Dodaj do ulubionych

kocham nie bije

15.09.06, 10:36
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3619338.html
jestem za takimi akcjami - przemocy jest łatwo nauczyć - trudniej zresocjalizować.
Co wy na to?
Obserwuj wątek
    • aaa202 Co my na akcję, czy co my na bicie? 15.09.06, 10:43
      Czy co my na resocjalizację?
      • afika Na akcję - oczywiście 15.09.06, 10:46
        jak zwykle szczególizm forumowy bierze górę nad treścią...
        • aaa202 Wlej mi, wlej;-) 15.09.06, 10:50
          • gikona Re: Wlej mi, wlej;-) 15.09.06, 10:52
            do pełna?;)
            • aaa202 A wczoraj, a wczoraj... 15.09.06, 11:04
              jadłam na lubelskiej starówce pierogi ruskie i piłam do nich żołądkową gorzką.
              Byłam w niebie...:)

              Ale nie psujmy wątku.
              Akcja szczytna, zacna, cel doniosły. Jestem za. (Ale szczerze mówiąc mało mnie
              obchodzi to, co wisi na bilboardach. Nie czytam tego, nie oglądam. Tym samym
              przesłanie naścienne nigdy do mnie nie trafia. No, chyba, że do podświadomości.)

              Więcej jeszcze w temacie bicia - nie znam nikogo, kto nie byłby w dzieciństwie
              przez rodziców trzepnięty, szarpnięty (za rękę, za ucho, za kurtkę). Przypadki
              ciężkiego czy regularnego lania rzadko dochodziły moich uszu. Ale karcenie przy
              użyciu fizycznej przewagi rodzica jest powszechne. Ciekawe, czy da się bez
              tego. Byłoby wspaniale.
    • bryzolin Rozszerzenie problemu 15.09.06, 11:30
      Jeśli chodzi o bicie powodujące uszczerbki fizyczne czy rany to oczywiście
      zdecydowanie nie. problem jest nieco szerszy, bo częstej reakcji
      rodziców/opiekunów polegającej na krzyku lub niegroźnym fizycznie klapsie czy
      szturchańcu chyba nie uda się nigdy uniknąć, ale prócz kary fizycznej chodzi
      często również o negatywną reakcję psychiczną przy najlżejszej choćby przemocy
      fizycznej. Małe dziecko płacze przy lekkim klapsie, słabszym nawet niż przy
      oczyszczaniu zabrudzonego ubrania a więc nie z powodu bólu ale agresji
      rodzicielskiej, a nastolatek uderzony nawet lekko zostaje głęboko upokorzony
      psychicznie i czuje się gorzej niż zbity pies.
      Co o tym myślicie? Czy nie ma tu przypadkiem ran psychicznych?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka