
            O ciągłym przypominaniu sobie, gdzie jest prawo, a gdzie lewo już nie wspomnę.
            Jakoś lewo jest dla mnie bardziej prawe, niż prawe. Logiczne, nie?:)
            Nie masz prawa jazdy?
            • brite Re: No bo ja właśnie mam w pamięci 01.09.06, 11:55
              Przy rozpoznawaniu prawo-lewo też mam chwilę zawahania i orientację rozpoczynam
              od strony ręki, którą piszę, wtedy już wiem, który kierunek jest który.

              Prawka nie mam - w zasadzie samochody to jedna z tych rzeczy, które w ogóle mnie
              nie interesują. Podobnie jak komórki. Zresztą, przy moim roztargnieniu i
              monologu wewnętrznym zwracanie uwagi na jakieś tam biegi, znaki drogowe, innych
              użytkowników ruchu to za dużo na raz.
              Kiedyś na pewno przyjdzie czas na naukę, ale u mnie w domu nigdy nie było
              żadnych tradycji motoryzacyjnych, ani środków na takie zbytki, zatem muszę
              wykazać trochę własnej inicjatywy w tej kwestii. A że, jak już napisałem,
              zupełnie nie interesuję się samochodami, więc bez jakiejś silnej zewnętrzej
              motywacji przełom szybko nie nastąpi.
              • gikona Re: No bo ja właśnie mam w pamięci 01.09.06, 12:04
                Przy rozpoznawaniu prawo-lewo też mam chwilę zawahania i orientację rozpoczynam
                > od strony ręki, którą piszę, wtedy już wiem, który kierunek jest który.

                -ja mam tak samo, nigdy nie wiem która jest która

                Prawka nie mam - w zasadzie samochody to jedna z tych rzeczy, które w ogóle mni
                > e
                > nie interesują.

                - to tak jak u mnie + problemy z koncentracją

                Oj Brite coś to dziwnie wygląda...
                • brite Re: No bo ja właśnie mam w pamięci 01.09.06, 12:06
                  > Oj Brite coś to dziwnie wygląda...

                  1. Nie jestem kobietą (właśnie się upewniłem)
                  2. Wolę kobiety (też właśnie się upewniłem)
                  • brite może jednak 01.09.06, 12:07
                    powinienem się przespacerować na tę genderkonferencję?
                    • gikona Re: może jednak 01.09.06, 12:13
                      sprawdziłam, nie jestem facetem uff...;)
              • aaa202 Ależ! 01.09.06, 12:09
                Przyrząd do jeżdżenia to obecnie kwestia paru tysięcy. Jako młodzieniec
                pracujący i zapewne oszczędny nie powinieneś mieć z tym problemów. Gorzej,
                jeśli chcesz mieć SAMOCHÓD.
                Są ludzie, którzy traktują całą tę motoryzacyjną subkulturę, jakby o loty w
                kosmos chodziło. Tymczasem jest to zwykłe narzędzie sprawniejszego
                przemieszczania się. Nie podsycajmy tej mitologii.
                Jazda to przyjemność, wolność, zabawa - niepozbawione aspektów praktycznych.

                No i Ciebie na pewno nikt a priori nie wyzwie od "bab za kierownicą" co jakoby
                ma być bardzo obraźliwe. Ja zaś muszę uciekać w studia gender;-)
                • brite kwestia kwestii nierówna 01.09.06, 12:15
                  > Przyrząd do jeżdżenia to obecnie kwestia paru tysięcy.

                  Kwestia paru tysięcy to dla mnie kwestia tysięcy. Bez wdawania się w szczegóły,
                  to dla mnie dość poważna kwestia.
                  Jeżeli kiedyś dojdzie u mnie do wejścia w posiadanie czterech kółek, to na pewno
                  będzie to przede wszystkim narzędzie, jak wiertarka czy widelec.
                  Ale na razie nie czuję powołania.
                  • aaa202 Rozumiem, że Kwestia to nie kwestia 01.09.06, 12:27
                    pewno, że kasa niemała.
                    Można też umiejętność prowadzenia samochodu przekuć na zarobek. I Kwestia od
                    razu maleje. I kwestia staje się warta gry.
                    Ja tam drapię zdrapki. I krzyżówki rozwiązuję. Miałam wygrać Citroena, tak na
                    to liczyłam i dupa. Jakaś bździągwa z Otwocka wygrała. Z Otwocka, wyobrażasz
                    sobie?
                    ;-)
          • cassani przypominam brajcie 01.09.06, 11:43
            że raz siedziałeś obok skrzyni biegów - pamiętam!
            • aaa202 O, widzisz, leworęczność to chyba jedyny 01.09.06, 11:48
              przykład "choroby szkolnej", która przestała być już chorobą. Dziś już chyba
              nikt nie zmusza dziecka do bycia praworęcznym. A mam książkę "Zdrowie dziecka"
              z jakichś osiemdziesiątych lat, gdzie rodzicom leworęcznego dziecka polecano
              przywiązywać lewą rękę bandażem, żeby zmusić je do używania prawej.
    • evonka och, co za zaszczyt! :-) 01.09.06, 10:49
      specjalnie dla mnie...! dzięki!
      od razu lepiej...

      ja natomiast pisałam zawsze bardzo łądnie, jak przystało na panienkę z dobrego
      domu, pobierajaca nauki gry na fortepianie i uczącą sie francuskiego.. ;-))

      i generalnie mi tak zostało, ze pisze dosć starannie. i wogóle niecierpię jak
      ktos bazgrze!!! jak celowo bazgrze, tzn. sie nie stara. to troche tak jakby
      móił niewyraźnie, zebym nie zrozumiała... co inengo wada wymowy czy ułomność w
      koordynacji ręka-dlugopis..

      ale co dziwnego; otoż, mam wrazenie, ze moje pismo jest za każdym razem inne.
      nie mogę ustalic sobie jednego charakteru... czy to oznacza chwiejną
      osobowość?? ;-)))
      • cassani jak moja mama 01.09.06, 10:56
        moja mama jako nauczycielka (choć WFu) to ma ładne pismo - takie niemal
        artystyczno - szlacheckie. Aż przyjemnie czyta się jej pismo, taką zgrabną
        kursywę potrafi ustawić.
        • evonka moja koleżanka 01.09.06, 11:00
          ma pismo cudowne! jak za czasow naszych prababek... piękne! duże, kształtne
          litery.. ach! pisze powoli i starannie. jak zapisuje numer telefonu to to trwa
          chyba ze dwie minuty.. ale potem to na taka karteczke aż miło popatrzeć!

          a w którą stonę przechylacie literki jak piszecie? zgodnie z kierunkiem pisania
          czyli w prawo, czy do tyłu? a może piszecie zupełnie pionowe literki..?
          • cassani nasz mechanik z pracy 01.09.06, 11:06
            wszystko pisze pismem półtechnicznym. A długopis tak naciska ze odbija się w
            zeszycie na 5-6 kartek. jego zeszyt z notatkami wygląda jakby go ktos w pralce
            trzymał :)
            • evonka oj, okropne! 01.09.06, 11:08
              wrrr...
              czy dłoń sciska rownie mocno??
              • cassani no strasznie 01.09.06, 11:11
                jak on pisze to ja aż wargi zagryzam!
                • evonka mam kolegę, co mówi niewyraźnie 01.09.06, 11:13
                  i do tego szybko... zwłaszcza przez telefon.
                  jak dzwoni to musze go prosić parę razy, zeby powtórzył. a i tak nic potem nie
                  rozumiem... najgorsze jest to, ze czasem to po prostu juz tak przytakuję, ze
                  niby rozumiem, a potem on mnie o coś pyta i wychodzi na to, ze nie słuchalam...
                • aaa202 Mój ojciec też pisze pismem technicznym 01.09.06, 11:16
                  A co do uścisków dłoni - zapoznawanie się w dzieciństwie z rzeszą pracowników
                  fizycznych spowodowało u mnie odruch "ściskaj mocniej niż oni". Inaczej rękę
                  trzeba było lodem okładać. Po prostu człowiek silny ściskaj serdecznie i
                  jowialnie.
                  • evonka jowialnie! 01.09.06, 11:34
                    ależ słowo! ostatni raz sie z nim spotkałam chyba w jakiejs lekturze
                    szkolnej... piękne...
                  • vauban Re: Jeśli mogę się dorzucić 01.09.06, 11:45
                    To ja piszę (praworęcznie) względnie czytelnie, odczytujący moje kanciaste
                    gryzmoły mają tylko nieco problemów z identyfikacją poszczególnych samogłosek
                    typu "a", "o" i "e" - są do siebie bliźniaczo podobne ;). Ale i ja odzwyczaiłem
                    się od pisania ręcznego, strasznie powoli to idzie, a po dwóch stronach A-4 ręka
                    by mi chyba odpadła !
                    W liceum miałem kolegę, który pisał tak pięknym, kaligraficznym pismem, że nikt
                    nie mógł się nadziwić, jak on to robi. Czytanie jego wypracowań byłoby absolutną
                    przyjenmością, gdyby nie to, że chłopak robił makabryczne błędy ortograficzne.
                    Nie zdałby matury przez to, ale w dawnych (1989) czasach, dawało się co nieco
                    zachachmęcić, na egzaminie jego praca dyskretnie zawędrowała na mój stolik,
                    poprawiłem, i wszyscy byli zadowoleni.
                    Bo ja z kolei błędów nigdy nie robiłem i nie robię - jakoś sam z siebie, bo nie
                    pytajcie mnie, co to jest przydawka albo orzeczenie w zdaniu, względnie dlaczego
                    pisze się szewc i krawiec, a nie krawc i szewiec - po prostu wiem, jak coś się
                    pisze i już. Dlatego tez "internetowa" pseudoortografia doprowadza mnie nieraz
                    do rozpaczy. Podobnie brak polskich znaków.
                    Uściski dłoni ? Nie za często, potem się trzeba zastanawiać, czy to aby nie był
                    kolejny TW... (a, cholera, miało nie być o polityce, tfu, przepraszam).
                    • vauban Re: ale czeski błąd 01.09.06, 11:47
                      jednak zrobiłem, znajdźcie ;)
                      • evonka Re: ale czeski błąd 01.09.06, 11:56
                        przyjeNMością ??
                        inne fajne: "tylko nieco" :-)
                        • vauban Re: ale czeski błąd 01.09.06, 12:18
                          MN, tak. nieco jest OK
    • dziad_borowy Re: wątek niepolityczny /specjalnie dla evonki/ 01.09.06, 10:59
      Moj charakter pisma to dopiero nieporozumienie. Jednak mimo pewnych wad tego
      faktu, jak na przyklad wyraz lekkiego niesmaku gdy sie patrze na nie okiem
      estety, ma to tez pewne plusy. Gdy trzeba bylo kolektywnie cos napisac nigdy to
      nie bylem ja i moje wrodzone lenistwo jadlo sobie wtedy bonusowego pączka. Z
      brzydkim ale za to smacznym napisem "lukier".
      Dzierżżż!!!
      • aaa202 Zaś ja 01.09.06, 11:05
        połowie klasy wypisywałam usprawiedliwienia, jako posiadaczka "dorosłego"
        charakteru pisma.
        Sobie też wypisywałam imitując pismo ojca. Ojciec potem przynosił z wywiadówek
        te usprawiedliwienia, kładł mi na biurku i mówił: No, no, jak mi się charakter
        pisma ostatnio polepszył. A ten podpis! Podpis mam szczególnie ładny.
        • evonka ja to robilam za zgodą rodzicow 01.09.06, 11:07
          pytałam mamy czy właśnie wypisane przeze mnie usprawiedliwienie uznałaby za
          swoje. patrzyla, wnikała i mówiła; to ja chyba napisałam.. ;-)))
    • zamek My tu gadu gadu, 01.09.06, 11:09
      a ogródek mi się sam nie skopie. Jadę na włości :)
      • cassani ucałuj 01.09.06, 11:12
        ogórki!
        PA!
        • evonka i cukinie! 01.09.06, 11:14
          moje ulubione ostatnio...
          • huann i Kurczaki! 01.09.06, 14:22
            a nie, to wszak Chocianowice...
            ale no to Wszystko Jadalne, tylko z wyczuciem, żeby nic się nie pogniotnęło, ok? :>
    • orientman Ja tez 01.09.06, 14:24
      Mam nieczytelny podpis. W dodatku moje podpisy roznia sie od siebie. Mam dosc juz marudzenie
      roznych ludzi, ze moj podpis sie nie zgadza. Robienia cyrku, pokazywania im wszystkich kart platniczych
      oraz dowodu osobistege w celu udawadniania, ze ja, to ja i ze mam kazdy podpis inny.
      • brite a, to dlatego 01.09.06, 14:27
        sygnaturki nie będzie!
        • orientman Re: a, to dlatego 01.09.06, 14:29
          pewnie dlatego :)
    • bocian84 Re: wątek niepolityczny /specjalnie dla evonki/ 01.09.06, 16:29
      cassani napisał:

      > Czy ktoś ma ten sam problem?


      Powiem tak: W szkole podstawowej byłem fenomenem, bowiem w 8 klasie
      wychowawczyni nakazała mi pisać wyłącznie w zeszycie w trzy linie. Czy muszę coś
      dodawać?
      • cassani nic dodać nic ująć 02.09.06, 12:27
        fenomen :)
        ze mną aż tak drastycznie nie było - aczkolwiek nauczycielki polskiego
        wykazywały się daleko idącą cierpliwością!
    • lavinka Re: wątek niepolityczny /specjalnie dla evonki/ 01.09.06, 17:41
      No ja umiem się już tylko podpisywać ;-) Jak moja prababcia która była zupełną
      analfabetką i wynalazek pt. "lewizor" był dla niejj cudem ;-)))

      lav
      • lavinka Re: wątek niepolityczny /specjalnie dla evonki/ 01.09.06, 17:44
        A w dzieciństwie bazgraniny oduczyła mnie madre. Kazała mi przepisywać zeszyty.
        I zawsze miałam dwa. Roboczy i ten do pokazywania Pani ;-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka