witch47
20.03.07, 08:46
W marcu 2000 roku marszałek województwa łódzkiego Waldemar Matusewicz zarzucił
prezesowi Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w
Łodzi Markowi Kubiakowi nadużycia finansowe przy zakupie przez Fundusz akcji
Banku Częstochowa i doprowadzenie do straty w wysokości prawie 2 mln zł.
Okazało się, że to był tylko czubek góry lodowej nieprawidłowości finansowych
wykrytych później w Funduszu.
Występując wtedy przeciwko korupcji Matusewicz naraził się wielu osobom z
polityki i z tzw. „politycznego biznesu”. Grupa osób, niezależnie od układów
politycznych, potrafiła przez wiele lat ułożyć się z łódzkimi wysokimi
urzędnikami i z ludźmi ze służb specjalnych. Dzięki temu grupa ta dorobiła się
olbrzymiego majątku: kamienic w centrum Łodzi, nieruchomości w atrakcyjnych
podłódzkich miejscowościach, dobrze prosperujących firm założonych za
publiczne pieniądze, wielu lokat bankowych etc. Po latach okazuje się, że ich
możliwości i bezwględność w działaniu są nieograniczone.
Oskarżenie i skazanie Waldemara Matusewicza jest próbą odwrócenia uwagi od
grupy ludzi, którzy przez ponad 8 lat w sposób półlegalny i całkowicie
nielegalny czerpali korzyści z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i
Gospodarki Wodnej w Łodzi. Oskarżenie i skazanie Waldemara Matusewicza to
próba ukrycia prawdziwych sprawców korupcji prowadzonej na wielką skalę.
Matusewicz został kozłem ofiarnym, został poniżony w oczach społeczeństwa. On
oraz inni działacze publiczni dostali nauczkę i ostrzeżenie: nie wolno wtrącać
się, gdy ważniejsi, lepiej ustawieni robią interesy za publiczne pieniądze.
Prawdziwi przestępcy z coraz większym spokojem oczekują na zakończenie
postępowań wobec Marka Kubiaka. Straty związane z karami dla niego będą w
sumie niezbyt duże w porównaniu z tym, co udało się zachować dla grupy.
Dlaczego i jak prokuratorzy pomagali Kubiakowi w stworzeniu nieprawdziwych
pomówień wobec Matusewicza? Dlaczego dwa łódzkie sądy nie reagowały na
oczywiste dowody składania fałszywych zeznań? Dlaczego Marek Kubiak jest
całkowicie wiarygodny dla łódzkiego wymiaru sprawiedliwości? Dlaczego
Matusewicz jest całkowicie niewiarygodny dla łódzkiego wymiaru sprawiedliwości?
Przez pierwsze 2 lata śledztwa w sprawie nadużyć w Funduszu wielokrotnie
przesłuchiwany Kubiak prawie nie używał nazwiska Matusewicza, nie pomawiał go
o nic. Bronił się tak, jak potrafił korzystając z pomocy doskonałych
adwokatów. W grudniu 2002 roku Kubiakowi postawiono zarzuty popełnienia
przestępstw na kwotę przekraczającą 40 mln zł.
Na wiosnę 2003 roku prokurator namówił bądź sprowokował Kubiaka do złożenia
zeznań obciążających inne osoby, w tym Matusewicza. Ponieważ Matusewicz nie
zrobił nic co można by nazwać przestępstwem, Kubiak wymyślał pomówienia, które
następnie były „naciągane” w trakcie wielogodzinnych przesłuchań w taki
sposób, aby można było spreparować z nich prokuratorskie zarzuty.
Kubiak od kwietnia 2003 roku zaczął opowiadać niestworzone rzeczy o
Matusewiczu, o Antoszewskim i o Pęczaku. Praktycznie nic z tych pierwszych
pomówień nie nadawało się do wykorzystania prokuratorskiego.
W lipcu Kubiak został zatrzymany przez ABW i spędził w areszcie jedną noc. Po
czym został wypuszczony na wolność.
Wezwany na przesłuchanie na początku września 2003 roku Kubiak poprosił o
jeszcze kilka dni. Po tych kilku dniach przedstawił pierwsze wykorzystane
przez prokuratora pomówienie o żądaniu laptopa i zapowiedział, że opowie o
tzw. wycieczce do Paryża. Przesłuchanie przerwano na 11 dni i wtedy Kubiak
uszczegółowił swoje pomówienie w sprawie Paryża.
Dlaczego prokurator tak chętnie dawał czas Kubiakowi na „przygotowanie się” do
przesłuchań? Dlaczego aż cztery miesiące Kubiak „przypominał sobie”, że wraz
ze swoim przyjacielem rzekomo organizował wyjazd Matusewicza do Paryża? Czy
właśnie wtedy przekonywał przyjaciela do złożenia fałszywych zeznań?
Po tych pierwszych pomówieniach Kubiak na kolejnym przesłuchaniu złożył
wniosek o nadzwyczajne złagodzenie dla niego kary z powodu ujawnienia
przestępstw popełnionych przez Matusewicza. Takie postępowanie dopuszcza
artykuł 60 kodeksu karnego. Czy na tym polegała propozycja prokuratora złożona
Kubiakowi w kwietniu 2003 roku?
Po złożeniu wniosku o nadzwyczajne złagodzenie kary Kubiak dołożył jeszcze
jedno pomówienie – o opłacaniu posiłków w restauracjach. Czyżby prokurator
wytłumaczył mu, że to co powiedział na mój temat jest zbyt błahe, by
zastosować artykuł 60 kodeksu karnego?
W październiku 2003 roku Kubiak dodaje jeszcze jedno pomówienie – o „żądaniu”
dofinansowania dla SLD w Piotrkowie. Później to pomówienie przekształciło się
w „żądanie” zakupu mebli dla SLD.
W grudniu 2003 roku Kubiak został ponownie zatrzymany „na chwilę” przez ABW.
Równolegle przez cały 2003 rok ABW prowadziła z Kubiakiem pracę operacyjną.
Jak zeznał przed sądem jeden z funkcjonariuszy polegało to na rozmowach z
Kubiakiem. O czym rozmawiano, do czego przekonywano Kubiaka?
W lutym 2004 roku Kubiak został aresztowany. Postawiono mu dodatkowe zarzuty
„wyprowadzania”, czyli kradzieży pieniędzy z Agencji Poszanowania Energii.
Płacząc w trakcie przesłuchań, Kubiak „przypomniał sobie”, że robił tak by
dawać pieniądze Pęczakowi i Matusewiczowi. Pęczakowi przekazał rzekomo 40 tys.
zł, a Matusewiczowi rzekomo 20 tys. zł. Taki był powód „wyprowadzania”
pieniędzy z APE. Okazało się jednak, że widocznie całkiem przy okazji Kubiak
„wyprowadził” dla siebie prawie 300 tys. zł, a prezes APE wziął dla siebie
prawie 100 tys. zł.
W maju 2004 roku w trakcie krótkiego przesłuchania Kubiakowi „przypomniało
się”, że komputera i telefonu Matusewicz żądał dla siebie prywatnie, a nie
jako sprzęt potrzebny marszałkowi do pracy.
W maju 2004 roku w trakcie piętnastominutowej przerwy pomiędzy przesłuchaniami
Kubiak „przypomniał sobie”, że Matusewicz w 1999 roku żądał od niego pół
miliona złotych. Kubiak na piśmie (!!!) uzasadnił Matusewiczowi, że nie może
takiej korzyści wręczyć.
W maju 2004 roku ten sam prokurator, przy którym Kubiakowi tak dobrze
„przypominały się” różne rzeczy, napisał ewidentną nieprawdę w uzasadnieniu
wniosku o aresztowanie Matusewicza. Stwierdził, że są świadkowie
potwierdzający, że Matusewicz groził Kubiakowi. Takiego zdarzenia nie było, a
wskazani przez prokuratora świadkowie, we wskazanych przez prokuratora
zeznaniach, zaprzeczyli pomówieniu Kubiaka.
Sąd aresztowy nie zachciał przeczytać zeznań świadków wskazanych przez
prokuratora.
W trakcie procesów Sąd Okręgowy i Sąd Apelacyjny uznały, że Kubiak na żądanie
Matusewicza zapłacił 11 tys. zł za obiady w restauracjach. Kubiak rzekomo
wyrzucił wszystkie rachunki, nie pamiętał z jakich one pochodziły restauracji,
nie pamiętał jakie były na nich daty. Ponad 20 kelnerów i kelnerek wezwanych
przez prokuratora zaprzeczyło aby Matusewicz bywał w restauracjach, a tym
bardziej aby brał rachunki. Przed sądem Kubiak odwołał to pomówienie.
Co jeszcze trzeba by zrobić, aby udowodnić, że Kubiak kłamał w trakcie
przesłuchań prokuratorskich?
Sąd Okręgowy uznał Matusewicza winnym przyjęcia korzyści majątkowej w postaci
laptopa i telefonu komórkowego z portem podczerwieni. Sąd Apelacyjny uznał, że
ten sprzęt służył Matusewiczowi do pracy w urzędzie i nie był korzyścią
majątkową w związku z czym uniewinnił go od zarzutu popełnienia przestępstwa w
tym zakresie.
Obie instancje sądowe uznały, że istniał telefon komórkowy z podczerwienią
zakupiony w 1999 roku przez Funduszu na życzenie lub żądanie Matusewiczaw.
Tymczasem w aktach sprawy jest pismo od prezesa Funduszu, z lipca 20034 roku,
informujące, że w 1999 roku Fundusz w ogóle nie kupował żadnych telefonów z
podczerwienią.
Czy sędziowie w tak pobieżny sposób zapoznali się ze wszystkimi aktami sprawy?
Przyjaciel Kub