aaa202
25.12.06, 22:14
Zostałam zaskoczona pytaniem o moje "postanowienia noworoczne". Nie miałam
żadnych. Powinnam?
Jedna koleżanka chce schudnąć do 50 kg, druga w końcu wstawi sobie brakujący
ząb. Albo dwa. Kolega chce zmienić pracę na lepiej płatną i ambitniejszą.
Ktoś tam odważy się, by dać sobie zoperować zaniedbane żylaki. Ktoś chce
nauczyć się pływać. Ktoś postanowił się zreprodukować właśnie roku pańskiego
2007. Sprawy całkiem seriozne. Czy do ich załatwienia potrzebny jest bat
terminu? A co dzieje się z postanowieniami niespełnionymi, przefikanymi,
porzuconymi? Idą na następny rok, jak te dwa zęby od lat dziesięciu?
A Wasze postanowienia?