Dodaj do ulubionych

Pytania do prezydenta

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 12:23
Czy można uzyskać informację kiedy ta lista pytań została złożona Prezydentowi?
Obserwuj wątek
    • michal_wenski Re: Pytania do prezydenta 23.01.07, 15:11
      > Czy można uzyskać informację kiedy ta lista pytań została złożona Prezydentowi?

      Pytania zostały wręczone wiceprezydentowi podczas spotkania z mieszkańcami
      Księżego Młyna - wówczas formalnie niezrzeszonymi - dnia 23 sierpnia 2006 roku.
      Pan Tomaszewski zabrał listę pytań, ale nie odpowiedział na nie.

      Oczywiście nie miał takiego obowiązku, ale gdyby mimo to zdecydował się
      odpowiedzieć, odebralibyśmy to jako przejaw jego dobrej woli. Ponieważ tej
      dobrej woli zabrakło, pytania wysłaliśmy ponownie (już jako osoba prawna) dnia
      21 grudnia 2006 do prezydenta Kropiwnickiego. Odpowiedzi wciąż nie mamy.

      Mamy więc podstawy przypuszczać, że brak odpowiedzi ze strony UMŁ może być
      podyktowany obawą przed ujawnieniem szeregu wad projektu w obecnej postaci. Nie
      chcę pisać "złych intencji", bo to jest niewymierne.
      • Gość: barnaba Re: Pytania do prezydenta IP: *.lodz.msk.pl 23.01.07, 15:55
        > Pytania zostały wręczone wiceprezydentowi podczas spotkania z mieszkańcami
        > Księżego Młyna - wówczas formalnie niezrzeszonymi - dnia 23 sierpnia 2006 roku.
        > Pan Tomaszewski zabrał listę pytań, ale nie odpowiedział na nie.

        Żeby odpowiedzieć na te pytania, trzeba mieć konkretny szczegółowy projekt prac
        remontowych. Mam dziwne wrażenie, że taki projekt nie powstał do dziś.
        • Gość: lodizanin Re: Pytania do prezydenta IP: 212.191.66.* 23.01.07, 16:15
          Gość portalu: barnaba napisał(a):

          > Żeby odpowiedzieć na te pytania, trzeba mieć konkretny szczegółowy projekt
          prac
          > remontowych. Mam dziwne wrażenie, że taki projekt nie powstał do dziś.

          W takim przypadku przy odrobinie chęci wspólpracy mozna byłoby jednak odpisać
          coś w tym stylu :
          "Nie ma jeszcze szczegółowego projektu więc odpowiedź na część z Państwa pytań
          nie jest jeszcze możliwa"
          • Gość: barnaba Re: Pytania do prezydenta IP: *.lodz.msk.pl 24.01.07, 14:51
            > W takim przypadku przy odrobinie chęci wspólpracy mozna byłoby jednak odpisać
            > coś w tym stylu :
            > "Nie ma jeszcze szczegółowego projektu więc odpowiedź na część z Państwa pytań
            > nie jest jeszcze możliwa"

            Zaryzykować pytanie "to co do cholery robiliście przez 15 lat?" :)
      • szzymon Re: Pytania do prezydenta 26.01.07, 12:09
        Witam, czy pytania pojawiły się gdzieś w internecie? Czy macie jakąś strone?
        • michal_wenski Re: Pytania do prezydenta 26.01.07, 13:56
          > Witam, czy pytania pojawiły się gdzieś w internecie? Czy macie jakąś strone?

          Strona internetowa naszego Stowarzyszenia:
          www.adsumus.org
          Pytanie są w tej chwili (serwis będzie przeorganizowywany) zakładce "OBRAZ
          SYTUACJI", pod tekstem (do pobrania). Odpowiedzi są w "AKTUALNOŚCIACH".

          Zapraszam i pozdrawiam!
    • Gość: czytelnik Pytania do "stowarzyszenia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 16:55
      Ja mam rowniez pytania, tyle, że do "stowarzyszenia",

      po 1 - jaka mamy gwarancje, ze "stowarzyszenie" powstrzyma degradacje Księżego
      Młyna,

      po 2 - jeśli ma zamiar coś robić, co konkretnie,

      po 3 - czy "stowarzyszenie" jest na tyle wiarygodne finansowo, że jest w stanie
      wciąć na siebie koszty rewitalizacji,

      po 4 - jeśli jest w stanie, niech udowodni, ze ma pieniadze na rewitalizacje.

      po 5 - jeśli "stowarzyszenie" ma jedynie na celu obrone mieszkańców, a nie dóbr
      materialnych Księżego Młyna - niech się jeszcze dzisiaj rozwiąże i przestanie
      siać zamęt.
      • Gość: czytelnik Pytania do "stowarzyszenia" cd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 17:03
        po 6 - najważniejsze - co "stowarzyszenie" do tej pory zrobiło, aby powstrzymać
        degradajcę Księżego Młyna. Istnieje już przecież ok. pół roku.

        po 7 - jeśli "stowarzyszenie" nie ma zamiaru finansować rewitalizacji, niech
        wskaże wiarygodnego inwestora chętnego wyłożyć pieniądze na ten cel.

        Pytania są oczywiście retoryczne - gdyż "stowarzyszenie" ani nie zna takiego
        inwestora, ani nie ma pieniędzy na jakiekolwiek remonty, nie wspominając o
        kompleskowej rewitalizacji. Jedynym celem jest obrona interesów kilku
        pokrzywdzonych mieszkańców. Interes Księżego Młyna jako zabytku jest
        drugoplanowy, lub wręcz zupełnie nieistotny.
        • Gość: amator Re: Pytania do "stowarzyszenia" cd IP: *.toya.net.pl 23.01.07, 20:05
          Wypad z Ksiezego Mlyna, bo go calkiem zdewastujecie. wpuscie ludzi z kasa. ja
          sam chetnie kupie tam mieszkanie, byle obok nie mieszkali jacys menele.
          • Gość: realista Re: Pytania do "stowarzyszenia" cd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 22:49
            A może spróbuj poszukać czegoś wolnego w przędzalni.
            Myślę,że lofty byłyby dla Ciebie bardziej odpowiednie. :)
          • michal_wenski nieporadność czy ignorancja? ;) 24.01.07, 12:19
            > Wypad z Ksiezego Mlyna, bo go calkiem zdewastujecie. wpuscie ludzi z kasa. ja
            > sam chetnie kupie tam mieszkanie, byle obok nie mieszkali jacys menele.

            Zadziwia mnie charakter takich wypowiedzi :) Ta zawziętość jest trochę zbyt
            przemyślana, a obraźliwa sugestia pod - między innymi - moim adresem zbyt
            wyrachowana, bym nie nabrał podejrzeń, że autor jest PR-owcem Opala czy UMŁ.

            Zbyt oczywisty jest fakt, że wypowiedź obliczona jest na wywołanie określonej
            reakcji - np. agresywnej odpowiedzi.
            Ze smutkiem muszę przyznać, że choć jestem pasjonatem gier psychologicznych,
            zabiegi w takim wydaniu uważam ze godne wyłącznie politowania, a stosujących je
            osób - mimo najszczerszych chęci! - szacunkiem darzyć nie potrafię :)

            Jeżeli jednak - bo zawsze zakładam, że taka możliwość istnieje - mylę się w tym
            względzie, a zaprezentowany pogląd wynika wbrew pozorom tylko z ignorancji
            autora - zachęcam do głębszego przestudiowania tematu.

            Pozdrawiam ;)
      • michal_wenski Odpowiedzi dla "czytelnika" 24.01.07, 03:43
        Spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytania, chcąc wierzyć, że kieruje Tobą
        faktycznie ciekawość i troska o dobro kompleksu Księży Młyn. Otóż sprawy mają
        się tak:

        > po 1 - jaka mamy gwarancje, ze "stowarzyszenie" powstrzyma degradacje Księżego
        > Młyna,

        Trzeba tu wyjaśnić pewną kwestię natury formalno-prawnej: stowarzyszenia są
        organizacjami pozarządowymi o charakterze - można powiedzieć - społecznym. Nie
        są organami administracji i nie mają władzy ani mocy decyzyjnej. Poprzez pewne
        przywileje wypływające z posiadania przez nie osobowości prawnej mogą działać w
        sposób pośredni; naświetlać pewne problemy, zgłaszać określone zapotrzebowania,
        nawiązywać współpracę z instytucjami i podmiotami, których w kolei działania
        mogą przekładać sięna większe konkrety.

        > po 2 - jeśli ma zamiar coś robić, co konkretnie,

        We współpracy z władzami samorządowymi wypracować rozsądną koncepcję
        rewitalizacji Księżego Młyna. Ogólnie rzecz biorąc.

        > po 3 - czy "stowarzyszenie" jest na tyle wiarygodne finansowo, że jest w
        stanie wciąć na siebie koszty rewitalizacji,
        > po 4 - jeśli jest w stanie, niech udowodni, ze ma pieniadze na rewitalizacje.

        Od razu trzeba wyjaśnić jedną rzecz - stowarzyszenie jest organizacją
        zrzeszającą ludzi na zasadzie wspólnej idei, nie kapitału. Ten ostatni przypadek
        dotyczy fundacji, którą nie jesteśmy - ale nawet majętna fundacja nie byłaby w
        stanie sfinansować procesu rewitalizacji zabytkowego osiedla. Środki na ten cel
        zazwyczaj (Anglia, Szkocja, Niemcy, Włochy) przyznaje gmina, ale w przypadku
        braku takich środków w budżecie nic nie stoi na przeszkodzie, aby starać się o
        dofinansowanie, na przykład z Unii Europejskiej. Określanie kosztów jednak to
        niemal końcowy etap całego procesu - wcześniej musi byc koncepcja, a tej nie ma.
        Chcemy pomóc ją stworzyć.

        > po 5 - jeśli "stowarzyszenie" ma jedynie na celu obrone mieszkańców, a nie dóbr
        > materialnych Księżego Młyna - niech się jeszcze dzisiaj rozwiąże i przestanie
        > siać zamęt.

        Stowarzyszenie rzeczywiście ma na celu obronę zarówno mieszkańców, jak i
        substancji zabytkowej osiedla. Przypuszczam, że wiem, o co Ci chodzi - widzisz
        zagrożenie dla Księżego Młyna ze strony osób, poczynających tu sobie
        niefrasobliwie i w żaden sposób nie związanych emocjonalnie z tym miejscem. Ja
        również je widzę. Celem Stowarzyszenia nie jest utrzymanie społeczności lokalnej
        na Księżym Młynie wbrew jej woli. Uważamy, że te osoby, które nie chcą tu
        mieszkać, powinny się wyprowadzić. Na Księżym Młynie powinni móc pozostać jego
        pasjonaci, którzy świadomie to miejsce zamieszkania wybrali. Klimat osiedla
        byłby zachowany, dodatkowo (to na razie marzenie, ponieważ do ustaleń jeszcze
        daleka droga) poprzez zorganizowanie odpowiedniego zaplecza (kafejki, galerie)
        możnaby go jeszcze podrasować! Czy to nie dory pomysł?

        > po 6 - najważniejsze - co "stowarzyszenie" do tej pory zrobiło, aby powstrzymać
        > degradajcę Księżego Młyna. Istnieje już przecież ok. pół roku.

        Nie przesadzajmy - wpis do KRS otrzymaliśmy dopiero w grudniu. Ale jeden sukces
        już mamy i z przyjemnością się nim pochwalę: osławiony inwestor miał przystąpić
        do wyburzania szeregu komórek (również obiekty zabytkowe!), które na skutek
        dawnej pomyłki w parcelacji działek znalazły się na terenie przez tę firmę
        wykupionym. Szybka reakcja mieszkańców i Stowarzyszenia zaowocowały
        powiadomieniem odpowiednich służb, które niebezpieczeństwo zażegnały. Stan
        prawny komórek jest obecnie regulowany (mają zostać przywrócone osiedlu).
        Przy okazji masz przykład, jak inwestor zamierza gospodarzyć sobie na Księżym
        Młynie (w magazynach bodajże wyburzył dachy, w tkalni ma dobudować nowe piętra).
        Co warto podkreślić: nigdzie na świecie obiekt zabytkowy tej klasy nie dostał
        się w ręce prywatnego inwestora!

        > po 7 - jeśli "stowarzyszenie" nie ma zamiaru finansować rewitalizacji, niech
        > wskaże wiarygodnego inwestora chętnego wyłożyć pieniądze na ten cel.

        Opracowanie kwestii finansowania powinni zająć się eksperci w tejże dziedzinie.
        Będziemy postulować, by taki zespół ekspercki powołano. Nie proponujemy do tej
        roli siebie, bo powinno to być grono niezależne.
        Ale podkreślam - ustalmy najpierw, CO będziemy finansować :)

        > Pytania są oczywiście retoryczne - gdyż "stowarzyszenie" ani nie zna takiego
        > inwestora, ani nie ma pieniędzy na jakiekolwiek remonty, nie wspominając o
        > kompleskowej rewitalizacji. Jedynym celem jest obrona interesów kilku
        > pokrzywdzonych mieszkańców. Interes Księżego Młyna jako zabytku jest
        > drugoplanowy, lub wręcz zupełnie nieistotny.

        Mam nadzieję, że choć trochę przekonałem Cię do zweryfikowania poglądów ;)
        Rozumiem (lub powiedzmy, że staram się zrozumieć) Twoją nieufność, ponieważ -
        jak podaje dziś GW - Polacy są podobno narodem bardzo aspołecznym i z zasady
        niechętnym wszelkim inicjatywom.

        Uważam jednak, że troska o wspólne dobro powinna nas czasem łączyć. Dla mnie
        osobiście praca dla mieszkańców KM stała się okazją do poznania niezwykłych
        ludzi i miejsc (pozdrawiam Stowarzyszenie Łódka, Galerię IKONA), z którymi
        prawdopodobnie zetknąłbym się nieprędko albo wcale.
        • Gość: czytelnik Re: Odpowiedzi dla "czytelnika" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 16:39
          Dziekuje za odpowiedzi. Niestety - nie przekonales mnie, co wiecej -
          utwierdziles mnie w moich przekonaniach. To co napisales to same ogolniki,
          samiutenkie! brak jakichkolwiek konkretow - trzeba, trzeba, trzeba, trzeba to,
          trzeba tamto. Nie jest tak latwo o inwestora, nie jest tak latwo o unijna
          dotacje, pewnie zdajesz sobie z tego sprawe. Wasze stowarzyszenie - chroni
          jedynie interes grupki mieszkancow, nie Ksiezego Mlyna jako calosci, spojrzmy
          prawdzie w oczy. Zobacz, co byloby z Poltexem, gdyby nie pojawil sie Apsys -
          podzielilby los szedow (tych od Centrum JP2). Ale zostawmy Apsys'a. Aby oceniac
          inwestora trzeba znac jego dokonania - wstrzymajcie sie z ocenami do momentu
          wybudowania pierwszych loftow! Krytykowanie Opal'a jest smieszne. Oczywiste
          jest, ze wyweszyli tu biznes (nie jest to przeciez organizacja non-profit), nie
          mozna jednak posadzac ich o zle zamiary. Sa przeciez urzedy, ktore sa od tego,
          aby patrzec im na racje, jest architekt miasta, z ktorym wiekszosc rzeczy musza
          konsultowac. Nie przesadzajmy wiec, ze gdy przejma KM stanie sie jakas sodoma i
          gomora. Uwazam, ze jest to zwykle podburzanie spoleczenstwa!
          • Gość: czytelnik Re: Odpowiedzi dla "czytelnika" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 16:40
            na ręcę! ;)
          • michal_wenski Re: Odpowiedzi dla "czytelnika" 24.01.07, 18:18
            Witam serdecznie!

            Spróbuję się ustosunkować do Twoich uwag:

            > utwierdziles mnie w moich przekonaniach. To co napisales to same ogolniki,
            > samiutenkie! brak jakichkolwiek konkretow - trzeba, trzeba, trzeba, trzeba to,
            > trzeba tamto

            Rzeczywiście przedstawiłem tylko zarys działań, które naszym zdaniem należałoby
            podjąć. Uważamy, że nasze postulaty są słuszne i chcemy, aby władze miasta
            wzięły je pod uwagę przy decyzjach dotyczących Księżego Młyna. To oczywiste, że
            władza rządzi, a organizacja pozarządowa tylko radzi. Władzy niczego narzucić
            nie może - ale poprzez działalność informacyjną ma możliwość zwrócenia uwagi
            opinii publicznej na nieprawidłowości w pewnym obszarze. Może również
            zainicjować publiczną debatę w spornej kwestii, która pomoże naświetlić pewne
            problemy - np. dotychczas przemilczane i ukrywane - i znaleźć optymalne dla nich
            rozwiązanie.
            Chodzi przecież o to, żeby wypracować rozwiązanie korzystne dla wszystkich, nie
            tylko dla inwestora! Czy nie bierzesz pod uwagę faktu, że dotychczasowe
            działania Opala na terenie KM (próba wyburzenia komórek, wyburzenie stropu w
            tkalni, dobudowywanie pięter w magazynach) niosą zagrożenia dla substancji
            zabytkowej osiedla?

            > Nie jest tak latwo o inwestora, nie jest tak latwo o unijna
            > dotacje, pewnie zdajesz sobie z tego sprawe

            Oczywiście, ale nie jest to niemożliwe. Stanęliśmy przed taka koniecznością -
            trudno, trzeba podjąć ten wysiłek! Sięgania po najłatwiejsze rozwiązanie nie
            wydaje się być właściwe choćby z powodów, które wymieniłem wyżej: może być to
            rozwiązanie szkodliwe dla osiedla.

            > Wasze stowarzyszenie - chroni
            > jedynie interes grupki mieszkancow, nie Ksiezego Mlyna jako calosci, spojrzmy
            > prawdzie w oczy.

            Ta grupka - bo rozumiem, że mówisz o tej części mieszkańców, która chciałaby
            dalej mieszkać na Księżym Młynie - liczy ponad sto osób. Zatrzymanie ich na
            Księżym Młynie samo w sobie przyczyni się do ochrony osiedla - zwróć uwagę: kto,
            wobec perspektywy przeniesienia się do nowych bloków wciąż woli Księży Młyn?
            Jego miłosnicy, pasjonaci, kontestatorzy, ci, którzy przenieśli sie na jego
            teren między innymi z blokowisk (kłaniam się)! Są to świadomi i pełni inicjatywy
            ludzie, z którymi naprawdę da się sporo zdziałać w dzidzinie kształtowania
            przestrzeni i charakteru Księżego Młyna. Dzięki ich udziałowi Księży Młyn mógłby
            stać się zakątkiem kameralno-artystyczno-zjawiskowym.
            I co nie jest bez znaczenia - miłość ludzi do tego miejsca pomogłaby budować
            jego czar. Tymczasem obecny projekt zakłada "odarcie" Księżego Młyna z jego
            tożsamości, przebudowę i wprowadzenie nowych mieszkańców, dla których to miejsce
            będzie po prostu luksusowym miejscem zamieszkania, niczym więcej.
            Stracilibysmy to, co bezcenne. Nie byłoby Ci żal?

            > Zobacz, co byloby z Poltexem, gdyby nie pojawil sie Apsys -
            > podzielilby los szedow (tych od Centrum JP2)

            Zgadzam się, ale to były pustostany, nieruchomości "martwe" - idealne do
            "rewitalizacji", czyli ożywienia. Księży Młyn ma być "ożywiany" po uprzednim
            jego "zabiciu"!

            > Aby oceniac
            > inwestora trzeba znac jego dokonania - wstrzymajcie sie z ocenami do momentu
            > wybudowania pierwszych loftow!

            To ten sam problem, co wyżej. Pomysł na rewitalizację przędzalni (która juz
            nigdy nie będzie przędzalnią) poprzez uczynienie z niej przestrzeni mieszkalnej
            jest akceptowalny, ale uwiarygodnia inwestora tylko pod względem rewitalizacji
            obiektów poprzemysłowych (których to osiągnięć, jak juz przy tym jesteśmy, Opal
            zbyt wiele nie ma: www.google.com ;) ). Firma, której należałoby przyznać
            wykonawstwo remontów osiedla, powinna mieć w dorobku dokonania z tej właśnie
            dziedziny - tzn. obrazowo mówiąc: udane operacje (żywi pacjenci), a nie udane
            preparaty (wypchane zwierzęta)!

            > Krytykowanie Opal'a jest smieszne. Oczywiste
            > jest, ze wyweszyli tu biznes (nie jest to przeciez organizacja non-profit),
            > nie
            > mozna jednak posadzac ich o zle zamiary

            Chęć zarobku rzeczywiście w dzisiejszych realiach nie jest poczytywana za zły
            zamiar. Co do krytyki - inna sprawa. Polityka, którą prowadzi, jest
            niezrozumiała (np. sprzedaż nieisteniejących loftów i towarzyszący temu PR-owski
            szum) i budzi nieufność. Ponadto zamiary, z którymi zdradził sie podczas próby
            wyburzenie komórek na Księżym Młynie, dają podstawy do przypuszczeń, że nie
            będzie przestrzegał zalecań konserwatoskich w czasie prac (co miało miejsce już
            w przędzalni). Moim zdaniem ten akurat wykonawca jest mocno podejrzany.

            > Sa przeciez urzedy, ktore sa od tego,
            > aby patrzec im na racje, jest architekt miasta, z ktorym wiekszosc rzeczy
            > musza
            > konsultowac

            Święte słowa! Od tego są właśnie te urzędy...

            > Nie przesadzajmy wiec, ze gdy przejma KM stanie sie jakas sodoma i
            > gomora.

            Są, jak mam nadzieję, zechciałeś zauważyć, podstawy do takich przypuszczeń,
            niestety.

            > Uwazam, ze jest to zwykle podburzanie spoleczenstwa!

            Nikt nikogo nie podburza:) Nie uważasz chyba, że możliwe jest wmówienie
            komukolwiek, że np. chce mieszkać na Księżym Młynie? Naszym głównym medium jest
            internet - masz okazję czytać nasze wypowiedzi na forum i stronie internetowej.
            Operujemy tylko argumentami.

            Pozdrawiam!
            • Gość: Robert Re: Odpowiedzi dla "czytelnika" IP: *.server.ntli.net 24.01.07, 23:36
              Mieszkam na KM, Moim marzeniem bylo przeprowadzic remont mieszkania ale jakis
              HAM mowi mi wypad i przyrownuje do meneli swietnie!!!Rece opadaja na widok
              prostaka!
              Trzeba zaczac czytac na temat kultury i sztuki, bo jak zachowac kulture jak sie
              ma taka sztuke przed soba!!!
              Obecnie na ten remont pracuje za granica, jak wruce to mam nadzieje ze nie
              kupisz tam mieszkanie.
              Pozdro dla Przyjaciul z KM Robert z UK.
              • Gość: Robert Re: Odpowiedzi dla "czytelnika" IP: *.server.ntli.net 24.01.07, 23:47
                Poczytajcie Prawo Budowlane to dowiecie sie kto jest odpowiedzialny za stan
                techniczny KM i kto powinien rematowac i nie ja przeprowadzilem tu ludzi z
                marginesu (oni sa wszedzie)ale nie chce tu HAMOW!!!!!
                Robert.
          • Gość: Lidka Temu całemu "Opalowi" należy patrzeć na ręce ! IP: *.static.213-200-244-9.cybernet.ch 26.01.07, 19:01
            Temu całemu "Opalowi" należy patrzeć na ręce !

            Projekt "przebudowy" fabryki na rzekome lofty jest koszmarny !

            Włos się na głowie jeży !

            Dochodzi do tego bardzo podejrzany sposób przejęcia tego wartościowego obiektu.

            Na razie wychodzi na to, że cały ten rosyjsko-żydowsko-australijski "Opal" - to zwykła mafia
            budowlana bez jakiegokolwiek poczucia smaku i obycia.
            • Gość: bmx Poczytajcie o doradcy Widzyku IP: *.toya.net.pl 26.01.07, 20:20
              MICHAŁ SADOWSKI

              Szynowe interesy Widzyka

              Minister transportu z czasów AWS jednym podpisem pomógł plajtującej spółce z
              Raciborza zdobyć lukratywne kontrakty - a po odejściu z rządu się w niej
              zatrudnił. Sprawę plajty i działalności Jerzego Widzyka prześwietla prokuratura

              Jerzy Widzyk, który doradzał Kolzamowi, twierdzi, że nie pomógł firmie w
              zdobyciu zamówienia na szynobusy


              Jerzy Widzyk od czerwca 2000 r. był ministrem transportu i gospodarki morskiej w
              rządzie Jerzego Buzka. Odszedł w październiku 2001 r., zajął się biznesem.
              Jeszcze do 30 listopada ubiegłego roku doradzał prezydentowi Łodzi Jerzemu
              Kropiwnickiemu. Jak ustaliła "Rz", interesami byłego ministra zajmują się
              Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Dlaczego?

              Śledczy chcą wyjaśnić dwuznaczną rolę Widzyka w sprawie kontraktów na szynobusy
              - małe i opłacalne pociągi dla PKP. W kwietniu 2001 r. minister Widzyk złożył
              Komitetowi Ekonomicznemu Rady Ministrów projekt rozporządzenia, które tworzyło
              zamkniętą listę firm produkujących szynobusy. Budżet miał dać samorządom na
              szynobusy 30 mln zł, a te miały je kupować tylko od firm, które znalazły się na
              ministerialnej liście.

              Na listę trafiło sześć zakładów, wśród nich Kolejowe Zakłady Maszyn Kolzam SA z
              Raciborza. Jak ustaliła "Rz", już wtedy Kolzam był w kiepskiej kondycji,
              przynosił setki tysięcy złotych strat. Mimo to znalazł się na liście.

              Wkrótce firmę przejęli Anatol Kucharski i jego syn Piotr (nie mieli dobrej ręki
              do interesów, ich poprzednia firma Promessa splajtowała). W grudniu 2002 r.
              Kolzam zatrudnił Jerzego Widzyka - były minister miał pomagać w zawieraniu
              kontraktów na dostawę szynobusów dla urzędów marszałkowskich. Według dokumentów,
              które przechwyciła ABW, miał zarobić przez ponad dwa lata ponad 700 tysięcy złotych.

              Szynobus ze skłonnością do psucia

              Jerzy Widzyk nie widzi konfliktu interesów. - Wykaz krajowych producentów
              kolejowych pojazdów szynowych był przygotowany w Departamencie Kolejowym w
              ministerstwie podległym podsekretarzowi stanu Witoldowi Chodakiewiczowi -
              tłumaczy (minister nie miał czasu na rozmowę, wszystkie odpowiedzi na pytania
              przesłał "Rz" e-mailem). - Nie brałem udziału w przygotowaniu listy. Z tego, co
              wiem, wykaz producentów objął wszystkie firmy, które chciały znaleźć się na
              liście. Część z nich potem nie zaczęła produkcji szynobusów.

              Kolzam sprzedał 10 szynobusów (każdy za ok. 4,6 mln zł) urzędom marszałkowskim.
              Szybko zyskał złą sławę: przestał wywiązywać się z kontraktów, jego pociągi
              często się psuły.

              Samorządowcy ze Szczecina w 2002 r. podpisali umowę z Kolzamem, ale nie dostali
              szynobusu na czas. Obciążyli firmę ponad 200 tys. zł kary. Nigdy ich nie dostali
              (sprawą zajął się komornik). Urząd marszałkowski w Opolu zamówił jeden szynobus.
              Kolzam spóźnił się z dostawą ponad pół roku. - Też mieliśmy opóźnioną dostawę,
              ale się zabezpieczyliśmy - mówi marszałek województwa pomorskiego Jan Kozłowski.
              - Pieniądze wpłaciliśmy na depozyt bankowy, dostali je dopiero, kiedy szynobus
              do nas dotarł.

              Szynobusy z Kolzamu często się psuły: w 2005 r. na kilka tygodni wycofano je z
              ruchu na Dolnym Śląsku (miały ukrytą wadę, która groziła wykolejeniem).

              Co wynegocjował Widzyk

              Doradztwo Widzyka i kontrakty, które dostał Kolzam dzięki wpisaniu na listę
              ministerstwa, nie uratowały firmy. Spółka zaczęła plajtować.

              Chociaż szefowie Kolzamu publicznie zapewniali, że wszystko jest w porządku, w
              2005 r. do fabryki wkroczył komornik. Pracowało tam wtedy 150 osób.

              Wkrótce do sądu trafił wniosek o upadłość Kolzamu. Sąd go nie przyjął, majątek
              spółki był już za mały, żeby spłacić postępowanie upadłościowe. Sąd gospodarczy
              uznał, że wniosek upadłościowy został złożony zbyt późno, a zarząd działał na
              szkodę firmy.

              Bilans działalności Kolzamu: majątek firmy wart 6 mln zł, długi - ponad 21 mln zł.

              W połowie 2006 r. Kolzamem zajęły się prokuratura i ABW. - Podejrzewamy, że
              władze spółki świadomie doprowadziły do upadku firmy - mówi "Rz" jeden ze
              śledczych. - Chodziło o wyprowadzenie pieniędzy do innych specjalnie utworzonych
              firm i osób prywatnych.

              Według ustaleń prokuratury, Kolzam SA już w połowie 2004 r. wpadł w finansowe
              tarapaty. - Kolejne zamówienia można traktować jako formę próbę wyłudzenia.
              Zakład nie był już w stanie produkować szynobusów - twierdzi rozmówca "Rz".

              Jerzy Widzyk zakończył pracę w plajtującej spółce w lutym 2005 r. Jak
              nieoficjalnie dowiedziała się "Rz", ABW sprawdza, czy rzeczywiście ułatwiał
              zawieranie umów z samorządami. Przed kilkoma tygodniami w tej sprawie zostali
              przesłuchani marszałkowie kilku województw. Prokuratura wyjaśnia, na czym
              polegało doradztwo byłego ministra dla Kolzamu, co łączyło go z byłymi szefami
              firmy i czy rzeczywiście pracował w spółce.

              Doradca, którego mogło nie być

              - W Kolzamie świadczyłem usługi doradcze związane z autobusamiszynowymi -
              twierdzi Widzyk. -Na przykład konsultowałem przygotowaną ofertę przetargową. W
              zakresie mojej umowy kontaktowałem się z samorządami m.in. w województwach:
              małopolskim, opolskim, śląskim, podkarpackim, pomorskim i łódzkim.

              Mówi, że Kolzam zaproponował mu współpracę pod koniec 2002 r. Zastrzega, że gdy
              był ministrem, nie kontaktował się z tą firmą.

              Spytaliśmy kilka urzędów marszałkowskich, kto reprezentował Kolzam w rozmowach
              na temat szynobusów. Część z nich twierdzi, że spółkę z Raciborza reprezentowali
              jej prezesi, a nie były minister transportu. Urzędnicy z Opola i Krakowa
              zapewniają, że Widzyk nie prowadził z nimi żadnych rozmów.

              Były wicemarszałek województwa pomorskiego, poseł Marek Biernacki (PO): - Widzyk
              prowadziłjakieś negocjacje, ale już po zawartym kontrakcie, gdy wszystko było
              rozstrzygnięte. Trudno powiedzieć, jaka była jego rola w tej sprawie. Słyszałem
              tylko, że sporo zarobił na dostawach szynobusów.

              Jerzy Widzyk: - Nic nie wiem na temat przyczyn i przebiegu upadłości tej firmy.
              Panów Kucharskich poznałem w związku ze świadczonymi usługami pod koniec 2002 r.
              Nie łączyły i nie łączą mnie z nimi żadne relacje wykraczające poza zakres
              świadczonych przeze mnie usług.

              Przez ostatnich kilka tygodni próbowaliśmy się skontaktować z byłymi szefami
              Kolzamu, Anatolem i Piotrem Kucharskim. Ich telefony komórkowe milczały.
              Pracownik byłych biur Kolzamu w Raciborzu powiedział "Rz", że ze znalezieniem
              Kucharskich może być kłopot: - Ściga ich wielu wierzycieli i tak naprawdę nie
              wiadomo, co teraz robią.
              KRZYSZTOF WÓJCIK

              Kim jest Jerzy Widzyk

              Jerzy Widzyk jeszcze do niedawna był bliskim współpracownikiem prezydenta Łodzi
              Jerzego Kropiwnickiego. Szefował zespołowi do spraw infrastruktury. Zrezygnował
              z tego stanowiska z końcem listopada ubiegłego roku. Jest związany z prawicą,
              choć w ostatnich wyborach (w których przegrał) startował do Senatu jako kandydat
              niezależny w Bielsku-Białej.

              Widzyk urodził się w Żywcu. Przez siedem lat był burmistrzem tego miasta. W
              rządzie AWS - UW pełniłfunkcję pełnomocnika ds. usuwania skutków powodzi. W
              marcu 1999 roku został szefem Kancelarii Premiera. Po odejściu z rządu Unii
              Wolności objął tekę ministra transportu i gospodarki morskiej. Sprawował ją do
              października 2001 roku. Interesami Widzyka przed laty interesowała się
              prokuratura. Generalny inspektor informacji finansowej zawiadomił nawet
              prokuraturę o praniu przez niego pieniędzy. Śledztwo umorzono.
              • michal_wenski Re: Poczytajcie o doradcy Widzyku 26.01.07, 22:01
                Ale, że zapytam, jaki to ma związek ze sprawą?
                Czy pan Widzyk przyczynił się w jakikolwiek sposób do sprzedaży przędzalni
                Opalowi albo do opracowania obecnego planu "rewitalizacji" Księżego Młyna? Bo to, że

                > Jerzy Widzyk jeszcze do niedawna był bliskim współpracownikiem prezydenta Łodzi
                > Jerzego Kropiwnickiego. Szefował zespołowi do spraw infrastruktury.

                jeszcze o niczym nie świadczy...
                • Gość: augusto Re: Poczytajcie o doradcy Widzyku IP: *.gprspla.plusgsm.pl 26.01.07, 22:57
                  niezły tekst!
            • michal_wenski Re: Temu całemu "Opalowi" należy patrzeć na ręce 27.01.07, 03:17
              > Temu całemu "Opalowi" należy patrzeć na ręce!

              Należy, i to jeszcze jak. Problem polega na tym, mogą to robić tylko określone
              "organy nadzorcze" z kręgu szeroko rozumianych władz. Ale bywa tak, że w
              sytuacji, gdy np. konserwator zabytków zgłasza jakieś zastrzeżenia, władze biorą
              stronę inwestora(!). To daje pewne wyobrażenie o działaniu tego "organu nadzoru".

              > Projekt "przebudowy" fabryki na rzekome lofty jest koszmarny !
              > Włos się na głowie jeży !

              Mnie osobiście też się nie bardzo podoba, bo uważam przetworzenie przestrzeni
              przemysłowej na mieszkalną za bardzo śmiałe działanie na substancji zabytkowej.
              Aczkolwiek projekt ten zyskał akceptację szerokiej publiki - mówi się: trudno.
              Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

              > Dochodzi do tego bardzo podejrzany sposób przejęcia tego wartościowego obiektu.

              Nie przypuszczam.
              Według mojej wiedzy Opal najzwyczajniej kupił go od syndyka.

              > Na razie wychodzi na to, że cały ten rosyjsko-żydowsko-australijski "Opal" - to
              > zwykła mafia
              > budowlana bez jakiegokolwiek poczucia smaku i obycia.

              Trochę mocne słowa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka