miejskie_narty
01.02.07, 18:18
Bo widok niesprzątniętych hład śniegu uzmysławia mi fakt, że to miasto dryfuje chaotycznie w czasoprzestrzeni, zamiast podążać jakimkolwiek, byle wyznaczonym i utrzymywanym torem. Jakiś zbieg okoliczności socjopolitycznych sto parę lat temu zoowocował bezładnym bytem jaki mamy dziś pod szumną nazwą Łódź. Łódź się sobie unosi, sternik raz sobie posteruje w lewo raz w prawo, innym razem płynie zygzakiem. Ludki łódzkie nie wiedzą, gdzie chcą płynąć, interesuje ich tylko, by za bardzo nie kołysało. Jak spadnie śnieg, to się go trochę solą posypie. Jak jest dziura w jezdni, to się postawi ograniczenie prędkości, jak chory umiera, to mu się pomaga. Dobrze chociaż, że jak się pali, to gaszą, a nie burzą sąsiednie budynki, żeby się ogień nie rozprzestrzeniał.
Przed ostatecznym zniknięciem śnieg przybiera kolor łódzkich kamienic. Oby jutro go już nie było. Był krótko, ale już widać, że pod nim dziury w asfalcie i psie kupska, jak po trzymiesięcznej zimie. Byle do wiosny.