Gość: czerstwy
IP: *.lodz.mm.pl
07.03.03, 22:03
Nie znam się na zarządzaniu, ale miałem okazję korzystać z
komunikacji w Krakowie i w Łodzi jeszcze w starym wieku - przez
parę lat obserwowałem, jak w tych dwóch miastach rozwija się i
zmienia przedcsiębiorstwo obsługujące na co dzień kilkaset
tysięcy klientów. I cóż ja widziałem:
Kraków: pierwszą zmianą było wprowadzenie stałych godzin odjazdu
tramwajów. Bez studiowania skomplikowanego rozkładu człowiek
wiedział, że 10-tka będzie 15 po każdej godzinie i już.
Łódź: pierwszą zmianą było zainstalowanie czarnych pseudo-
podświetlanych numerów tramwajów, co skutecznie uniemożliwiło
ich dostrzeżenie z jakiejkolwiek odległości powyżej 10 metrów.
Kraków: 2-remontowano dość długie odcinki torowiska na
peryferiach miasta, gdzie nie dość, że jest to 8 x tańsze niż w
centrum, to jeszcze znacznie skraca czas podróży.
Łódź: 2-do starych chrunkli zaczęto montować elektroniczne
wyświetlacze na "bokach" pojazdów - żółte litery na czarnym tle.
Nie dość, że nie zawierają one żadnej absolutnie informacji od
strony wozu, nie dość, że są słabo widoczne z zewnątrz, to
jeszcze podobno jeden taki panel kosztuje ok. 1000 zł. W
Krakowie od 100 lat korzystają z tzw. "choinek", dobrze znanych
też np. z londyńskiego metra. Koszt jednej tablicy: 150 zł.
Praktycznie niezniszczalna. Tak a propos przypomniała mi się
wypowiedź pana byłego prezesa - chyba właśnie Wyborcza piała
wtedy nt. "choinek" - że nie będzie robił festynu na tramwajach
i obwieszał ich choinkami... czy jakoś tak.
Kraków: kolejnym istotnym posunięciem było wprowadzenie bardzo
bogatej oferty biletowej, zwłaszcza jeśli chodzi o
kilkudniowe "migawki" na okaziciela - całodobowe, 3-dniowe,
tygodniowe... plus bilety semestralne dla uczących się w cenie 4
miesięcznych. W Łodzi - koszmarnie drogie 14-dniowe plus
całodobowe, też drogie.
Łódź: zmieniające się firmy kontrolerskie, obsługiwane przez
różnego rodzaju margines społeczny, któremu zawsze można było
dać w łapę 20 zł na flaszkę i dawali spokój. Spróbuj przekupić
kanara w Kraku...
Pierwsze autobusy niskopodłogowe - faktycznie wcześniej, niż w
Łodzi, z tym, że były to nowsze "jelcze" i pojedyncze "scanie",
które zresztą jeżdżą do dziś. W każdym razie - DUUUŻE!
Łódź- wtopiono kupę kasy w małe i duszne mercedesy od zasady.
Do tego "przecięto" na pół tramwaje niektórych linii i jeździły
sobie takie niemiłosiernie załadowane "czwórki", podczas gdy
Kraków korzystając z umowy partnerskiej z jakimś miastem w RFN
otrzymał nieodpłatnie kilkanaście tamtejszych tramwajów, które
do dziś zresztą jeźdżą, pomimo że mają już sporo ponad 20 lat...
GENERALNIE: W Krakowie korzystanie z MPK jest przyjemniejsze,
pojazdy są czystsze i bardziej zadbane, jeżdżą bardziej
przewidywalnie. Kontrole biletów są skuteczniejsze, mniej jest
wandalizmu, można kupić bilety w każdym tramwaju/autobusie...
CZy to wszystko wynika tylko z tego, że tam jest więcej
turystów? Czy może przedsiębiorstwo jest po prostu lepiej
zarządzane...