lech.walesa1
08.03.07, 12:58
[...] Plan Manfreda Stople, prezydenta konsystorza ewangelickiego Kościoła
Berlina-Brandenburgii, a obecnie premiera Brandenburgii, zrodził się w 1959
roku z założenia, że państwo SED można przechytrzyć jego własnymi metodami,
od 1959 do jesieni 1989, a więc w ciągu 30 lat, Manfred Stolpe spotykał się z
oficerami Stasi w konspiracyjnych lokalach - jak sam obliczył - ponad tysiąc
razy. Celem tych spotkań - zdaniem ewangelickiego jurysty, a od czerwca 1990
roku socjaldemokratycznego polityka - miało być doprowadzenie do zmian w
ateistycznym systemie państwowym, w kierunku humanizmu i tolerancji. Zmiany
komunistycznego systemu na inny, lepszy, bardziej odpowiadający wyobrażeniu
królestwa sprawiedliwości, miłości i wolności - Manfred Stolpe w swoim planie
nie przewidział. Praktyczny rozum, w jego osobie, wziął górę nad refleksją
teologa: totalitarne rozumienie polityki doprowadziło do absolutyzacji
wartości siły, wolność została unicestwiona, z ateistycznym systemem
chrześcijanin mógł tylko pragnąć jakoś się urządzić.
Manfred Stolpe podjął się realizacji swego planu - zgodnie z tym, co wyznał
na łamach tygonika "Der Spiegel" - w porozumieniu z dziewiącioma innymi
ludźmi Kościoła ewangelickiego: teologami, jurystami i osobami świeckimi.
Ludzie tacy jak on "przygotowali i zamortyzowali" wyjście innych ludzi na
ulicę - wyjawił w styczniu 1002 roku Stolpe, myśląc o tzw. pokojoej rewolucji
w NRD z jesieni 1989. Nazwisk dziewięciu innych spiskowców, czynnych aktywnie
przy realizacji planu Stolpego, "przechytrzających" wspólnie z nim Stasi i
aparat pażstwowy byłej NRD, premier Brandenburgii nie chce ujawnić bez zgody
samych zainteresowanych. Kontakty ze Stasi przyniosły nauczkę: konspiracja
obowiązuje, jeśli chce się działać w czyimś imieniu, nie prosząc go wcześniej
o zgodę.
Tymczasem mówi się już nie o pojedynczych przypadkach, lecz o liczbie dwóch
czy nawet trzech tysięcy współpracowników Stasi wśród ludzi Kościoła
ewangelickiego w byłej NRD. Ujawniane - głównie przez dziennikarzy -
nazwiska, akta i twarze zakłopotanych pastorów są, poza wszystkicm,
egzemplifikacją, dowodem tego, żeże szaf Stasi Erich Mielke umiał znaleźć - w
warunkach NRD - praktyczną odpowiedź na pytanie Stalina o liczbę dywizji,
którymi dysponuje papież. Mowa o Kościele ewangelickim, katolicy bowiem w
byłej NRD stanowili nieliczną mniejszość. Toteż dlatego biskup Drezna-Miścni
Joachim Reinelt poinfprmowany został przez miejscowy oddział urzędu Gaucka,
zarządzającego aktami Stasi, zaledwie o 11 agentach enerdowskiej ubecji,
odkrytych wśród jego współpracowników przy przeglądaniu teczek z aktami.
Biskup Reinelt wystąpił z wnioskiem o dokładne informacje i zapewne je
dostanie. Tak samo jak każdy inny pracodawca stosujący się do obowiązującej
od 1 stycznia br. ustawy regulującej sposób postępowania ze spuścizną Stasi.
Decyzję, co zrobić z otrzymanym fantem będzie musiał podjąć każdy sam, zdany
nie tylko na łaskę Bożą[...].
sowa.beeplog.de/17379_124097.htm
Katolicki Tygodnik Spłeczny "ŁAD" nr. 27 (405) z 5.9.1992
Plan Stolpego lad.blox.pl/2006/06/nr-27405-z-591992.html