Dodaj do ulubionych

Spóźnianie się jest be, be!

01.02.07, 00:05
Spóźnianie się jest niegrzeczne.
Spóźnianie się do pracy, szkoły, na umówione spotkania, itp., jest wyrazem
lekceważenia innych (grzecznych - nie spóźniających się).
Każdy może oduczyć się spóźniania - jeśli tylko chce :)

Ostatnio w naszym kraju spóźnianie się weszło w modę, podobnie jak używanie
wulgarnych wyrażeń. Czyżby do główek uderzał "demokratyczny" luz?
Obserwuj wątek
    • gray Re: Spóźnianie się jest be, be! 01.02.07, 10:03
      oto.jestem napisała:

      > Spóźnianie się jest niegrzeczne.
      > Spóźnianie się do pracy, szkoły, na umówione spotkania, itp., jest wyrazem
      > lekceważenia innych (grzecznych - nie spóźniających się).
      > Każdy może oduczyć się spóźniania - jeśli tylko chce :)

      a wiesz, że to samo pomyślałem dzisiaj rano czekając na tramwaj?

      > Ostatnio w naszym kraju spóźnianie się weszło w modę, podobnie jak używanie
      > wulgarnych wyrażeń. Czyżby do główek uderzał "demokratyczny" luz?

      też prawda - za czasów słoneczka narodów nikt nie śmiał się spóźnić.
      • oto.jestem Czy zauważyliście... 01.02.07, 10:57
        Czy zauważyliście, że spóźniający się prawie zawsze szuka gdzieś na zewnątrz
        winnych swego spóźnialstwa?
        A to tramwaj mu uciekł, a to spadł śnieg i zaskoczył drogowców, a to zepsuł się
        zegarek, a to nagle zabolał brzuch, itp. wymówki są naturalną reakcją
        spóźniających się osób. Są to "usprawiedliwania się" niegrzecznych egoistycznych
        ludzi nie szanujących zdrowia i czasu innych.

        ps. Luz nie oznacza żucia gumy, przeklinania i spóźniania się ;)

        • dziad_borowy Re: Czy zauważyliście... 01.02.07, 11:02
          Ja zuje gume. Mnostwo gumy. Cynamonowej. Co w tym zlego?
          Dzierżżż!!!
          • brite W takim Singapurze 01.02.07, 11:10
            za żucie gumy na ulicy kara wynosi $1000.
            • dziad_borowy Re: W takim Singapurze 01.02.07, 11:23
              A na takiej Alasce losie maja zakaz kopulowania na ulicach miast.
              A na takiej Florydzie panny, rozwodki i wdowy nie mogą w swieta i inne dni
              wolne od pracy skakac ze spadochronem.
              A w takim Kansas zdrada zony z tesciowa nie jest podstawa do rozwodu.
              A w takim New York w Brooklyn osly nie moga sypiac w wannach.
              A w takiej Virginii w Lebanon mezowie nie moga skopywac swoich zon z lozka.
              A w takim Washington D. C. sex dozwolony jest tylko w pozycji „na misjonarza”,
              wszelkie inne pozycje są karane.

              Dzierżżż!!!
              • brite dlatego 01.02.07, 11:30
                póki jestem w Polszcze, żuję gumę na potęgę!
                • oto.jestem w hameryce 01.02.07, 11:55
                  brite napisała:

                  > póki jestem w Polszcze, żuję gumę na potęgę!
                  >

                  bardzo zhamerykanizowałaś się, brite
                  w hameryce żują i żują a potęga z nich że ho, ho - ha, ha

                  • huann Re: w hameryce 01.02.07, 12:33
                    oto.jestem napisała:

                    > brite napisała


                    dziewczyny, nie kłóćcie się!
          • arcyalchemik Do dziad_borowy Re: 01.02.07, 13:39
            dziad_borowy napisał:

            > Ja zuje gume. Mnostwo gumy. Cynamonowej. Co w tym zlego?
            > Dzierżżż!!!

            E, tam. Przecież w was w boru dziady żują co najwyżej korę poniektórych
            dojrzałych drzewek. Jaka guma w boru? Czyżby tak też trendy nastały?
            • dziad_borowy Do dziad_borowy Re: 01.02.07, 13:43
              Kore zyje dziadowski motloch. My zujemy laski.
              majka.piastlan.net/blog/jedzenie/cynamon/cynamon.jpg
              Dzierżżż!!!
              • huann Do dziad_borowy Re: 01.02.07, 13:47
                a ja naiwny juz myślałem, ze Dziad Dworując jak zazwycaj, zahodował se
                psenośnego bonsaia kaucukowego...
                • dziad_borowy Do dziad_borowy Re: 01.02.07, 13:50
                  To pozniej. A poki co robie regularnie bonsai z mojego przenosnego portfela.
                  Dzierżżż!!!
                  • huann Do dziad_borowy Re: 01.02.07, 13:51
                    dziad_borowy napisał:

                    > To pozniej. A poki co robie regularnie bonsai z mojego przenosnego portfela.
                    > Dzierżżż!!!

                    uu, Dziad ma cięcia w budżecie? :/
                    • dziad_borowy Bez znieczulenia. 01.02.07, 13:52
                      Normalnie jestej juz glupi. Jaś.
                      Dzierżżż!!!
        • gray Re: Czy zauważyliście... 02.02.07, 08:31
          oto.jestem napisała:

          > Czy zauważyliście, że spóźniający się prawie zawsze szuka gdzieś na zewnątrz
          > winnych swego spóźnialstwa?

          ciekawe jaką wymówkę miał motorniczy spóźniającego się tramwaju...

          > ps. Luz nie oznacza żucia gumy, przeklinania i spóźniania się ;)

          to po co o nim napisałeś?
          • oto.jestem Re: Czy zauważyliście... 02.02.07, 10:21
            gray napisał:

            > oto.jestem napisała:
            >
            > > Czy zauważyliście, że spóźniający się prawie zawsze szuka gdzieś na zewną
            > trz
            > > winnych swego spóźnialstwa?
            >
            > ciekawe jaką wymówkę miał motorniczy spóźniającego się tramwaju...
            >
            ** pewnie narzekał na przestarzałe tory tramwajowe albo na przestarzały tramwaj
            którym mu przyszło powozić albo na przestarzałych pasażerów zbyt wolno
            gramolących sie po schodach

            > > ps. Luz nie oznacza żucia gumy, przeklinania i spóźniania się ;)
            >
            > to po co o nim napisałeś?
            >
            ** żebyś się pytał, to napisałam

    • oto.jestem Do rodziców 01.02.07, 11:42
      Dokucza nam czyjeś spóźnianie się do urzędu, gabinetu lekarskiego, jak również
      spóźnianie się zaproszonego gościa?

      Spóźnianie się jest lekceważeniem drugich!

      ---
      Do rodziców.

      Ciągłe spóźnianie się naszych synów i córek nie może stać się normą zachowania.
      Powoduje bowiem, że dziecko zaczyna być postrzegane przez rówieśników
      i nauczycieli jako osoba niesumienna i niepunktualna. w świadomości innych
      kształtuje się negatywny obraz dziecka. Wchodząc do sali w połowie lekcji, uczeń
      zaburza rytm pracy innych, dezorganizuję ją, dekoncentruje kolegów i
      prowadzącego zajęcia. Samo dziecko narażone jest na niepotrzebny, dodatkowy
      stres. Powody te są wystarczające do zrozumienia, że dorośli jako rodzice
      powinni dążyć do eliminowania z repertuaru zachowań tych, które stają się
      przyczynami spóźniania się gdziekolwiek, nie tylko do szkoły.


      • lavinka Re: Do rodziców 01.02.07, 13:00
        Mnie tam niczyje spóźnianie nie przeszkadza.
        Co mi szkodzi poczekać parę minut?Nigdzie się nie śpieszę... Bo jak co ktoś
        przyjdzie do mnie o 8.03 to będzie gorzej jak by przyszedł o 8.00?
        Raczej wolę by się spóźnił niż przyszedł za wcześnie.Tego nie znoszę.niektórzy
        fascynaci punkualności tak robią.Specjalniw wychodzą z domu wcześniej by się nie
        spóźnić i czekają pod blokiem 15 minut zanim zapukają.Nonsens.
        lav
      • lionne7 Uogólnianie... 01.02.07, 15:50
        Nie można tak generalizować... Ogólnie spóźnianie się jest niegrzeczne, ale to
        nie znaczy że WSZYSCY spóźnialscy lekceważą innych. Moim zdaniem większość osób
        często się spóźniających po prostu ma "zdolność" do spóźniania się. Co by nie
        robili, żeby tego uniknąć i tak po raz kolejny są niepunktualni;) Może to wynik
        nieumiejętności dobrego zorganizowania czasu, a nie lekceważenie innych?
        (Pewnie jest wiele różnych powodów.)


        A tak na marginesie, jako uczennica byłam uważana za osobę sumienną, ale
        niepunktualną;) To przeczy Twojej teorii...
    • arcyalchemik ...i tak się zabrudzicie... 01.02.07, 13:37
      Mamy bardzo dobrych znajomych, którzy nigdy nie przychodzą punktualnie.
      Spóźniają się pół, lub godzinę. na początku nie wiedzieliśmy, że to jest u nich
      "normalne". Później się przyzwyczailiśmy się. Powoli, powoli zaczeliśmy
      przychodzić później na spotkania.
      Wyjaśnię, że od "zawsze" nie znosiliśmy spóźniania się. Nie krytykowalismy
      innych za spóźnianie się, ani nikogo nie nawracalismy na punktualność. Jeśli
      ktoś chciał się spóźnić, to szedł sam. Wychodziliśmy wcześniej. Nie lubiliśmy
      się spóźniać, ale nie przeszkadzało nam spóźnianie się innych. Wracając do
      naszych znajomych. Zaakceptowaliśmy ich spóźnianie się. Wczoraj umówili się z
      nami 19:30. Zadzwoniły do nas koleżanki, które oznajmiły, że też chcą iść.
      Wiemy, że one się nie spóźniają, więc powiedzieliśmy im, że spotykamy się o 20:00.

      Choćbyście nie wiem jak się myli - i tak ubrudzicie się żyjąc w tym
      społeczeństwie ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka