ociecdyrektor
07.04.06, 10:00
W czwartek sluchałem Olejnik w Zetce. Koniec rozmwoy ze Szmajdzińskim
rozbroił mnie, a konkretnie pogaduszki w stylu "HI HI HI, HA HA HA", gdy
rozmawiamy o ty, że premnier rządu RP Leszek Miller wyznaje, że naciskał na
stację telewizyjną, by nie wyemitowała kompromitujących materiałów na temat
skandalu wywołanego przez GŁOWĘ PAŃSTWA w Katyniu. I takie zakłamane
dziennikarskie towarzystwo ma czelność czepiać się ministra Wassermannna, że
wojuje w sprawie wanny w swoim domu.
Monika Olejnik: A co pan sądzi o intelektualnych wynurzeniach byłego
premiera Leszka Millera , który opisuje w „Życiu Warszawy” jak to z
Aleksandrem Kwaśniewskim kłócili się w Dublinie kto pociągnie za flagę. Z
kolei w tygodniku „Wprost”, pisze o tym może zacytuję, że: ”Brałem udział w
operacji ratunkowej związanej z golenią prezydenta po przylocie z Katynia i
Charkowa. W mroku alejek Ogrodu Saskiego, przekonywałem Zygmunta Soloża i
Piotra Nurowskiego, aby Polsat nie emitował zdjęć zataczającego się
prezydenta.”
Jerzy Szmajdziński: Ja w inny sposób uprawiam politykę.
Monika Olejnik: Ale zasmucił się pan teraz.
Jerzy Szmajdziński: Zasmuciłem się, bo to nic pozytywnego. Ja uważam, że
jeśli widzę coś dzisiaj złego w zachowaniu mojego przełożonego premiera u
którego byłem jednego czy drugiego czy prezydenta, to mówię mu to w oczy i
natychmiast, a nie zostawiam to, aż zostanę felietonistą tygodnika „Wprost”.
Monika Olejnik: Czyli co, o co chodzi Leszkowi Millerowi, o pieniądze?
Jerzy Szmajdziński: To jest odreagowanie różnych, stresu, dyskomfortu który
być może miał i nie potrafił sobie z tym poradzić kiedy był premierem, kiedy
miał siłę.
Monika Olejnik: Ma klasę?
Jerzy Szmajdziński: Można było te sprawy inaczej rozwiązywać, a na pewno
jeśli się ustąpiło wtedy.
Monika Olejnik: Ale co, nie powinien chodzić do Ogrodu Saskiego i spotykać
się z panem Solożem?
Jerzy Szmajdziński: Wszędzie może chodzić, jest wolnym człowiekiem, nadal go
lubię ale tego sposobu rozliczania się z przeszłością nie podzielam.
Monika Olejnik: Czyli powinien chodzić do Ogrodu Saskiego, ale nie mówić o
tym publicznie.
Jerzy Szmajdziński: Nie pisać w tygodniku „Wprost” o tym co go męczyło gdy
był premierem, bo to niczego nie wnosi.
Monika Olejnik: Pan nie chodził do Ogrodu Saskiego?
Jerzy Szmajdziński: Nie chodziłem.