Gość: flip
IP: 62.116.6.*
31.03.03, 11:38
... z Wiednia. Wlasnie powracamy do Ojczyzny z Florencji, o ktorej niewiele
mozna powiedyiec, od czasu jak skasowali tam tramwaje :-) Mowi sie, ze maja
bzyc znowu - ale jakos do tej pory malo co widac (prawde mowiac nic nie
widac).
Co innego tutaj, rzecz jasna. Wlasnie skonczylismy sniadanko z widokiem na
niezwykle miejsce, gdzie tramwaj numer "Je" przecina sie malowniczo
z "62", "65" i "Badner Bahn". Juz nam sie wydawalo, ze "62" jest tutaj
zawsze niedomyte (jako na razie jedyna linia przyuwazona w tym stanie), ale
okazalo sie, ze niedomyte sa tylko niektore wagony - co wprawilo nas w
odpowiednio podniosly nastroj.
Tramwaj numer "Je" to tramwaj numer "Jot" - tzn. bylby nim, gdyby nie
jezdzil we Wiedniu. Tutaj jest "Je" i basta. Inne osobliwosci: "der
Sechziger" a nie "die Sechzig", bo one wszytkie sa tutaj facetami.
Herbatke sniadankowa podano nam w szklance. Zaczyna sie wiec juz
srodkowoeuropejska kulturka szklankowych herbatek. We Wloszech nie do
pomyslenia :-)
Do zobaczenia kiedys tam.
pzdr
PS: Wlasnie przejechal podwojny niskopodlogowy "Lokalbahn nach Baden". Tyz
dobrze.