fajnychlop1981
12.04.07, 15:42
Pierwszy raz do Łodzi przyjechałem w 2000 albo 2001 roku, nie pamiętam, a
więc w czasach gdy miasto to było w "dołku". Przynajmniej tak to wtedy
widziałem. Przybyłem tu w odwiedziny do dziewczyny, która została z czasem
moją żoną i matką mej córki.
Ale nie o tym ...
Jestem z wielkopolski z miasta liczącego 10 razy mniej mieszkańców od Łodzi.
Ale nie ogrom tego miasta mnie urzekł. Bywałem w innych równie dużych, bądź
prawie tak dużych jak Łódź.
O tym że miasto to (Łódź) odbije się od dna, wtedy nie wiedziałem. Mimo to
nie wiedząc czemu bardzo chciałem tu się przeprowadzić. Niestety sprawy
osobiste zatrzymały mnie tu gdzie zatrzymały. A ja do dnia dzisiejszego
patrzę z boku na tą "moją" Łódź jak pięknieje, że aż serce się raduje jak
wspaniale przybiera na randze w Polsce, tak jak to powinno zresztą z tym
miastem być. Strasznie polubiłem to miasto już dawno temu, brakuje mi tych
spacerów po Piotrkowskiej i pizzy w Incentro, czy samego patrzenia na Łódź z
X piętra mieszkania mojej żony. Jak tak patrzałem nie raz na „moją” Łódź z
tak wysoka myślałem, że cieszę się że poznałem tą łodziankę i to miasto.
U mnie ponownie pojawia się szansa przeprowadzki, mam nadzieję że obalę te
słynne „do 3 razy sztuka”.
Nigdy nie będę łodzianinem bo nim trzeba się urodzić, ale mieszkańcem Łodzi
zamierzam...
Życzcie powodzenia, przyda się.